Cnoty czasu oczekiwania, cz. 2

Rekolekcje adwentowe o. Janusza Pydy OP

rkaPierwszą część rekolekcji przeczytałeś w poniedziałek. Dziś jest czwartek. Zadaj sobie teraz pytanie o gorliwość w wykonaniu ćwiczeń z pierwszej części rekolekcji. Jeśli nic z tych ćwiczeń nie udało Ci się wprowadzić w życie, albo udało Ci się wykonać bardzo niewiele, przestań w tej chwili czytać dzisiejszą część rekolekcji.

Wykonaj najpierw solidnie wszystko, co było zaproponowane w części pierwszej. Nie chodzi o to, aby napełnić swoją głowę pomysłami praktyk pobożnych, ale aby je wykonywać. Lepiej solidnie zrobić mniej, niż niedbale bardzo dużo. Jeśli czytasz, a nie czynisz podobny jesteś albo podobna jesteś to tego nieszczęsnego młodzieńca, który przyszedł do Pana pytać, co ma czynić, aby dojść do doskonałości. Wysłuchał rady, ale odszedł zasmucony, bo nie wprowadził jej w życie. Jeśli nie czynisz, nie czytaj tych rad, bo Twoje serce się zasmuci tak, jak zasmuciło się serce młodzieńca – jedynej postaci w Ewangelii, która po spotkaniu z Chrystusem odchodzi zasmucona. Inni się cieszyli, albo złościli – zasmucony odszedł jedynie młodzieniec.

Wiem, że chcesz czytać dalej, bo być może jesteś ciekawy albo ciekawa, ale nie rób tego, nie czytaj. Być może reagujesz na te słowa, które tu i teraz czytasz, dokładnie tak jak Herod reagował na słowa Jana Chrzciciela – lubisz ich słuchać, wiesz, że one są do Ciebie i o Tobie, poruszają coś w Twojej duszy, ale jednocześnie wszystko kończy się na sympatii i intelektualnej zgodzie. Pamiętaj, że Herod ostatecznie zabił Jana. Jeśli słuchasz słów wzywających ku nawróceniu, a nie idziesz za nimi grozi Ci to samo, co Herodowi. On nauczył się słuchać głosu Jana, ale nań nie zważać. Ty nauczysz się słyszeć głos sumienia i nań nie reagować. Herod zamordował Jana, Ty ostatecznie będziesz w stanie zabić swoje sumienie. Przyjdzie taki czas, że Twoi bliscy będą się zastanawiać: „Dlaczego on to zrobił, dlaczego ona tak postąpiła?”. Przecież była taka wierząca, tyle wiedział o liturgii przed i posoborowej, skończyła teologię – z pasji, tak po prostu, chodził do dominikanów słuchać najlepszych kaznodziejów, był konserwatystą i czytywał prawicową prasę. Jak to się stało, że rozbił rodzinę, jak to się stało, że odszedł z kapłaństwa, jak to się stało, że zamieszkała ze swoim chłopakiem przed ślubem. Nie ucz się słuchać i delektować się słuchaniem słów o nawróceniu, wierze czy teologii jeśli ich nie wprowadzasz w czyn. Twoje sumienie umrze za Twoją sprawą, tak jak umarł Jan Chrzciciel za sprawą Heroda. I wszyscy się będą dziwili, bo byliście przecież prawie zaprzyjaźnieni.

Jeśli czytasz te rekolekcje, a nie pracujesz oszukujesz sam siebie i budujesz wielki dom na pisaku. Mówisz w sercu: „Pójdę i zrobię”, a nie robisz. Tajemnica Świąt Narodzenia Pańskiego to tajemnica Słowa, które staje się Ciałem. Jeśli słowo wzywające do nawrócenia, Słowo Boże, słowo tych rekolekcji nie staje się ciałem w Twoim życiu nie trać czasu na czytanie tych tekstów i oszukiwanie siebie. Przyjmij ostrzeżenie Apostoła: „Nie przyjmujcie na próżno łaski Bożej”. Jeśli czytasz – wykonuj, jeśli nie wykonujesz – nie czytaj. Im więcej będzie w Twojej głowie takiego Słowa Bożego, którego nigdy nie próbowałeś czy nie próbowałaś wprowadzić w życie tym większym hipokrytą czy hipokrytką niepostrzeżenie sam dla siebie się stajesz. Zostaniesz uczonym w Piśmie i jednocześnie staniesz się nieprzyjacielem Boga. Hipokryzja faryzeuszów i uczonych w Piśmie stanie się Twoim udziałem. Nie ma znaczenia na ile katolickich stron internetowych wchodzisz, w ilu debatach teologicznych brałeś udział i na ilu chrześcijańskich portalach dyskusyjnych zabierasz głos. Uważaj, bo staniesz się grobem pobielanym. Przepraszam, że Ci to mówię, ale nie po to jestem księdzem, aby Ci się podlizywać. Nie chodzi mi o to, żebyś mnie lubił czy lubiła, ale abyś kochał czy kochała Pana Jezusa. Jeszcze raz się zastanów, czy idziesz za tym co czytasz. Ile z ćwiczeń pierwszej części rekolekcji udało Ci się wykonać. Może czytasz te rekolekcje tylko z łakomstwa duchowego i pychy. Ile już książek o wierze i duchowości zacząłeś czytać w swoim życiu i nigdy nie skończyłeś? Ile tekstów o świętości przekartkowałaś bez konsekwencji? Ile duchowych książek skończyłeś, ale treści w niech zawarte nie przedarły się nawet o milimetr poza granicę oddzielającą Twoje myślenie od Twojego działania?

Jeśli to wszystko, co napisałem wyżej Cię nie dotyczy i ćwiczenia cnoty opiekuńczości solidnie się rozpychają w Twoim życiu, możemy pójść dalej.

Ubóstwo i gotowość 

Drugą cnotą czasu oczekiwania jest cnota ubóstwa. To ubodzy Jahwe przyjmują Mesjasza. Co to znaczy być ubogim? To znaczy być zdolnym do porzucenia swojego dotychczasowego życia i pójścia za Panem. Nawet, jeśli to co dotychczas było w naszym życiu było dobre i piękne, nawet jeśli było realnym bogactwem. Ubóstwo, to nie zostawienie za sobą pieniędzy czy zła, czy pokus. Ubóstwo to zostawienie dobra dla większego dobra oraz gotowość na to, aby w każdej chwili powiedzieć: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Ubóstwo to gotowość pójścia za Panem, to gotowość porzucenia tego, co dobre w naszym życiu, porzucenie naszego całkiem niezłego życia aby otworzyć się na to, co lepsze.

Maryja przyjmując zwiastowanie oddaje wszystko co ma, czego pragnie i kim jest. Nawet marzenie o szczęściu i dobru własnego dziecka będzie musiała oddać, kiedy usłyszy proroctwo, o mieczu, który przeniknie jej duszę. Maryja w pełni obumiera dla siebie, aby narodzić się dla Boga i Boga porodzić. To dlatego, kiedy przyjdzie na Maryję śmierć nie będzie już miała nic do zabrania. Maryja „zaśnie” bo śmierć nie będzie musiała Jej niczego brutalnie odbierać czy wyrywać. Wypowiadając „FIAT” Maryja w pełni obumarła dla siebie, więc śmierć stała się dla Niej zwykłym zaśnięciem. Matka Pana była gotowa na śmierć, od kiedy zgodziła się na słowa Archanioła Gabriela. Była w pełni uboga, gdy wypowiedziała i wypełniła słowa swej zgody. My na śmierć musimy się dopiero przygotować, a nasze życie – jeśli jest dobre – jest przygotowaniem do śmierci. Stare i piękne wezwanie „Memento mori” nie jest hasłem do straszenia naszych serc. Jest wezwaniem do obumierania, czyli do przygotowywania się na pójście za Bogiem, także w ostatniej godzinie. Ubóstwo to gotowość na obumieranie dla własnego egoizmu, na śmierć i spotkanie z Panem. Ubóstwo to gotowość na Paruzję. Być ubogim to znaczy być spakowanym i gotowym do drogi za Panem.

Ćwiczenia:

1)    Jako rachunek sumienia przeczytaj i przemyśl nie krócej, niż przez pół godziny dziś albo jutro dwa fragmenty Ewangelii: Mt 7, 21-27 oraz Mt 13, 1-23. Uwzględnij sprawę o której mowa w tych fragmentach w Twojej spowiedzi przedświątecznej.

2)    Przynajmniej trzy razy pod rząd pójdź na poranne Roraty, ale staraj się w nich uczestniczyć tak, aby zapamiętać Słowo Boże czytane danego dnia na liturgii. Komunię Świętą przyjmij w takiej intencji i z takim nastawieniu serca, aby Pan pomógł stać się temu Słowu, które właśnie usłyszałeś Ciałem w Twoim życiu,  tego właśnie konkretnego dnia. Opierając się na Słowie Bożym z liturgii danego dnia podejmij rano przynajmniej jedno konkretne postanowienie, które wprowadzisz w życie właśnie dziś i zrób to przynajmniej raz. Przez cały dzień staraj się pamiętać i kilkakrotnie wracać myślami, do Słowa Bożego, które rano usłyszałaś czy usłyszałeś. Wieczorem zadaj sobie pytanie czy pamiętasz Ewangelię, lekcję i psalm które były czytane rano na Roratach. I tak trzy dni z rzędu.

3)    Przygotuj się na śmierć, albo na Paruzję. Pomyśl, że z końcem Adwentu Pan rzeczywiście przyjdzie, albo wezwie Ciebie, abyś do Niego przyszedł. Zrób listę ważnych spraw, które chciałbyś albo chciałabyś zrobić zanim staniesz przez Panem Jezusem. Nie chodzi mi o bzdury typu: „Chciałbym zobaczyć Wielki Kanion Kolorado”. Zastanów się kogo musisz przeprosić, z kim się musisz pojednać, co musisz zrobić czy powiedzieć Twoim bliźnim zanim staniesz przed Bogiem. Za jakie grzechy z Twojego życia chcesz podjąć szczególną pokutę? Zatroszcz się o uzyskanie odpustu zupełnego tak często, jak to tylko dla Ciebie możliwe. Z listy, którą sporządzisz wykonaj do Świąt przynajmniej połowę punktów.

4)    Zacznij przygotowania do spowiedzi przedświątecznej z taką starannością, szczerością i uczciwością, jakby miała być to Twoja ostatnia spowiedź przed powtórnym przyjściem Naszego Pana.

5)    W sobotę odmów dwie części Różańca – radosną i chwalebną. Medytuj z uwagą nad związkiem tych tajemnic w życiu Maryi – zwłaszcza tajemnicy Zwiastowania i Wniebowzięcia. Kiedy będziesz odmawiał różaniec staraj się być szczególnie uważny i ze szczególną świadomością wypowiadać słowa: „Módl się za nami grzesznymi teraz i W GODZINĘ ŚMIERCI naszej.” Proś Maryję, aby nauczyła Cię obumierać dla Twojego egoizmu już w tym życiu i aby była przy Tobie, gdy śmierć przyjdzie zabrać wszystko, czego sam nie chciałeś, bądź nie chciałaś oddać Panu Bogu za życia.

6)    Pamiętaj w modlitwie o wszystkich, którzy razem z Tobą odprawiają te rekolekcje i wykonują te ćwiczenia duchowe.

o. Janusz Pyda OP

 

 

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.