Co ksiądz mówi po cichu (3)

Jest kilka momentów w czasie Mszy świętej, kiedy celebrans odmawia ciche modlitwy. Wierni zazwyczaj wtedy coś śpiewają, albo milczą, a kapłan szeptem recytuje krótkie formuły. Lud Boży ma prawo wiedzieć, co kapłan mówi po cichu, bo żadna modlitwa mszy nie jest prywatna, nawet gdy jest wypowiadana po cichu.

Podczas ofiarowania najczęściej śpiewamy pieśń, a w tym czasie kapłan modli się nad chlebem i winem, które mają się stać Eucharystią. Jeżeli śpiewu nie ma, dwie z wypowiadanych wtedy przez kapłana formuł można odmówić głośno. Celebrans mówi: Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich; Tobie go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia. Nad winem wypowiada słowa: Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino, który jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich; Tobie je przynosimy, aby stało się dla nas napojem duchowym.

Te modlitwy przypominają swoją formą żydowskie berakoth, modlitwy błogosławieństwa odmawiane przez głowę rodziny na początku uroczystych posiłków, które miały wymiar religijny. Pamiętać trzeba, że wielka część kultu Starego Przymierza, jak choćby Pascha, dokonywała się przy domowym stole. W stosunku do swych starotestamentalnych poprzedników nasze modlitwy błogosławieństwa zostały istotnie zmienione: oto błogosławię Boga za dary, które symbolizują jego opatrzność i to, że daje nam ziemię owocną, ale przynoszę je po to, by stały się Eucharystią i przeniosły nas ponad poziom doczesny, aby dały nam pożywienie dla naszego ducha, Ciało i Krew Zbawiciela, Chleb i Wino zmartwychwstania.

Zanim kapłan weźmie do ręki kielich, napełnia go winem i dolewa doń odrobinę wody, mówiąc po cichu: Przez to misterium wody i wina daj nam, Boże, udział w bóstwie Chrystusa, który przyjął nasze człowieczeństwo. Krótka modlitwa, mówiąca w jednym zdaniu, po co było Wcielenie Syna Bożego, po co jest msza święta. Mamy stać się uczestnikami bóstwa. Mamy mieć udział w szczęściu Boga. W tej jedynej komunii, jaką jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Taka jest wola Boża, takie jest również spełnienie najgłębszych pragnień człowieka. Jesteśmy stworzeni dla Boga i On pragnie nam dać siebie. Bóg jest ubogi, ma „tylko” siebie i siebie „tylko” może dać. A mądry chrześcijanin, Franciszek z Asyżu wie: Bóg mój i wszystko moje.

Tomasz Kwiecień OP

Artykuł ukazał się wcześniej w całości w Przewodniku Katolickim.

Zobacz także