Co ksiądz mówi po cichu (4)

Jest kilka momentów w czasie Mszy świętej, kiedy celebrans odmawia ciche modlitwy. Wierni zazwyczaj wtedy coś śpiewają, albo milczą, a kapłan szeptem recytuje krótkie formuły. Lud Boży ma prawo wiedzieć, co kapłan mówi po cichu, bo żadna modlitwa mszy nie jest prywatna, nawet gdy jest wypowiadana po cichu.

Po modlitwach nad chlebem i winem kapłan pochyla się przed ołtarzem i odmawia tak zwaną Modlitwę Azariasza: Przyjmij nas, Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym; niech nasza ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, Panie Boże, aby się Tobie podobała. Nazwę swoją formułę ta zawdzięcza fragmentowi trzeciego rozdziału Księgi Daniela. Jest w nim opisana historia trzech młodych Żydów, dworzan króla babilońskiego Nabuchodonozora, którzy za wierność Bogu jedynemu zostali skazani na spalenie żywcem, jednak Bóg zesłał swego anioła, by powstrzymał trawiący ogień i pozwolił im chodzić w płomieniach. Jeden z trzech, Azariasz, modli się do Boga i to właśnie fragment tej modlitwy, a właściwie parafrazę, wypowiada kapłan w tym miejscu mszy.

Dlaczego właśnie tutaj? Jeżeli uświadomimy sobie, czym jest tak naprawdę przystępowanie do Boga w takiej intymności, jaką daje Modlitwa eucharystyczna i dotykanie pod postaciami chleba i wina Tego, który stworzył niebo i ziemię, czym jest wzywanie obecności Ducha Świętego, który zstąpił na apostołów pod postacią ognistych języków, jasnym się stanie skąd aluzja do tego właśnie wydarzenia i użycie tego właśnie fragmentu Pisma przed rozpoczęciem modlitwy eucharystycznej. Stary Testament już to wiedział: Pan, Bóg wasz, jest ogniem trawiącym. (Pwt. 4, 24). Ta modlitwa, podobnie jak kilka innych cichych modlitw kapłana, o których powiemy później, należy do ogólnego rodzaju zwanego apologią. Jest to taka formuła, w której kapłan uznaje swoją grzeszność i małość w obliczu Boga i tajemnic, które ma sprawować. Nie można przystępować do Boga ot, tak sobie.

Z tego też względu zaraz po wypowiedzeniu apologii Azariasza, kapłan przystępuje do wody, którą podają mu ministranci, obmywa ręce i przy tym symbolu duchowego oczyszczenia wypowiada werset Psalmu 51: Obmyj mnie, Panie, z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego. Ogień i woda, dwa symbole żywiołów groźnych, ale i koniecznych do życia, niszczących, ale i oczyszczających. Lepiej, by człowiek nie lekceważył spotkania z Bogiem żywym. Odpowiednio doń przygotowany, wejdzie bezpiecznie w ogień Bożej miłości.

Tomasz Kwiecień OP

Artykuł ukazał się wcześniej w całości w Przewodniku Katolickim.

 

Zobacz także