Co ma wspólnego zakrystian z niższymi święceniami? A raczej: co mieć powinien!

Często w rozmowach z różnymi osobami pojawiają się głosy, w których krytycznie ocenia się jedną z reform dokonaną po Soborze Watykańskim II. Chodzi mianowicie o reformę porządku święceń wyższych oraz niższych.

W przypadku tych drugich, które dzisiaj nazywa się posługami, istnieje wiele teologicznych trudności. Nie są one już dzisiaj nazywane święceniami, i sakramentalnie nigdy nimi nie były (jak zresztą również subdiakonat). A jednak nadal mają pewne cechy sakramentu – są powierzane dożywotnio i nie należy powtarzać powierzenia jednej i tej samej posługi w odniesieniu do tej samej osoby. Czyż nie przypomina to charakterystycznego dla sakramentu niezacieralnego znaku działającej łaski bożej?

Ale obok tych i wielu innych częstych problemów, pojawia się i inny. Dlaczego z czterech święceń niższych pozostawiono tylko dwie posługi? Dlaczego nie postanowiono odnowić pozostałych posług i nie zrobiono nic, by przywrócić im realne znaczenie i miejsce we wspólnocie. W końcu dlaczego osoby, do których należy opieka nad miejscami świętymi pośród całej służby liturgicznej, są najbardziej chyba zaniedbane, jak o formację liturgiczną idzie?

Ale po kolei…

Ponad 40 lat temu Ojciec Święty Paweł VI w liście motu proprio Ministeria Quaedam[1]: pisał: Pewne urzędy dla należytego sprawowania kultu Bożego i dla posługiwania Ludowi Bożemu stosownie do potrzeb zostały ustanowione przez Kościół już w najdawniejszych czasach; przez nie zlecano wiernym odpowiednio do różnych okoliczności pełnienie posług świętej liturgii oraz posług miłości. Listem tym dokonana została zmiana obowiązującej w Kościele zachodnim dyscypliny tonsury, święceń niższych oraz subdiakonatu. Odtąd tonsurę zniesiono, zaś z czterech dotychczasowych niższych święceń: ostiariatu, egzorcystatu, lektoratu i akolitatu pozostawiono dwa ostatnie, które nazywać należy posługami (ministeria). Subdiakonat został zaś zniesiony, choć zadania subdiakonów powierzone zostały akolitom[2] i w pewnym zakresie również lektorom[3].

Głównym powodem tych zmian był fakt, iż od wielu lat wiele spośród udzielanych niższych święceń zatraciło swój realny charakter. Konstytucja o Świętej Liturgii poucza[4]: w sprawowaniu liturgii każdy spełniający swą funkcję, czy to duchowny, czy świecki, powinien czynić tylko to i wszystko to, co należy do niego z natury rzeczy i na mocy przepisów liturgicznych. Tymczasem szczególnie w przypadku ostiariatu i egzorcystatu, były one udzielane kandydatom do święceń wyższych właściwie tylko po to, aby wypełnić wymóg piastowania każdego z niższych urzędów przejściowo, przez pewien czas. Realnie jednak nie przypisywano im żadnych szczególnych funkcji, również w liturgii[5].

Ostiariusze

Nie zawsze jednak tak było. Przez wiele wieków ostiariusze mieli ściśle określone zadania. Ich początków dopatrywano się w Starym Testamencie, w którym odnajdujemy wspomnienia o stróżach progów – osobach (kapłanach) odpowiedzialnych za otwieranie bram świątyni o świcie oraz pilnujących osób do nich wchodzących[6]. W Kościele pierwotnym funkcję tę sprawowano w miejscach gromadzenia się chrześcijan na liturgię. Stróże pilnowali, by na zgromadzenie nie przychodzili nieochrzczeni. W czasach prześladowań ostrzegali również w razie grożącego niebezpieczeństwa. W końcu pilnowali, by w odpowiednim momencie liturgii katechumeni i pokutnicy opuścili zgromadzenie. Pozostałością tego jest powszechnie funkcjonujący jeszcze kilkadziesiąt lat temu[7] podział liturgii mszalnej na mszę katechumenów, trwającą do liturgii słowa włącznie, oraz mszę wiernych. To właśnie przed rozpoczęciem tej drugiej części wypraszano ze świątyń katechumenów i pokutujących. Do dzisiaj w liturgiach wschodnich diakon mówi lub śpiewa w tym momencie drzwi, drzwi. Dawniej dawano w ten sposób znać odpowiedzialnym za to, że to moment, w którym należy świątynię zamknąć, a nieochrzczonych wyprosić.

Szczegółowo zadania ostiariuszy w rycie rzymskim opisywały pouczenia i modlitwy samego obrzędu święceń znajdujące się w Pontificale Romanum[8]. Biskup w trakcie obrzędu kierował do kandydatów następujące pouczenie[9]: Umiłowani synowie, macie otrzymać święcenia ostiariatu. Oto kilka waszych powinności w domu Bożym: ostiariusz ma za zadanie dzwonić dzwonami, otwierać kościół oraz zakrystię, jak i prezentować księgę, temu który głosi [słowo Boże]. Czuwajcie, abyście przez waszą niedbałość niczego nie zniszczyli w kościele. O ustanowionej godzinie otwierajcie wiernym przybytek Boży. Podobnie, używając kluczy do otwierania i zamykania kościoła widzialnego, tak starajcie się, przez wasze słowa i wasz przykład, zamykać dla demona, a otwierać dla Boga tę niewidzialną siedzibę, która znajduje się w ludzkich sercach: tak więc strzeżcie ich serc i zamieniajcie w czyn słowa Boga, które słyszeli. Tego wszystkiego niech w was dopełni Pan przez swe miłosierdzie. Po pouczeniu tym miały miejsce właściwe święcenia, w trakcie których biskup ukazywał kandydatom klucze od świątyni, ci zaś dotykali ich prawą dłonią. Biskup odmawiał modlitwę: Bądź [działaj] jako odpowiedzialny przed Bogiem za rzeczy strzeżone pod tymi kluczami. Nowi ostiariusze prowadzeni byli następnie do drzwi kościoła, które symbolicznie zamykali i otwierali kluczem, a następnie dzwonili dzwonkiem.

Gdy ostiariat stracił realne znaczenie, zadania przejęli inni

Na przestrzeni ostatnich wieków zadania ostiariuszy wykonywali mężczyźni[10], których zwykło określać się mianem zakrystianów. Rzadziej i bardziej potocznie nazywano ich kościelnymi[11], z rzadka zaś portierami[12], klucznikami, dzwonnikami czy nadzorcami. W przypadku kaplic, szczególnie prywatnych (domowych) osoby te zwano sacelanami lub kaplicznymi. Do dzisiaj mianem sacelanów zwykło określać się opiekunów kaplic w seminariach duchownych. Opiekę nad zakrystiami od wielu lat powszechnie powierza się również braciom i siostrom zakonnym. Określa się ich braćmi zakrystianami lub odpowiednio siostrami zakrystiankami.

Choć ostiariusze otrzymywali święcenia niższe i należeli do duchowieństwa, zaś zakrystianie zazwyczaj byli i nadal są osobami świeckimi, ich zadania pozostawały i pozostają wciąż właściwie takie same. Warto zauważyć, że podczas reformy liturgicznej z jednej strony zniesiono ostiariat powołując się na to, iż nie ma on już więcej realnego uzasadnienia w czynnościach pełnionych przez osoby te święcenia posiadające. Zarazem stwierdzono, że prawdziwą funkcję liturgiczną pełnią również zakrystianie, którzy starannie przygotowują księgi liturgiczne, szaty i wszystkie inne przedmioty konieczne w celebracji Mszy świętej[13].rzeczywistości sensie zdeprecjonowano rolę osób, które te zadania wykonują – zdecydowano o nie pozostawianiu w porządku posług ostiariatu, nie zaś o podjęciu działań by na nowo przywrócić tej posłudze jej realny charakter. Reforma święceń niższych pozostawiła jako posługi te święcenia, które mają bezpośredni związek z liturgią, a zarazem są związane z diakonią w kościele. W pewnym zakresie funkcja zakrystiana spełnia również oba te kryteria – wiąże się z liturgią (choć niekoniecznie poprzez bezpośrednie wypełnianie funkcji w jej trakcie) oraz z zadaniami poza nią[14]. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, jak i Ceremoniał Liturgicznej Posługi Biskupów[15], czy w końcu Dyrektorium Duszpasterstwa Służby Liturgicznej[16] wspominają niestety jedynie o tej funkcji podkreślając jej autentyczność jako funkcji liturgicznej. Jednak opisują ją bardzo zdawkowo. Tymczasem jak wynika z historii i jak wskazuje codzienna praktyka życia parafialnego, jest to funkcja niezwykle ważna w każdym kościele czy kaplicy.

Zadania zakrystiana można właściwie podzielić na trzy grupy – na zadania związane bezpośrednio z liturgią, opiekę nad świątynią, w końcu niekiedy podejmowanie pewnych funkcji w zastępstwie innych osób – z ich braku lub z powodu nieobecności.

(…)

Szczegółowy opis zadań zakrystiana jak również propozycja programu formacyjnego ukaże się prawdopodobnie w najbliższym numerze biuletynu KKBiDS Episkopatu Polski Anamnesis. Powyższy tekst stanowi fragment przesłanego do publikacji w biuletynie artykułu Zakrystian – historia, zadania, formacja.


 

[1] AAS 64 (1972), pp. 529-534

[2] Wskazując jednocześnie, że jeśli w jakimś kraju jest taki zwyczaj, można akolitów nazywać subdiakonami.

[3] Stary porządek niższych święceń praktykuje się jeszcze w instytutach oraz zgromadzeniach przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego – wg. stanu na rok 1962.

[4] Konstytucja o Świętej Liturgii Sacrosanctum Concilium, nr 28. AAS 56; 1964 s. 107

[5] Zazwyczaj udzielano niższych święceń po dwa jednocześnie, a bywało że i w ciągu kilku dni wszystkich na raz. W odniesieniu do posług lektora i akolity Ministeria Quaedam żąda odstępu czasowego, jeśli obie posługi mają być udzielone tej samej osobie.

[6] Por. 2 Krl 12,10. 22, 4.25, 18; 1 Krn 9,19; Neh 11,19-20; Est 6,2.

[7] W nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego oraz w rytach wschodnich zachowywany do dzisiaj.

[8] Pontificale Romanum, editio typica 1962.

[9] Cytaty tłumaczeń za: B.K.J Krzych, Święcenia ostiariatu według „Pontificale Romanum”, dostępne w internecie [10. 01. 2013] http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2011/07/swiecenia-ostiariatu-wedug-pon…

[10] Obecnie nie ma żadnego formalnego wymogu, by byli to mężczyźni. Zwyczajowo jednak zadania te powierza mężczyznom, często siostrom zakonnym. Świeckie niewiasty pełniące tę funkcje należą do rzadkości.

[11] W ścisłym sensie istnieje różnica między zakrystianem a kościelnym. Zakres zadań tego drugiego jest większy. Nierzadko kościelnym był człowiek, który otwierał świątynię, przygotowywał prezbiterium oraz pomagał kapłanowi przygotować się do liturgii, a następnie np. wypełniał funkcje organisty, po czym znów po liturgii porządkował prezbiterium, zakrystię i zamykał świątynię. Zakrystian skupia się zaś głownie za tym, co wiąże się z zakrystią, a więc przygotowaniu wszystkiego co niezbędne do celebracji liturgicznej. Od dawna rozróżnienie to nie jest jednak szczegółowo czynione.

[12] Nadolski B., Leksykon liturgii, s. 1203: W 251 papież Korneliusz napisał list do biskupa Fabiusa z Antiochii (…). Opisał w nim organizację Kościoła w Rzymie w tym czasie. Kościół ten posiadał 47 prezbiterów, 7 diakonów, 7 subdiakonów, 42 akolitów i 52 egzorcystów, lektorów i portierów (ostiariuszy).

[13] Nowe Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, nr 105 a); Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium Duszpasterstwa Służby Liturgicznej, nr 131, 146.

[14] Choć Ministeria Quaedam zostawiło otwartą furtkę, by obok dwóch posług – jeśli taka będzie wola i potrzeba episkopatów, praktykować inne: Nic nie stoi na przeszkodzie, aby oprócz powszechnych urzędów Kościoła łacińskiego Konferencje biskupie prosiły Stolicę Apostolską o utworzenie innych, których ustanowienie we własnym regionie uważałaby ze szczególnych względów za konieczne lub bardzo pożyteczne. Do tych należą np. funkcje ostiariusza, egzorcysty i katechety, jak też inne funkcje zlecone tym, którzy zostali powołani do dzieł miłości, tam gdzie ta posługa nie jest powierzona diakonom. Póki co wydaje się, że z możliwości tej żadna konferencja biskupia nie skorzystała.

[15] Ceremoniale Episcoporum nr 37-38.

[16] Dyrektorium Duszpasterstwa Służby Liturgicznej, nr 131, 146.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Łukasz Wolański

Łukasz Wolański na Liturgia.pl

Chemik-biotechnolog. Pasjonat teologii, liturgista-praktyk. Czas dzieli między Legnicę i Wrocław. Szczęśliwie żonaty.