Co zaśpiewać na Mszy? 2. niedziela zwykła, rok C

Każdy dzień jest Kaną. To znaczy zapraszaniem Pana – i Jego Matki – na wesele. I nagłą świadomością, że zabrakło wina, czyli nie mamy już ani czego ani czym świętować. Każdy dzień powinien być Kaną. To znaczy zapraszaniem Pana – i Jego Matki – na wesele.

Bo bez Niego nie jesteśmy w stanie prawdziwie świętować, nasze dzbany są puste, czegoś brakuje. Tylko On może je wypełnić.

Wejście: Cała ziemio (t. Ps 98, m. D. Kusz OP, Niepojęta Trójco II, str. 206).

Niechaj Cię wielbi, Boże, cała ziemia i niechaj śpiewa Tobie, * niech wysławia Twoje imię, o Najwyższy – to dzisiejsza antyfona na wejście. Ciągle świętujemy. Przypomnieliśmy sobie niedawno radość Bożego Narodzenia, obchodziliśmy z pompą Objawienie Pańskie, a dzisiaj niby niedziela zwykła. Tylko że żadna niedziela zwykła nie jest, bo każda jest zanurzona w Zmartwychwstaniu Chrystusa. A w dodatku usłyszymy dzisiaj w Ewangelii o weselu w Kanie. Więc świętujmy z całą ziemią – bo Pan ciągle czyni cuda.

Przygotowanie darów: Różne są dary łaski (t. 1Kor12, 4; Ps 23, m. P. Bębenek, Niepojęta Trójco II, str. 234)

Św. Paweł w Liście do Koryntian przypomina nam o tym, że różne mamy charyzmaty, różne powołanie, różne zadania do wykonania. Tym, który nas łączy jest Duch Święty. On wypełnia nasze puste dzbany, jest Pocieszycielem, uczy nas radości i świętowania. W Nim możemy obchodzić nasze małe wesela w Kanie.

Komunia: Mądrość stół zastawiła obficie (m. A. Gouzes OP, opr. M. Pilśniak OP, Niepojęta Trójco I, str.170)

Stół dla mnie zastawiasz, kielich mój pełny po brzegi – słyszymy w antyfonie na komunię. Tym razem my jesteśmy gośćmi na wielkiej uczcie, zaproszeni do kosztowania darów najcudowniejszych. On zastawia stół, napełnia Kielich, karmi Swoim Ciałem. Obfitość tej Uczty przewyższa wszystko. Gdy karmimy się przy tym stole, możemy być pewni, że żadna nasza kość nie zostanie złamana. Będziemy świętować aż po wieczne czasy.

Uwielbienie: Jezu, ufam Tobie (m. P. Bębenek, Niepojęta Trójco II, str.404)

Gdy brakuje wina – Jezu, ufam Tobie. Gdy nadzieja słabnie, gaśnie wiara, miłość jakby mniej pewna – Jezu, ufam Tobie. Gdy sił już nie mam, gdy droga coraz bardziej kręta, gdy światło blednie – Jezu, ufam Tobie. Ufam, bo wiem, że Ty wszystko możesz. Karmisz mnie Sobą. Jesteś.

Zakończenie: Salve Regina (m. A. Gouzes OP, opr. M. Pilśniak OP, Niepojęta Trójco I, str. 214).

To Maryja „przymusza” Jezusa do tego pierwszego cudu. To Ona dostrzega braki, niedostatki, nędzę, smutek i ból. I wie, że tylko Chrystus może im zaradzić. Prośmy zatem Matkę, by nie ustawała w „przymuszaniu” Pana.

***

Odkąd pamiętam na rozmaitych stronach liturgicznych i w trakcie spotkań prywatnych toczy się dyskusja, czy śpiewać kolędy do 2 lutego czy nie śpiewać. Bo liturgicznie już niekoniecznie, ale tradycyjnie jak najbardziej. Argumentów przeczytałam i wysłuchałam w ostatnim czasie mnóstwo i wciąż nie wiem. Wiem natomiast, że dzisiaj kolędy mi nie pasują. Tak po prostu. Bo w Ewangelii całkiem dorosły Jezus przychodzi na wesele i przemienia wodę w wino, a w kolędach cicha noc, bezbronny Bóg na sianie, pasterze, wołki, osiołki, gwiazdy, aniołowie, królowie. I choć tamta noc, noc Bożego Narodzenia, to bardzo poważna sprawa – jakoś dzisiaj inny obraz mam w głowie i trudno mi do tamtego wrócić. Więc w II Niedzielę zwykłą wielkiego dylematu nie miałam, choć kolędy bardzo kocham i namawiam do śpiewania ich póki się da. W końcu tylko raz w roku możemy cieszyć się tymi tekstami i melodiami. Kolędujcie zatem z całego serca, tekstami czasem bardzo prostymi, ale o tajemnicach niesłychanych.

 

 

Zobacz także