Co zaśpiewać na Mszy? 6. niedziela wielkanocna, rok C

Trwamy wciąż w radości Zmartwychwstania. Ale ta nasza radość coraz bardziej przesiąknięta tęsknotą za Pocieszycielem, Tym, który nauczy nas całej prawdy, nauczy jak kochać, jak wierzyć, jak żyć. Takie są moje dwie intuicje na 6. niedzielę wielkanocną – głosić prawdę o Zmartwychwstaniu i prosić o Ducha, który pozwoli tą prawdą żyć.

Wejście: Chrystus Pan zmartwychwstał (Siedlecki; opr. P. Bębenek, Niepojęta Trójco II, str. 325)

Na początek proponuję coś jak najbardziej paschalnego i „klasycznego”. Trochę już mniej narracyjnie – nie śpiewamy o pustym grobie, zadumanym Aniele w bieli samotnie siedzącym na kamieniu, o niewiastach w drodze i innych niezwykłych wydarzeniach Poranka. W proponowanej pieśni jest mniej opowieści, a więcej prawd uniwersalnych – że zwycięstwo Pan otrzymał, że zburzył śmierć srogą, że zwalczył czarta złego, że grzech srodze poraził. On nasz żywot naprawił, więc śpiewać nam trzeba głośno i nieustannie: ALLELUJA.

Przygotowanie darów: Przyjdź Duchu Święty (m. P. Bębenek, Niepojęta Trójco II, str. 413).

Jednym z moich ulubionych fragmentów z Dziejów Apostolskich jest ten, który usłyszymy w dzisiejszej Liturgii Słowa. A właściwie ulubione moje słowa to te, gdy Apostołowie piszą, że „postanowiliśmy, Duch Święty i my”. Podziwiam ich jedność, podziwiam otwarcie na Ducha. A skoro Chrystus mówi dzisiaj, że Ojciec pośle Pocieszyciela, który nam wszystko przypomni – trzeba nam prosić o ten Dar. Niech przyjdzie Duch Święty, niech przyniesie mądrość, miłość, skruchę, niech rozpali i da jedność. Byśmy – jak Apostołowie – mogli być pełni pokoju i pewności.

Komunia: Miłujcie się wzajemnie (t. 1Kor 13,1–13; m. U. Rogala, Niepojęta Trójco II, str. 224).

Ewangelia przypomina nam, że miłowanie Pana to słuchanie Jego nauki, postępowanie Jego śladami. A najważniejsza nauka dotyczy przecież MIŁOŚCI. Prośmy więc o nią, by Ten, który karmi nas swoim Ciałem, przemieniał nas tak, byśmy byli zdolni kochać jak On.

Uwielbienie: Alleluja (m. M. Pośpieszalski, Niepojęta Trójco I, str. 397).

Wcale nie trzeba śpiewać Alleluja na głosy, żeby było pięknie. Trzeba śpiewać z serca. Niech więc ten śpiew trwa w naszych świątyniach i w naszych głowach, bo nasz Pan zmartwychwstał, bo lada chwila zstąpi Duch, bo jesteśmy Kościołem. W tym jednym słowie „Alleluja” można zawrzeć tak wiele.

Zakończenie: Błogosławiona * Madre de Deus (t. i mel.: Cantiga de Santa Maria, Etiopia, XV w. opr. br. dominikanie, Niepojęta Trójco II, str. 372)

Na zakończenie proponuję modlitwę do Matki Najświętszej. Tej, która była pod Krzyżem, która trwała w Wieczerniku. Módl się, Maryjo, za nami, byśmy całym swoim życiem głosili prawdę o Zmartwychwstaniu i byśmy byli otwarci na Ducha Świętego. (Proponuję tę pieśń, bo bardzo ją lubię, ale – ponieważ mamy maj – to może być każda, Wasza ulubiona, pieśń maryjna, w której prosimy Matkę Bożą o wstawiennictwo. Ta o łąkach umajonych na przykład).

 

Zobacz także