Coś o historii Epifanii, a propos niedawnej publikacji

Jeden z moich współbraci zakonnych mawia czasem żartobliwie: "Mam swoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam". Czytając w ostatnim "Gościu Niedzielnym" (z 9 stycznia) artykuł "Wszystko płynie" (s. 62-65) o święcie Jordanu, czyli o Epifanii w Kościołach wschodnich, natknąłem się tam m.in. na swoją własną wypowiedź nt. historii święta. Ściślej: jest to parozdaniowe streszczenie znacznie dłuższej wypowiedzi, które z konieczności trochę upraszcza i w efekcie nie bardzo mogę zgodzić się sam ze sobą.

Odnośny fragment tekstu brzmi: "Tego dnia liturgia wspomina trzy momenty objawienia się chwały Jezusa: pokłon Trzech Króli, chrzest w Jordanie i cud w Kanie Galilejskiej – wyjaśnia marianin o. Maciej Zachara, obok pięknie udekorowanej studni przy neounickiej cerkwi w Kostomłotach. – Przez wieki w zachodnim chrześcijaństwie na pierwszy plan wysunęło się święto Trzech Króli. Inne są w tle. A Wschód pielęgnował chwilę chrztu w Jordanie" (s. 63).

Bardzo ładnie brzmi "obok pięknie udekorowanej studni", chociaż naprawdę rozmowa z p. Redaktorem miała miejsce przy kuchennym stole kostomłockiej plebanii. Ale że studnia, przy której odbywało się poświęcenie wody jest blisko plebanii, ostatecznie można przyjąć, że to było "obok studni".

Z przytoczonego fragmentu mogłoby wynikać, że pierwotny przedmiot święta to trzy misteria (mędrcy ze Wschodu, chrzest, cud w Kanie), z czego Wschód i Zachód wybrały sobie "po jednym": Wschód chrzest, Zachód pokłon mędrców. To jednak nie całkiem tak. Pomyślałem sobie, że skomplikowana historia liturgii to bardzo nie-medialny temat. Wiadomości medialne muszą być krótkie i jasne, a historia liturgii jest pełna niuansów i znaków zapytania, mnóstwa rzeczy nie da się powiedzieć z cała pewnością. A rekonstruowanie dziejów liturgii w pierwszych wiekach przypomina układanie bardzo zdekompletowanego puzzle’a, w którym nie ma obrazka-wzoru, a na niektórych kawałkach rysunek jest niezbyt czytelny.

Co do Epifanii, to nie da się powiedzieć z całą pewnością ani kiedy powstało święto (pierwsze pewne świadectwa są z IV w., może było obchodzone wcześniej, ale to tylko hipotezy), ani gdzie (wiadomo, że na Wschodzie, ale Wschód to pojęcie bardzo szerokie), ani też jaki był pierwotny przedmiot święta (chrzest Jezusa w Jordanie? narodziny? narodziny i chrzest jednocześnie?). Wydaje się pewne, że Kościół w Jerozolimie w końcu IV w. wspominał 6 stycznia narodziny Jezusa w Betlejem, pokłon pasterzy i pokłon mędrców ze Wschodu, a Kościół w Aleksandrii chrzest Jezusa w Jordanie albo też łącznie narodziny i chrzest. Kiedy Wschód zaczął stopniowo przyjmować święto Narodzenia Pańskiego 25 grudnia, Epifania stała się definitywnie świętem chrztu Chrystusa.

Rzym i Afryka pn., jak się wydaje, przyjęły Epifanię jako dublet święta Narodzenia i związały z tym dniem wspomnienie pokłonu mędrców, a Galia, Hiszpania i Italia pn. miały zwyczaj wspominania tego dnia kilku wydarzeń stanowiących objawienie chwały Bożej w Jezusie – "tria miracula": pokłon mędrców, chrzest w Jordanie, cud w Kanie; niekiedy także rozmnożenie chlebów lub przemienienie. Z czasem tradycja "tria miracula" oddziałała także w pewnym stopniu na liturgię rzymską, stąd np. antyfona z nieszpór Objawienia o trzech cudach (pokłon mędrców, chrzest, Kana), niemniej jednak w tradycji rzymskiej na pierwszym planie zawsze było wspomnienie pokłonu mędrców.

Piszę o tym również dlatego, że przy okazji Objawienia Pańskiego zdarza mi się czytać i słuchać komentarzy mniej więcej tego rodzaju: Trzech Króli to zubożenie czy wręcz wypaczenie pierwotnej tradycji, powinno się tego dnia obchodzić chrzest Pański tak jak Wschód, albo "tria miracula". Nie lubię takich komentarzy, wyczuwam w nich jakiś nieuzasadniony kompleks niższości, jaki mają niektórzy katolicy łacińscy wobec Wschodu. Bardzo szanuję i cenię ryty wschodnie, sam w okresie mojej posługi w Kostomłotach z radością obchodziłem święto Jordanu, nie widzę jednak powodu, aby ryt rzymski miał uważać swoją tradycję wspomnienia pokłonu mędrców za coś gorszego. Można powiedzieć, że treść święta to objawienie chwały Bożej w Jezusie Chrystusie. W to misterium różne tradycje obrzędowe wchodzą jakby przez różne drzwi i nie wydaje mi się celowe licytowanie się, które drzwi są lepsze, czy te z napisem "chrzest w Jordanie" czy też "pokłon mędrców". Różne tradycje są komplementarne a nie konkurencyjne.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....