Cud?

Jako że od pewnego czasu, przygotowując się do egzaminu zajmowałem się głównie demonologią porównawczą, całkowicie zarzuciłem czytanie prasy. Dlatego o domniemanym cudzie eucharystycznym w Sokółce dowiedziałem się zupełnie przypadkiem, przeczytawszy w omówieniu Kroniki Novus Ordo pióra Michała Buczkowskiego, że autorzy owego portalu entuzjastycznie na to wydarzenie zareagowali.

Przegląd wpisów na KNO poświęconych Sokółce rzeczywiście wskazuje na pewien entuzjazm, choć ostatni daje raczej świadectwo tendencji wpadania jego autora (Dextimus) w utarte umysłowe koleiny – pojawienie się tkanki mięśnia sercowego w stanie agonalnym na Ciele Pańskim jest spointowane postulatem: "Szanowni nasi Biskupi i Kapłani! Może czas dać sobie wreszcie spokój z Komunią do łapy i na stojąco". Ale ja w zasadzie to nie o KNO chciałem pisać, tylko o sokółkowym cudzie.

Nie daje mi on spokoju, podobnie zresztą w ogóle zjawisko cudów eucharystycznych. Na pytanie, czy w nie wierzę, musiałbym odpowiedzieć, że proszę o inny zestaw pytań. I to bynajmniej nie z powodu wybujałego racjonalizmu albo kryptoprotestantyzmu, ale dlatego, że nie mogę (i chyba nie chcę) pogodzić owych "cudów" z tym, jak rozumiem eucharystyczną Przemianę i realną Obecność naszego Pana w przeistoczonym Chlebie i Winie. Oczywiście żaden ze mnie teolog, a jacyś specjaliści w tej dziedzinie na pewno znaleźli już sposoby zgrabnego obejścia tych aporii, które dla mnie są tymczasem nieprzekraczalne. I Kościół któreś z tych cudów (chyba?) uznał, mógłbym więc dać sobie spokój z myśleniem i spokojnie czekać, aż komisja teologów orzeknie, co Bóg chciał nam przez to powiedzieć i dlaczego w tym akurat wypadku Ciało Pańskie stało się… no właśnie, czym? Bardziej Ciałem Pańskim?

Dogmat o Transsubstancjacji mówi o przemianie istoty chleba w Ciało Chrystusa i wina w Jego Krew, bez zmiany przypadłości. Nawiasem mówiąc, to, jeśli dobrze rozumiem, w obrębie tego właśnie języka filozoficznego takie ujęcie świadczy o absolutnej cudowności i nadprzyrodzoności każdorazowego takiego wydarzenia, ponieważ w normalnym układzie to właśnie akcydentalia są zmienne, substancja zaś, czy też istota nie.) Jest to tajemnica wiary, podobnie jak to, dlaczego nasz Pan zostawił nam Swoje Ciało nie w postaci krwawych strzępów tkanki, ale chleba.

Słowem, więc Wcielone Słowo
chleb zamienia w Ciało Swe,
wino Krwią jest Chrystusową,
darmo wzrok to widzieć chce.
Tylko wiara Bożą mową
pewność o tym w serca śle.

Przed tak wielkim Sakramentem
upadajmy wszyscy wraz,
niech przed Nowym Testamentem
starych praw ustąpi czas.
Co dla zmysłów niepojęte,
niech dopełni wiara w nas.* 

Te słowa hymnu Pange lingua nie są przecież pustym blablaniem. Codziennie oglądamy Boga, naszego Pana, Jezusa Chrystusa w Chlebie Eucharystycznym. Po co miałyby być dla nas mięśnie sercowe czy inne zakrwawione kawałki ciała (i nie chodzi o to, że brzydzę się widokiem krwi)?  

A więc jedna wątpliwość opiera się po prostu na wyciągnięciu konsekwencji z dogmatu o Przeistoczeniu.

Druga wypływa z charakteru Eucharystii, która uobecnia Ofiarę krzyżową Chrystusa, ale również przecież Jego Zmartwychwstanie. Dlaczego zatem "tkanka sercowa w stanie agonalnym"? Dlaczego mówiąc "Ciało Chrystusa" kojarzymy przede wszystkim zmasakrowane zwłoki, a pomijamy chwalebne i przebóstwione Ciało Zmartwychwstałego? W Eucharystii One oba są jednym, że się tak wyrażę, a tymczasem sokółkowa Hostia ukazuje tylko to pierwsze.

Oczywiście nie mogę na pewno wykluczyć, że mylę się całkowicie. Ale jak na razie wyjaśnienie, że Ciało Pańskie "wyszło" poza zasłonę chleba, którą nałożył na Siebie sam nasz Pan, jest dla mnie ostatnie z listy potencjalnych wyjaśnień "cudu" w Sokółce.

_______________________________________
*) Notabene, co św. Tomasz mówił o cudach eucharystycznych?

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.