Czas przyszły dokonany

Jakkolwiek by to nie brzmiało: zaczynamy „przychodzenie” – tak można rozumieć łacińskie „adventus”. Dziwne. Kiedy coś zaczynam, to ja wyruszam i to ja zaczynam się zbliżać do celu.

Z Panem Bogiem jest na odwrót. Bo to On wyrusza w moją stronę. Podnoszę więc głowę, patrzę daleko i zaczynam wyglądać Jego przyjścia z wielką mocą i chwałą do mojego świata. Na tym będzie polegał tegoroczny i każdy następny Adwent.

Czytam fragmenty Pisma Świętego na początek tego czasu. Spodziewam się programu, manifestu, podpowiedzi i schematu duszpasterskiego. Co otrzymuję?

W proroctwie Jeremiasza moją uwagę zajmują dwie obietnice Boga: wypełnię pomyślną zapowiedź oraz to, że Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. Wierność i bezpieczeństwo. Cnoty i jakości deficytowe, a przez to tym bardziej pożądane. Bóg tak mówi, więc Mu wierzę, że tak się stanie. Pozostaje nie dające spokoju pytanie: kiedy? No właśnie. Czy to już się dzieje, czy na to wszystko mam dopiero czekać? Za dużo pytań. Pan przez proroka zapowiedział, że nadchodzą dni, kiedy to się stanie. Więc wierzę, że to jest treść Adwentu. Nadchodzenie dni wierności Boga swoim obietnicom i bezpieczeństwa, które tylko On może zagwarantować. To się już dzieje. Teraz.

W drugim czytaniu znajduję zdanie św. Pawła o właściwym następstwie czasu. Najpierw jest przyjmowanie bogactwa – sposobu postępowania i podobania się Bogu. To otrzymuję przez Tradycję. Następnie jest życie w ten właśnie sposób. Czyli teraźniejszość Ale to jeszcze nie koniec. Stawajcie się coraz doskonalszymi! Zatem stać mnie na więcej. Mogę być doskonalszy. Broń mnie Panie Boże od bezdusznego perfekcjonizmu. W to miejsce dodaj mi wiary i odwagi do bycia jeszcze lepszym. Do patrzenia w przyszłość z nadzieją na świętość, a nie z przekonaniem o nudnej bylejakości.

Ostatnie zdanie Ewangelii wystarczyłoby za wszystkie inne fragmenty. Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie. Pojęcie „każdy czas” obejmuje swoim zasięgiem…każdy czas jaki mam. Bez żadnego wyjątku. Bóg więc żadnego czasu nie nazywa gorszym, wykluczonym i nieodpowiednim. On zawsze jest. I ja zawsze mogę Go spotkać. Adwent jest więc tylko wyostrzeniem i przypomnieniem tego odcienia mojego życia i mojej wiary. Jest krótką, ale intensywną lekcją dziwnego czekania. Bo Ten na kogo czekam już jest, kiedyś był i wciąż przychodzi. Jest gdzieś w przyszłości, ale ona dokonuje się w tej właśnie chwili.

Bez wątpienia wchodzimy w czas przyszły dokonany.

 

Wojciech Dudzik OP

 

Tekst Ewangelii z pierwszej niedzieli Adwentu na brewiarz.pl.

Tekst pozostałych komentarzy na brewiarz.pl.

 

 

Zobacz także