Czekając na ciało

Myśl, że Chrystus nie przestał być człowiekiem, że nadal ma ludzką postać, nawet dla osoby wierzącej może być zaskoczeniem. Nie przyjął przecież ludzkiego ciała na jakiś czas, po to, żeby później je opuścić (w takim wypadku Kościół i sakramenty straciłyby rację bytu). Jako pierwszy i jedyny odszedł z tego świata wraz z ciałem, uwielbionym, przemienionym, będącym zapowiedzią tego, co i nas czeka. A to znaczy, że ten element człowieczeństwa, jakim jest cielesność na zawsze znajduje swoje miejsce w boskim świecie.

To ciało, które Bóg przyjął jako własne, jest pierwowzorem naszego ciała. To my jesteśmy „na wzór obrazu Jego Syna”, a nie na odwrót. A druga niezwykła rzecz, otóż żeby podkreślić realność Jezusowego ciała ewangelia, mówiąc: Słowo stało się ciałem, nie używa słowa soma, będącego odpowiednikiem cielesności, ale słowa sarks, oznaczającego mięso.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marek Rojszyk OP

Marek Rojszyk OP na Liturgia.pl

Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego. Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu. Pracuje nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim. Obecnie prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia „Sztuka Żywota” w Warszawie. Prowadzi bloga pt. "Obyś miał ciało!" w serwisie Liturgia.pl.