Czemu tak bojaźliwi jesteście?

Sobota III tyg. zw., rok I, lit. słowa: Hbr 11, 1–2.8–19; Mk 4, 35–41

Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary! (Mk 4,40).

Ten zarzut Pana Jezusa w odniesieniu do uczniów powinien być dla nas ciągle napomnieniem. Jaka jest nasza wiara? Czy autentycznie wierzymy w Jego obietnice? Czy są one główną inspiracją naszego życia?

W Liście do Hebrajczyków autor pisze:

Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy (Hbr 11,1).

Mówi się czasem o „pewności wiary”. Co to jest? Nie jest to pewność w sensie oczywistości naocznej. Taka pewność nie potrzebuje wiary, bo wszystko jest widoczne i namacalne. Jest takie, jakie jest widziane. Natomiast wiara odnosi się do dóbr, których się spodziewamy, do rzeczywistości, których nie widzimy. Dotyczy zatem tego, czego nie mamy namacalnie w tej chwili. Wiara jest naszą odpowiedzią na obietnicę dotyczącą jakichś dóbr niewidzianych. Odnosi się zatem wpierw do kogoś, kto taką obietnicę nam dał. Tak właśnie opisuje wiarę postaci biblijnych autor Listu do Hebrajczyków. Sara uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy (Hbr 11,11). Podobnie Abraham: Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa (Hbr 11,19).

Wiara ze swej istoty jest wpierw i zasadniczo zawierzeniem Komuś. W Katechizmie czytamy:

Wiara jest najpierw osobowym przylgnięciem człowieka do Boga; równocześnie i w sposób nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem całej prawdy, którą Bóg objawił (KKK 150).

Wiara posiada dwa wymiary: jest osobowym przylgnięciem i jest uznaniem całej prawdy, czyli odnosi się do Osoby Boga i do prawdy, przy czym dojście do tej prawdy mamy przez Boga i Jego słowo, bo ta prawda dotyczy nie tego, co można zobaczyć i sprawdzić namacalnie, ale tego, czego nie jesteśmy w stanie teraz widzieć. Wzrastamy w niej przez zawierzenie. Nasze osobiste doświadczenie wiary ukazuje, jak można Bogu zawierzyć. Z czasem wiemy, że to, co On mówi, jest prawdą, bo niezawodnie się spełni.

W wierze istotny jest realizm, który stoi w opozycji do ciasnego realizmu ziemskiego. Scena z dzisiejszej Ewangelii pokazuje, na czym to polega. Rozszalała burza na jeziorze wzbudza w uczniach lęk: giniemy! W łodzi jednak jest Mesjasz. Nie jest możliwe, by On zginął w takiej sytuacji. Byłby to zupełny nonsens w odniesieniu do Bożej obietnicy. Lęk wyrosły z realizmu ziemskiego wygrywa, co świadczy o tym, że jednak uczniowie nie wierzą w Jezusa jako Mesjasza. Ich wiara jest raczej próbą wiary niż wiarą po prostu. Potem ujawni się to dramatycznie w momencie męki i śmierci Pana Jezusa. Ich wiara się załamała, bo była związana z konkretnym oczekiwaniem i wyobrażeniem.

Wiara natomiast jest zawierzeniem bez żądania widzenia, dowodu, oczywistości, bo wyrasta z przeświadczenia, że obietnica przerasta nasze widzenie i wyobraźnię. Dlatego musi uzbroić się w cierpliwość i ufność. Jest ona otwartością na coś nowego, na nowe życie, które przerasta nasze obecne życie. Taka wiara jest dowodem rzeczywistości, jakiej nie widzimy (por. Hbr 11,1).

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 3, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także