Czy Chrystus jest lekarstwem na zło?

Wielki Poniedziałek, lit. słowa: Iz 42,1–7; J 12,1–11

Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? (J 12,5).

Ostatnie dni przed Paschą stopniowo odsłaniają zasadniczy dramat rozgrywający się w sercu człowieka. Jest on szczególnie aktualny dzisiaj. Pytanie Judasza przybiera bardzo humanitarny kształt: trzeba się troszczyć o ubogich, a nie trwonić niepotrzebnie pieniędzy na zbyteczne wydatki.

Dzisiaj myślenie humanitarne jest bardzo modne. Troska o biednych i poszkodowanych jest dobrze widziana i dlatego też można stosunkowo łatwo zdobyć popularność, organizując jakieś akcje tego rodzaju. Myślę, że niektórzy korzystają z tego, by zbijać kapitał społecznego zaufania. Ale podobnie jak wówczas, tak i dzisiaj ubogich nie brakuje i cała pomoc jest jedynie kroplą w morzu potrzeb. Zresztą sama pomoc charytatywna nie załatwi sprawy. Jest ona konieczna dla zaspokojenia doraźnych potrzeb, ale nie rozwiązuje problemu.

Na czym polega zasadniczy dramat człowieka? Gdyby to ująć w jednym zdaniu, to można by powiedzieć: na sposobie patrzenia. Wydaje się, że wspaniale ujął to Dostojewski w opowiadaniu o Wielkim Inkwizytorze. Inkwizytor doskonale wiedział, że rozmawia z Jezusem, który przyszedł ponownie na świat, ale tak jak kiedyś arcykapłani, tak teraz on usuwa Go z życia społecznego, bo dowodzi, że w istocie Jezus nie rozumie prawdziwych potrzeb ludzi i swoją metodą pokory i uległości niczego nie uleczy. Wielki Inkwizytor wie lepiej niż Jezus, co trzeba zrobić, by skutecznie pomóc ludziom, jest on realistą, Jezus zaś jedynie naiwnym idealistą. Wydaje się, że taki Wielki Inkwizytor tkwi w każdym z nas i to bardzo głęboko. Może najbardziej szczerze ujawnia się to w pytaniu o zło: jak Bóg może dopuszczać do tak wielkiego zła na świecie?!

Wydaje się nam, że trzeba przede wszystkim usunąć wszelkie zło i niesprawiedliwość, wówczas świat będzie lepszy, a ludzie szczęśliwsi. Wydaje się nam, że wiemy, co należy zrobić, aby było dobrze. Cały problem polega na tym, że inni nam nie pozwalają tego zrobić. Widać to najwyraźniej w dziedzinie polityki. Ileż było i stale na nowo powstaje różnych pomysłów na uzdrowienie sytuacji społecznej, a sprawiedliwości jak nie było, tak nie ma. Rozbieżności ciągle narastają. Niemniej stale myślimy: „Och, gdybym tak miał władzę absolutną, to bym zrobił wreszcie porządek na świecie!”.

A oto Ten, który ma władzę absolutną, postępuje zupełnie inaczej: całkowicie z niej rezygnuje! Tę paradoksalną postawę zapowiada Izajasz:

On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku (Iz 42,1–3).

Taką postawę prezentuje Pan Jezus. i ona była przyczyną załamania się wszystkich uczniów. Najlepiej to widać na przykładzie św. Piotra. Podczas Ostatniej Wieczerzy zaklinał się, że jest gotów pójść za swoim Mistrzem nawet na śmierć. i w Ogrójcu rzeczywiście wyciągnął miecz i z odwagą uderzył na napastników, których było więcej niż towarzyszy Jezusa. Odwaga opuściła go zupełnie w momencie, gdy Jezus kazał mu schować miecz i dobrowolnie się oddał w ręce oprawców. To był dla św. Piotra szok, który spowodował, że się całkowicie załamał. Podobnie inni. w podobny sposób można także spojrzeć na postać Judasza. Co prawda św. Jan pisze o nim, że był złodziejem i wykradał pieniądze, ale nie wiemy, czy była to sprawiedliwa ocena. Motyw pieniędzy był za płytki w takiej sytuacji. Prawdopodobnie Judasz wierzył, podobnie jak Piotr, że Jezus jest Mesjaszem i że On przyniesie wyzwolenie Izraela. Denerwowała go opieszałość Jezusa i dlatego postanowił Go postawić wobec ostatecznej próby: zmusić do podjęcia wreszcie działania i wyzwolenia Izraela – przez wydanie Jezusa w ręce wrogów. i tutaj znowu całkowite załamanie: Jezus nie walczył. Poddał się brutalnej sile. Ale przecież mógł ich wszystkich zniszczyć jednym swoim słowem! Dlaczego nie walczył, nie zniszczył tych „synów Szatana”?

I Piotr, i Judasz się załamali. Piotr zaparł się swojej więzi z Mistrzem, Judasz zdradził i ostatecznie w rozpaczy się powiesił. Zauważmy, że i arcykapłani także „wiedzieli lepiej”, co należało zrobić. Najwyższy Arcykapłan stwierdził: lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród (J 11,50). i tak zamysły wszystkich, zarówno uczniów, jak i arcykapłanów, rozbiły się o krzyż Jezusa. Święty Paweł powie później, że dla Żydów krzyż był zgorszeniem, skandalem. Pokazało się, że nikt niczego nie rozumiał, nie byli sobie w stanie wyobrazić Boga w Jego autentycznym działaniu. Nawet znajomość słów Izajasza w niczym im nie pomogła. Ale nie chodzi o to, byśmy dzisiaj oskarżali tamtych ludzi. To samo dotyczy nas samych. Mimo upływu 2000 lat od śmierci Jezusa na krzyżu i mimo Jego zmartwychwstania ciągle wydaje się nam, że aby coś zmienić, trzeba siłą działać wobec siły, trzeba jakiejś akcji, działania propagandowego, nagłośnienia…

Zobaczmy, co dalej pisze Izajasz:

On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy (…) Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi (Iz 42,3n.6n).

Sługa Jahwe, jak go nazywamy w biblijnej tradycji, przyniesie Prawo, czyli prawdę. Ale tej prawdy nie wprowadzi przez kampanię reklamową ani przy pomocy siły argumentacji, a tym bardziej przy pomocy siły militarnej, którą ubiera się w ideologię, ale dokona się to przez wytrwałość i pouczenie, przez wytrwałość w świadczeniu o prawdzie. Dokona się to dzięki ukształtowanemu przez Boga sercu Jego Sługi. Jest on kimś, kto się daje kształtować przez Boga. Tutaj, wydaje się, dotykamy zasadniczej tajemnicy naszego serca, tajemnicy sumienia – Bożego głosu rozbrzmiewającego w naszym wnętrzu. Od nas zależy, czy za nim pójdziemy, czy go zignorujemy.

Izajasz mówił wyraźnie o utrwaleniu Prawa, czyli o solidnej budowie, która obejmie cały świat. Dokona się przez obudzenie sumienia. „Realistom” ta myśl wydaje się zupełną naiwnością świadczącą o niezrozumieniu człowieka. Podobnie myślał Wielki Inkwizytor, ale właśnie taki jest zamysł Boży i tak Bóg ten zamysł realizuje przez Jezusa Chrystusa i przez tych, którzy za Nim idą. w tym wszystkim przedziwna jest wiara Boga w człowieka i zwycięstwo jego sumienia!

 

Włodzimierz Zatorski OSB

 

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2a, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także