Czy Duch Święty jest gołębicą?

Kilka już lat temu natrafiłem na dość ciekawą analogię pomiędzy ewangelicznymi opisami zstąpienia Ducha Świętego na Jezusa w czasie chrztu w Jordanie a żydowskimi (rabinicznymi) interpretacjami frazy "Duch Boży unosił się nad wodami". Kiedyś dostałem propozycję opublikowania artykułu na temat ruah elohim w jednym czasopiśmie, więc napisałem tekst, ale ostatecznie nie został wydrukowany. Co prawda bardziej nadaje się na święto Chrztu Pańskiego, ale co tam.... Przepraszam za artykułowy styl.

W VIII i IX w. przez Cesarstwo Bizantyjskie przetoczyły się gwałtowne spory na temat czci oddawanej świętym obrazom. Temat ten podjęto na Soborze Nicejskim II (787 r.). W „Dekrecie wiary“ zamieszczono listę osób, których wizerunki można w sposób ortodoksyjny tworzyć i czcić: „Są one [ikony] wyobrażeniami naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawiciela, Niepokalanej Pani naszej, świętej Bożej Rodzicielki, godnych czci Aniołów oraz wszystki świętych i świątobliwych mężów“[1]

Wśród postaci, które można przedstawiać na obrazach, nie ma Ojca i Ducha. W pewnym sensie zatem wszystkie wyobrażenia ukazujące Trójcę są nieortodoksyjne (pierwsze z nich pojawiają się dopiero ok. XII w.). Na obrazie można pokazać to, co było i jest dostępne zmysłom: Chrystusa (jako że jest Wcielonym Synem Bożym), Maryję, aniołów (ponieważ Pismo świadczy o tym, że byli ludzie, którzy je widzieli), a także świętych. Natomiast Ojca i Ducha nikt nie widział. Nawet słynna ikona Andrieja Rublowa przedstawia tylko to, co było widziane przez Abrahama: trzech aniołów, którzy przyszli do niego w gościnę (por. Rdz 18), a których Tradycja chrześcijańska interpretowała właśnie jako Trójcę.

Ikonografia zachodnia, która z różnych powodów nie kierowała się ustaleniami Soboru Nicejskiego II, przywyczaiła nas do Ducha Świętego „jako“ gołębicy. Oczywiście, większość z nas zdaje sobie sprawę, że przedstawienia te należy brać w cudzysłów, ale skojarzenie zmysłowe pozostaje i dla wielu ludzi trzecia Osoba Trójcy jest i będzie czymś z dziedziny ornitologii…

Źródło przedstawiania Ducha Świętego jako gołębicy jest oczywiste – to ewangeliczne opisy sceny chrztu Chrystusa w Jordanie. Trzeba jednak zwrócić uwagę na pewien bardzo znaczący szczegół. Otóż Ewangelie nie mówią, że Duch zstąpił na Jezusa jako gołębica, ale konsekwentnie porównują Go do gołębicy, a dokładniej nie Jego Samego, tylko Jego zstąpienie: Wtedy otworzyło się Mu niebo i zobaczył Ducha Bożego, który zstępował na Niego jakby gołębica (Mt 3, 16); ujrzał niebo otwarte i Ducha, który zstępował na Niego jakby gołębica(Mk 1, 10);Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej jakby gołębica(Łk 3,22); Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jakby gołębica i pozostał na Nim (J 1, 32).

W gruncie rzeczy trudno na tej podstawie powiedzieć, że to, co widzieli Jezus i Jan, przybrało postać gołębicy. Skąd wzięło się w ogóle takie porównanie? Próba wyjaśnienia, którą chcę przedstawić, jest tylko hipotezą opartą na skojarzeniach wywiedzionych ze źródłowej dla chrześcijaństwa Tradycji żydowskiej. Przyjrzyjmy się, co mówi ona na temat pierwszego miejsca w Biblii, gdzie pojawia się Duch Boży unoszący się nad wodami, ruah elohim (Rdz 1, 2).

W Talmudzie (Hagigah 15a) czytamy: „Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód, niczym gołębica unosząca się nad swymi pisklętami, bez dotykania ich”[2]. Podobną interpretację znajdziemy w komentarzu jednego z najsłynniejszych i najbardziej poważanych żydowskich interpretatorów, Shlomo ben Icchaka[3], który pisze: „Tron Chwały jest zawieszony w powietrzu i unosi się ponad wodami przez oddech ust Świętego Jedynego i na Jego rozkaz; jak gołębica unosząca się nad swym gniazdem[4].

Istnieje widoczna i zastanawiająca analogia pomiędzy interpretacjami Talmudu i Rasziego, przyrównującymi ruah elohim do gołębicy unoszącej się nad swoim gniazdem, a opisami chrztu Chrystusa, gdzie mamy do czynienia nie z utożsamieniem Ducha z gołębicą, lecz z ich przyrównaniem. Poza tym, zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku pojawia się Duch unoszący się nad wodą. Oczywiście, nie mamy pewności, że obie te grupy obrazów pozostają ze sobą w jakimś związku, nie wiemy czy np. tradycja interpretująca Rdz 1, 2 w taki sposób, jak robi to autor talmudyczny czy Raszi, funkcjonowała już w I w., i czy była znana autorom nowotestamentalnym, jednak analogia jest tak uderzająca, że trudno złożyć ją na karb przypadku.

Żydowskie interpretacje Rdz 1, 2 (zwłaszcza talmudyczna), odwołując się do metafory gołębicy, wydają się akcentować nie tyle samego ptaka, co sposób jego poruszania. Wygląda to na obraz wzięty z natury. W tekście biblijnym komentatorzy mogli znaleźć impuls do szukania skojarzeń w świecie ptaków. W zdaniu: Duch Boży unosił się nad wodami, czasownik unosił się jest pochodzi od rdzenia rahap – krążyć, szybować, unosić się, który również w innych miejscach Pisma ma wybitnie ,,ptasie konotacje”[5]. Najważniejszy jednak wydaje się ów sposób poruszania: unoszenie się nad gniazdem i pisklętami, bez dotykania ich. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to metafora pozwalająca na jednoczesne wyrażenie transcendencji mocy Bożej w stosunku do świata oraz ich wzajemnego związku. Gołębica unosi się nad własnym gniazdem i pisklętami, nie dotyka ich, ale jest to jej gniazdo i jej pisklęta.

Jeśli przez taki pryzmat spojrzymy na obraz chrztu Chrystusa, to zobaczymy, że w tym wydarzeniu Duch jak gdyby rezygnuje ze swojej transcendencji. Wraz z przyjściem Jezusa, Boga-Człowieka, gołębica może spocząć na gnieździe. Na mocy Wcielenia chrzest sprawia, że człowiek staje się mieszkaniem Ducha.

 

 


[1] Sobór Nicejski II (787), Dekret wiary 15, tłum. T. Wnętrzak, [w:] Dokumenty soborów powszechnych, t. 1, red. A. Baron, H. Pietras, WAM, Kraków 2001, s. 337. 339

[2] Do fragmentu tego w kontekście chrztu Jezusa odwołuje się Jan Paweł II w tekście pt. „Chwała Trójcy Świętej w chrzcie Jezusa“ wygłoszonym podczas audiencji generalnej 12 kwietnia 2000 r.

[3] Jest on najlepiej znany pod mianem Rasziego, co stanowi skrót od jego imienia (Rabbi Shlomo ben Icchak). Żył w XI w. Jego komentarz do Pisma jest jednym z najpopularniejszych i najczęściej używanych, w wydaniach Tory przeznaczonych do studiowania w żydowskich jesziwach umieszczony jest zawsze zaraz pod tekstem biblijnym.

[4] Por. Tora Pardes Lauder. Bereshit, red. S. Pecaric, Kraków 2001, s. 6.

[5] Por. Pwt 32,11: “Jak orzeł, co gniazdo swoje ożywia, nad pisklętami swoimi krąży (yerahep), rozwija swe skrzydła i bierze je, na sobie samym nosi (…)“.

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.