Czy istnieje kanon budowli sakralnej?

Moim zdaniem to nie sam materiał decyduje o szlachetności dzieła, lecz dłonie i talent artysty, który dopiero może go w takowy przeobrazić. Wybudowanie kościoła z choćby najdroższych marmurów nie będzie żadnym gwarantem, że świątynia będzie piękna, a architektura szlachetna.

Powstają jednak i takie kościoły, które spotykają się z całkowitą dezaprobatą części wiernych, podczas gdy inni są nimi oczarowani. Jednym z najgłośniejszych przykładów ostatnich lat, wokół którego pojawiło się wiele kontrowersji, jest kościół pod wezwaniem św. Pawła w Foligno we Włoszech.

Sławomir Rusin: W Neviges, w Niemczech znajduje się kościół zaprojektowany przez znanego i cenionego architekta Gottfrieda Böhma. Kiedy do niego wszedłem wywarł na mnie bardzo złe wrażenie. To jest potężna, ciemna bryła betonu, w środku w ogóle nie widać sklepienia, gdyż ginie w mroku. Nie jest to miejsce, w którym chciałoby się przebywać. Czułem się tam bardzo źle, zresztą nie tylko ja, moi znajomi również. Takie było moje odczuwanie na poziomie emocji. Z drugiej strony, przewodnik po tej świątyni, franciszkanin był tą realizacją zachwycony, podobne opinie wygłaszają architekci. Odkrywają w tym kościele bogatą symbolikę, podziwiają rozwiązania. Tu pojawia się poziom rozumu. Jak w takiej sytuacji pogodzić ze sobą te oba poziomy?

. Zastanawiające jest, na ile rozum i wiedza pomagają, bądź utrudniają w doświadczeniu czystego piękna, i czy w ogóle są do tego potrzebne. Z pewnością dzięki nim łatwiej możemy odczytać ukryte treści np. wspomniane symbole, zrozumieć kontekst i okoliczności, w jakich powstawała świątynia oraz jakie mogły być motywacje autora konkretnego dzieła. Szerzej otwierają się przed nami drzwi świata niewidzialnych znaków i intencji. Samo doznanie piękna nierozerwalnie wiąże się z osobistym doświadczeniem.

Rafał Groński: Petera Zumthora określa się mianem „mistyka”. Zastanawiam się nad powiązaniem pomiędzy uduchowieniem twórcy a pięknem jego dzieła. Czy ludzie, którzy projektowali wspaniałe katedry nie byli ludźmi modlitwy, a wznoszony kościół wyrazem ich wiary?czasach średniowiecza całe miasta uczestniczyły w budowie swoich katedr – był to świadomy wkład wiernych w budowę Królestwa Bożego na ziemi. Świątynia odzwierciedlała stan ich ducha, głębię ich duchowości. Wydaje się, że współczesny, zabiegany człowiek nie znajduje czasu, by się zatrzymać i spojrzeć w głąb siebie (w przeciwieństwie do budowniczych gotyckich katedr). Być może dlatego obecnie powstaje tak niewiele pięknych kościołów?

Małgorzata Gadomska: A może to kwestia nonszalancji w stosunku do przetartych ścieżek, traktowania tradycji jak formy z lamusa?

JT: Faktycznie, od dłuższego czasu sztuka oddala się od tradycji. Za najistotniejsze kryterium dzieła najczęściej uznaje się nie piękno, lecz oryginalność. Natomiast wracając do kwestii miejsca, w antyku istniało takie pojęcie jak genius loci, które rozumiano jako duch opiekuńczy danego miejsca. Według części teologów w tym określeniu możemy także odnaleźć chrześcijański wymiar[2]. Nie sposób się nie zgodzić z tym, że w niektórych przestrzeniach lepiej się czujemy, głębiej je doświadczamy, łatwiej o skupienie i modlitwę.

Powstają jednak i takie kościoły, które spotykają się z całkowitą dezaprobatą części wiernych, podczas gdy inni są nimi oczarowani. Jednym z najgłośniejszych przykładów ostatnich lat, wokół którego pojawiło się wiele kontrowersji, jest kościół pod wezwaniem św. Pawła w Foligno we Włoszech. Autorami tej świątyni jest małżeństwo znanych i cenionych na świecie architektów Doriany i Massimiliano Fuksasów. Swoim projektem wygrali konkurs ogłoszony przez Konferencję Episkopatu Włoch na świątynię – symbol odrodzenia się miasta po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1997 roku. Dla przeciwników budowli forma była trudna do zaakceptowania, zarzucano jej bowiem brak związku z dotychczasową sztuką bliską chrześcijanom. Pojawił się nawet, szerzej komentowany, list skierowany do papieża Benedykta XVI krytykujący podobne realizacje oraz apelujący o „pomoc w przywróceniu prawdziwie katolickiej sztuki i architektury sakralnej”[3]. Zwolennicy zaś (w tym wielu duchownych) zachwycało się kompozycją przestrzeni oraz blaskiem wnętrza. Bronili kościoła, starając się udowodnić, jak bliski jest posoborowym wskazaniom(m.in. prostocie, skromności, koncepcji miejsca). Wnikliwsza analiza kościoła pozwala dostrzec, że autorzy nie odcinają się od wielowiekowej tradycji, lecz jedynie odzierają z detalu te elementy, które przy obecnych możliwościach technologicznych mogą uchodzić za zbędne. Projekt nie powstał jako awangardowy, po to aby wywołać poruszenie, lecz jest nawiązaniem i połączeniem (uchodzącego za idealny) kościoła na planie centralnym z trójnawową bazyliką. Bryła jest jedynie elementem wynikowym. To sprowadzenie tradycyjnej formy kościoła do najprostszej, elementarnej formy.

,p=/^http:/.test(d.location)?'http':'https';if(!d.getElementById(id)){js=d.createElement(s);js.id=id;js.src=p+'://platform.twitter.com/widgets.js';fjs.parentNode.insertBefore(js,fjs);}}(document, 'script', 'twitter-wjs');

JT: Współcześnie powstaje coraz więcej świątyń, w których rola światła jest dominująca do tego stopnia, że wnętrze może być postrzegane jako jednowymiarowe. Część krytyków zarzuca architektom koncentrowanie się w głównej mierze na jego wykorzystaniu. Zapewne w wielu przypadkach jest w tym sporo prawdy. Niemniej jednak światło w sferze religijnej od początku utożsamiane było z tym, co boskie, dobre i piękne. Pierwsze słowa wypowiedziane przez Stwórcę w Piśmie Świętym brzmią Niechaj stanie się światłość, a zaraz później Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności (Rdz 1, 3–4). Od IV wieku, czyli od momentu, kiedy chrześcijanie oficjalnie mogli stawiać świątynie, światło odgrywało w nich zasadniczą rolę. Wystarczy choćby wspomnieć obowiązującą przez wieki regułę sytuowania kościołów na osi wschód–zachód, która obecnie już nie jest obligatoryjna. Zwracano się ołtarzem oraz twarzami w kierunku światła – symbolu Stwórcy oraz miejsca ostatecznego objawienia się Chrystusa podczas paruzji[4]; za plecami pozostawiając zaś ciemność utożsamianą ze złem. Za pomocą światła kierowano uwagę wiernych w stronę wybranych miejsc. Co oznacza, że jedne były mocniej doświetlone, inne mniej, a jeszcze inne pozostawały w mroku, co również nabierało symbolicznego znaczenia. Wraz z rozwojem możliwości budowlanych i technologicznych dążono do możliwe jak największego doświetlenia wnętrz domów modlitwy. Pojawiały się stopniowo kopuły coraz większe otwory okienne, w gotyku okna z maswerkami, rozety, witraże, a współcześnie całe ściany wykonane ze szkła. Często przywoływano słowa samego Chrystusa Jam jest światłością świata (J. 8,12). Oczywiście nie można zapomnieć o bogatej symbolice, geometrii, kompozycji przestrzennej oraz wielu innych elementach, i sprowadzić całą architekturę kościołów tylko do światła. To byłoby dużym uproszczeniem.

Le Corbusier zdefiniował architekturą jako doprowadzoną do perfekcji grę brył w świetle[5]. Jednak, aby jakakolwiek forma mogła być dostrzeżona, poza samym światłem, potrzeby jest także cień. Podobnie jak w ciemności tak i w oślepiającej jasności nic nie dostrzeżemy.

MG: Poza tym gdyby chcieć faktycznie świadomie rozkładać akcenty w świątyniach, powinno w nich być po równo światła i przestrzeni mroku. Z wiarą, że zostaliśmy zbawieni, przeplata się konieczna bojaźń przed majestatem Boga. Mrok naturalnie jest wpisany w stworzenie, jest potrzebny.

SR: Żeby dostrzec światło.

RG: Półmrok prowokuje intymność. I nie wiem, czy świątynia jako miejsce naszego spotkania z Bogiem i we wspólnocie nie wymaga właśnie nastroju intymności. Może człowiekowi łatwiej zachować intymność, gdy zmysły są trochę przygaszone, dostrzegamy wówczas mniej szczegółów, możemy się więc bardziej skoncentrować na spotkaniu.

MG: Bóg szuka odpoczynku między ludźmi. Od czasów starotestamentalnych świątynia uważana była za miejsce odpoczynku Boga (beth menuha). Człowiek też tam potrzebuje odpocząć. Przymyka powieki, wycisza się.

SR: A z drugiej strony spotykasz się tam z Bogiem żywym.


[1] P. Zumthor, Myślenie Architekturą, Kraków 2010, passim.

[2] J. T. Królikowski, Chrześcijańska interpretacja ducha miejsca, Niematerialne wartości krajobrazów kulturowych, Sosnowiec 2011, s. 30-35. Tezę podejmuje za Debuyst F., 1997: Le genie chretien du lieu, Editions du Cerf, Paris oraz Guardini R., 1993: Lettere dal lago di Como. La technica e l’uomo, Morcelliana, Brescia.

[3] J. Walendzik-Stefańska, Czy istnieje kanon budowli sakralnej? Architektura współczesnego kościoła a potrzeby współczesnego użytkownika, "Ecclesia", nr 4, 2011, s. 14.

[4] L. Bouyer, Architektura i liturgia, Kraków 2009, s. 28.

[5] Le Corbusier, W stronę architektury, Warszawa 2012, passim.

 

Cykl artykułów Jakuba Turbasy o architekturze współczesnej ukazuje się również w miesięczniku LIST.

 

Czy istnieje kanon budowli sakralnej?

Zobacz także