Czy ksiądz może chodzić nawą podczas przekazywania znaku pokoju?

Czy ksiądz może podczas przekazywania znaku pokoju odejść od ołtarza, by uścisnąć dłoń niektórym wiernym?

Nowe Wprowadzenie Ogólne do Mszału Rzymskiego (WOMR) odnosi się do tego pytania w numerze 154: „Kapłan może przekazać znak pokoju usługującym, zawsze jednak pozostając w prezbiterium, aby nie zakłócać celebracji. Niech uczyni podobnie, jeśli ze słusznej przyczyny pragnie przekazać znak pokoju niektórym wiernym. Wszyscy zaś zgodnie z postanowieniem Konferencji Episkopatu wyrażają sobie wzajemnie pokój i komunię miłości”.

[…]

WOMR omawia tę kwestię, by umieścić przekazywanie znaku pokoju we właściwym mu miejscu, krótkiego i relatywnie nieistotnego obrzędu w trakcie przygotowania do komunii; w rzeczywistości, mało kto zdaje sobie sprawę, że jest on właściwie nieobowiązkowy. To nadchodząca komunia, nie ksiądz czy dobre uczucia, które żywimy wobec naszych sąsiadów, jest powodem i źródłem pokoju, którego pragniemy dla naszych towarzyszy i pokoju otrzymywanego od nich. Jak podaje WOMR nr 82: „Kościół prosi o pokój i jedność dla siebie samego i dla całej ludzkiej rodziny, wierni zaś okazują sobie trwającą w Kościele komunię i miłość, zanim przyjmą Najświętszy Sakrament”.

Tak więc, gdy celebrans – odchodząc od ołtarza by przekazać znak pokoju wiernym – mimo dobrych chęci, nadmiernie zwraca uwagę na swoją osobę, jak gdyby on, a nie Bóg, był źródłem pokoju, jaki może dać Chrystus. Czasami my, księża, zapominamy, że bycie kapłanem oznacza bycie mostem, a most spełnia swoje zadanie tylko wtedy, gdy po nim chodzimy, nie gdy podziwiamy go z daleka.

Gesty wiernych, z uszanowaniem zwyczaju, nie powinny być nadmiernie entuzjastyczne i żywiołowe, znów w związku z WORM nr 82: „Jeśli chodzi o sam znak przekazania pokoju, winny go ustalić Konferencje Episkopatu zgodnie z mentalnością i zwyczajami ludów. Wypada jednak, aby każdy z umiarem przekazywał znak pokoju tylko osobom najbliżej stojącym”.

Jednocześnie, ten obrzęd, wypełniany poprawnie, może być bardzo efektywny duchowo. Na przykład dr Bernard Nathanson opisał potężne wrażenie jakie wywarł na nim ów gest w czasie katolickiej mszy, gdy zmagał się z problemem porzucenia radykalnego ateizmu i odnalezienia wpierw wiary w Boga, a ewentualnie później przyjęcia katolicyzmu.

o. Edward McNamara
tłum. Piotr Bator

Powyższy tekst pochodzi ze strony www.zenit.org i zamieszczony został dzięki uprzejmości międzynarodowej agencji informacyjnej Zenit, zajmującej się sprawami związanymi z Kościołem katolickim. Zenit publikuje m.in. pytania dotyczące liturgii, na które odpowiada o. Edward McNamara, profesor liturgiki papieskiego uniwersytetu Regina Apostolorum.

 

 

Zobacz także