Czy papież musi być tytanem liturgii?

Takie pytanie pojawiło się w moim znękanym liturgicznie umyśle, kiedy czytałem różne dyskusje wokół podejścia Ojca Świętego do liturgii (w kontekście celebracji na Lampedusie czy w Rio).

Natknąłem się w nich bowiem kilkakrotnie na argument, że co prawda rzeczywiście papa Franciszek nie jest tytanem liturgii, ale raz, że nie każdy musi, dwa, że ma od tego ceremoniarzy, i w końcu trzy – że wieszanie psów na – jak to ostatnio ujął Paweł Milcarek – mizerabilii papieskich liturgii sprawia, że do wieszających nie dociera niezwykłe i poruszające przesłanie Ojca Świętego.

(Swoją drogą, tak zupełnie na marginesie, to może warto byłoby się zastanowić, czy to nie właśnie mizerabilia blokuje ten przekaz – bo niby dlaczego to, co się mówi, miałoby być ważniejsze od tego, co się robi? [!] Blokuje, albo, co gorsza, sugeruje znowu, choć implicite, konflikt a przynajmniej niewspółmierność rytuału i miłości bliźniego.)

Ale wracając. No więc na takie myśli się natknąłem i jakoś od razu mocno mi one w umysłowych trybach zgrzytnęły. Bo stwierdzenie, że „co prawda Franciszek nie jest tytanem liturgii” sugeruje, iż kult Boży może być sprawowany w sposób właściwy, z dbałością o porządek, prawdę znaków i piękno (co przecież nie stoi w sprzeczności z prostotą, na litość!), tylko wówczas, gdy akurat trafi nam się jakiś tytan czy inny gigant. Stawiam zdecydowaną tezę, że żaden papież nie powinien być tytanem liturgii, że samo to rozróżnienie na papieży tytanów i mizeraków liturgicznych jest wadliwe. Papież jest głównym liturgiem Kościoła, ale to nie oznacza w pierwszym rzędzie, że jego liturgie są dla Kościoła wzorcowe, lecz że powinien w jak najbardziej wierny, pokorny i oparty na sentire cum (a więc zakorzeniony w Tradycji) sposób sprawować tę liturgię, którą Kościół mu do sprawowania daje. Na tym poziomie papież jest w stosunku do wszystkich pozostałych kapłanów primus inter pares. I nie potrzeba tu żadnego tytanizmu, przeciwnie, wystarczy prawdziwie pokorne uznanie, że w liturgii robimy coś, co nas wszystkich przekracza i ogarnia.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.