Czy rozpoznasz posłańca?

Czwartek IV tygodnia wielkiego postu, lit. słowa: Wj 32,7–14; J 5,31–47

Zdumiewa nas Pan Jezus w swoim nieustannym wymaganiu od swoich współczesnych rozpoznania w Nim posłańca od Boga. Żeby sobie dobrze zdać sprawę z tej sytuacji, warto wyobrazić sobie, że dzisiaj ktoś przychodzi do nas i domaga się takiej wiary i rozpoznania. Pewnie byśmy go potraktowali jak nawiedzonego.

Żydzi w tamtym czasie stali przed podobnym problemem. Niekoniecznie byli oni złymi ludźmi, przewrotnie myślącymi obłudnikami, chociaż niejednokrotnie Pan Jezus wielu z nich to wytykał, jednak niewątpliwie brakło im czegoś, co pozwoliłoby rzeczywiście rozpoznać Kogoś posłanego przez Boga.

Pan Jezus wyraźnie mówi, w czym powinni odnajdować świadectwo o Nim:

Dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo (J 5,36n).

W życiu duchowym prawdziwą wartość można rozpoznać po owocach, czyli po czynach i ich skutkach. Deklaracje, idee, gorliwość, objawy pobożności itd., choćby najbardziej autentycznie przeżywane, są przejawami naszego subiektywnego zaangażowania, ale prawdziwą obiektywną wartość naszej postawy poznać możemy dopiero po owocach.

Za czasów Pana Jezusa, podobnie chyba jak i w naszych czasach, w rozpoznawaniu wartości zwracało się uwagę przede wszystkim na doktrynalną poprawność. Ta jednak zależy od naszego ludzkiego pojmowania i istniejącego sposobu interpretacji. w historii ten sposób rozumienia i interpretacji się zmieniał. To, co przed 50 laty byłoby potępione, dzisiaj może być uznane za pozytywne. Dzisiejsza Ewangelia jest dalszym ciągiem wczorajszej i właściwie jest odpowiedzią na zarzut, że uzdrawiając w szabat, Pan Jezus złamał Prawo, a tym samym działał przeciw Bogu. w istocie to nie Prawo ani nakaz uczczenia szabatu zostały przez uzdrowienie złamane, ale panujące wówczas wyobrażenie o sposobie świętowania szabatu było niewłaściwe. w innej sytuacji, także w szabat, Pan Jezus powiedział do Żydów, widząc ich zatwardziałość:

Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? a tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? (Łk 13,15n).

Nie wystarczy trzymać się zastanych zwyczajów religijnych, aby prawdziwie być wiernym Bogu. Pan Jezus domaga się od nas stałego zakorzenienia w Bogu i nieustannego wysiłku rozpoznawania wartości tego, co spotykamy w życiu, w konfrontacji z Nim samym, a nie jedynie z zastaną tradycją. Taki jest zasadniczy zarzut Pana Jezusa w odniesieniu do Żydów:

Nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? (J 5,42–44).

Ten brak autentycznego otwarcia na Boga widać już w sposobie czytania Biblii: Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli (J 5,46). Miłość Boga jest zasadniczą postawą, dzięki której potrafimy rozeznawać, co prawdziwie pochodzi od Niego, a co jest jedynie ludzką interpretacją Bożych słów. Właściwa postawa polega przede wszystkim na głębokim wsłuchaniu się w słowo i wszystko to, czego doświadczamy w życiu. Słuchanie tego wszystkiego przez pryzmat sumienia pozwala stopniowo rozpoznawać to, co pochodzi od Boga.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2a, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także