Darmo otrzymaliście

Sobota I tyg. adwentu, liturgia słowa: Iz 30, 19–21.23–26; Mt 9,35–10,1.5.6–8

Rychło Bóg okaże ci łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci (Iz 30,19).

Księga Izajasza to ewangelia Starego Testamentu. Izajasz jest prorokiem bliskości Boga, Boga niejako wychylonego ku człowiekowi, dlatego czytamy tę księgę w Adwencie, czasie oczekiwania na przyjście Pana. Okazuje się jednak, że Bóg czeka na gest ze strony człowieka. Adwent to czas, w którym Bóg oczekuje na nawrócenie człowieka, na jego pełne zwrócenie się do swego Boga: Ledwie usłyszy, odpowie (Iz 30,19), ale wyczekuje naszego głosu!

Gdzie żyjemy, czym żyjemy? Zazwyczaj widzimy Boga jako mocarza. Dlatego prosimy Go o pomyślność na świecie. Ale tu na świecie Jego łaskawość, tak jak ją rozumiemy, czyli jako pomyślność, jest gestem możnowładcy. Natomiast u Izajasza Bóg jest bliski – Nauczyciel, Przewodnik, Ojciec i Matka w domu – opatruje rany, jest dawcą pokoju:

Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo (Iz 30,20n).

Bóg przede wszystkim prowadzi. Szczególnie doświadczamy tego w czasach ucisku i utrapienia, czyli w momencie, gdy się nam nie powodzi dobrze. Wszelkie Jego gesty są znakami miłości. Najważniejsze jest to, byśmy zobaczyli Go i usłyszeli Jego głos. Właśnie widzenie jest rozstrzygające. Co widzimy: przygnębienie, wielość ludzkiej nieprawości… czy Boga w Jego łaskawości? Nie widzimy jej? To – czy dobrze patrzymy? Jakie są kryteria naszego patrzenia i oceniania?

Izajasz widział wiele zła dziejącego się za jego czasów. Bardzo mocno je krytykował, wygłaszał mocne mowy prorockie przeciw niemu, ale zasadniczo jego księga jest dobrą nowiną o Bogu, który przychodzi, aby wyzwalać, aby dawać życie. I w taki sposób objawia się Bóg Wcielony, Jezus z Nazaretu. Przychodzi jako Ten, który uzdrawia, otwiera oczy ociemniałym, głosi dobrą nowinę. W Ewangelii Chrystus wysyła uczniów z misją:

Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! (Mt 10,7n).

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Darmo to znaczy z miłości, nie za coś, ale z wolnego gestu miłości. Dopiero gdy tak na to spojrzymy, otwiera się i nasze serce na inny sposób patrzenia – pozwalający przyjąć podobną postawę wobec drugiego.
Zaskakuje nas fakt, że Pan Jezus, a przez Niego sam Ojciec, potrzebuje ludzi do głoszenia ewangelii.

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Mt 9,37n).

Dlaczego? Czyż nie mógłby tego zrobić sam? Czy nie mogłoby być tak – jak wydaje się sugerować księga Izajasza – że On sam działa, a każdy człowiek otwiera się na Niego?

Wydaje się, że do istoty królestwa Bożego, jakie mieli głosić uczniowie, należy świadectwo i wspólnota. Właśnie w ten sposób królestwo się rozszerza. To jest droga, droga doświadczenia, konkretnego praktykowania wzajemnej miłości. O tym że taki jest zamysł Pana Jezusa, świadczy Jego arcykapłańska modlitwa z 17. rozdziału Ewangelii według św. Jana. Modli się w niej: Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś (J 17,23).

Dlatego też posyła ich po dwóch, bo ta najmniejsza wspólnota może prawdziwie być świadkiem miłości. Dopiero doświadczana miłość pozwala zmienić sposób patrzenia, pozwala zobaczyć prawdziwą obecność Boga w naszym życiu.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 1, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także