Dlaczego Jezus poszedł na pustynię?

Podczas chrztu w Jordanie Jedyny Bóg objawia Jezusowi jego najgłębszą tożsamość – jest umiłowanym Synem Boga. Jak można najdoskonalej przyjąć taką tyle wstrząsającą, co uszczęśliwiającą wieść? Być z nią i tylko z nią, być najściślej – stać  się jednym, stopić z nią swoją świadomość, swoje ciało i swoją duszę: całego siebie.

W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli. (Mk 1. 10 – 13) 

Trzeba udać się na pustynię, trzeba znaleźć miejsce, gdzie będzie się sam na sam z tą uszczęśliwiajającą wieścią, gdzie będzie można kontemplować to, co człowiek po Bogu kocha najbardziej – swoje „imię”, siebie w tym, kim jest dla Boga.

Ponieważ ludzie zasadniczo nie zabiegają o sprawę swojej najgłębszej tożsamości, więc też niczego nie wiedzą o regułach, które w związku z zyskiwaniem jej świadomości obowiązują. Stąd zachowanie Jezusa nad Jordanem jest dla nas tak egzotyczne, że nie ośmielamy się myśleć o tym wymiarze Jego człowieczeństwa, uważając, że naruszamy tajemnicę unii hipostatycznej. A przecież jest to zachowanie człowieka! Jest to najwłaściwsze zachowanie człowieka, gdy zostanie mu objawione słowo Boga, które go najbardziej obchodzi, określa tylko i wyłącznie jego związek z Bogiem, jego misję i zadanie.

To samo zachowanie daje się przecież wypatrzeć u Maryi. Łukasz dyskretnie, ale wystarczająco wyraźnie je notuje. Zwiastowanie. Maryja rozpoznała swoją duchową tożsamość wcześniej, dlatego sama nazywa siebie w rozmowie z Gabrielem Służebnicą Pańską. Jezus, nota bene, też idzie nad Jordan z samodzielnie zyskaną  w świątyni Jerozolimskiej świadomością tego, że Bóg jest Jego ojcem. Anioł zwiastuje Służebnicy Pańskiej jej zadanie, z którego wyłania się „imię” Maryi – matka Króla, Pana na wszystkie wieki, Świętego, który będzie nazwany Synem Bożym: Pomazańca. Taka wieść dla pokornej Służebnicy jest wstrząsem, uszczęśliwiającym, ale wstrząsem. Z taką wieścią trzeba zostać samemu – kontemplować. Wtedy odszedł od Niej anioł. W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [ziemi] Judy.

Gdy staje w drzwiach domu Elżbiety śpiewa Magnificat. Egzegeci na jego temat wypisują rzeczy przeróżne, a to, że właściwie taki remake kantyku Anny –  BT, a to, że właściwie kto inny niż Maryja go ułożył – BJ i BT idą w tym pod rękę. Tymczasem Magnificat jest wynikiem kontemplacji Maryi „w górach” swego „imienia”, które odsłonił jej Boży Zwiastun!

Takim samym „efektem” kontemplacji Jezusa jest Jego reakcja na trzy pokusy. Na takie rozumienie sensu tych czterdziestu dni na pustyni pozwala wspólny charakter pokus, to szatańskie Jeśli jesteś Synem Bożym… Riposta Jezusa dowodzi, że jest.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".

Dlaczego Jezus poszedł na pustynię?

W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli. (Mk 1. 10 – 13)

W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli. (Mk 1. 10 – 13)

none


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".