Dlaczego miłość jest przykazaniem?

Piątek V tygodnia okresu wielkanocnego, lit. słowa: Dz 15,22–31; J 15,12–17

Podczas Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus przekazał swoim uczniom testament. W swoich mowach zawarł podsumowanie całej swojej nauki, która właściwie streszcza się w jednym nakazie: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15,12). Istotą tej miłości jest to, że jest żywa i czynna.

Stąd wezwanie Pana Jezusa przyjmuje formę przykazania. Warunkiem autentycznej miłości jest przestrzeganie tego przykazania. Gdyby ktoś miał wątpliwości, co znaczy kochać, Pan Jezus pokazuje, na czym to praktycznie polega. Kto nie miłuje tak jak On, ten nie ma w sobie miłości Boga. Aby jeszcze rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie do tego stwierdzenia, św. Jan w swoim 1. Liście napisał jednoznacznie:

Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego (1 J 4,20n; zob. też: 1 J 3,10.14; 4,8).

W sposób jasny i niedwuznaczny widać, że Panu Jezusowi zależy na wzajemnej miłości, która nikogo nie eliminuje. Także pogan, których zgodnie z postanowieniem tak zwanego Soboru Jerozolimskiego opisanego w pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich, nie zmuszono do obrzezania i przyjęcia wszystkich praw Starego Testamentu. Apostołowie zredukowali wymagania odnoszące się do pogan do czterech zaleceń prawnych, które przy tym mają wyraźnie charakter wskazania, a nie nakazu:

Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego (Dz 15,29).

Jeżeli się im przyjrzymy, to dwóch z nich dzisiaj nie zachowujemy: nie powstrzymujemy się od krwi (jadamy np. kaszankę) i od tego, co uduszone (nikt na to nie zwraca uwagi, jak się zabija zwierzęta na mięso). Zatem te zewnętrzne zasady nie mają istotnego znaczenia, nie one rozstrzygają o prawdziwości wiary. Rozstrzyga ostatecznie miłość!

Zgodnie z tym nakazem Pana św. Benedykt, pisząc Regułę, w swoim testamencie bardzo mocno zaleca miłość jako najważniejszą zasadę życia, wzywając do zaangażowania w nią całej swojej duchowej energii:

Ta więc właśnie gorliwość niechaj wyróżnia mnichów w ich życiu żarliwej miłości tak, aby w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzali. Niech słabości swoje duchowe i cielesne znoszą cierpliwie. Niech prześcigają się nawzajem w posłuszeństwie. Niechaj nikt nie szuka tego, co uważa za pożyteczne dla siebie, lecz raczej tego, co dla drugiego. Niech darzą się wzajemnie czystą w intencji miłością braterską. Niech Boga boją się dlatego, że Go miłują. Opata swego niech kochają miłością szczerą i pokorną. Niech nic nigdy nie będzie dla nich ważniejsze od Chrystusa, który oby nas razem raczył doprowadzić do życia wiecznego” (RegBen 72,3–12).

Może jeszcze wyraźniej nakaz miłości wzajemnej odnosi się do małżeństw. W nich wyraźniej widać konsekwencje utraty miłości. W naszym życiu zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym musimy nieustannie wracać w sumieniu do refleksji nad tematem miłości wzajemnej. Inaczej możemy przegrać wszystko, bo przecież po to przyszedł Pan Jezus na ziemię i to nam zalecił jako najważniejsze. Bez miłości jesteśmy jak cymbał brzmiący, nic nie znaczymy, jesteśmy nikim. Tylko kochając, naprawdę przyniesiemy owoc i Bóg pozostawi nas, dając nam jeszcze obfitsze życie.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2b, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także