Do Cyryla i Metodego

Cyrylu i Metody! Święci moi serdeczni!

Ślę wam pozdrowienie w imię tegoż Jedynego Pana Jezu Chrysta, który był, jest i będzie. Amen!

Czy słyszycie? „Który był, jest i będzie”. Bo czy zmienne brzmienie słowa nie przeobraża w nas jego rozumienia? A imię Boga, czy inaczej wypowiadane, nie przekształca wiary w Tego, który je nosi?

Od dawna już krzepicie moje myśli: dwaj starcy z dzieciństwa epok, sumienie misjonarstwa, z mocą słowa, słyszanego w wielu językach. Jakbyście wyszli wprost z Wieczernika. I chociaż prawie nic o was nie wiem, Kościół podsyca moją pamięć. O tych apostołach, którzy w ewangelicznym zapamiętaniu mieli dojść aż w niedalekie mi strony. Historia otrzepała was z błędów, z grzechów powszednich. Pełne słuszności, czyste są wasze czyny.

Takimi was znam, drodzy mieszkańcy mojej wyobraźni. Dobrze i swojsko jest żyć w waszym towarzystwie. Wasze zamierzchłe losy przemawiają do mnie w zrozumiałym języku prostych obrazów. Może więc nie tak obco będzie też umierać, z wami pospołu.

Widok kaptura, szat, atrybutów, które włożyła wam w ręce tradycja, chlubnie zastępuje nam osoby. Wypełnia waszą żywą nieobecność. Widzę was, spoglądających dziesiątkami twarzy, z rzeźb i malowideł. Sążniste, spokojne postacie, rekluzi nie opuszczający ołtarza, cisi mieszkańcy wieczności.

Bracia z legend, z mitów o niezłomnych głosicielach Ewangelii. Kto jak wy potrafi tak długo pozostawać w nadziei zmartwychwstania? Tak wielowiekowo nie żyć z jasnym przekonaniem o Prawdzie? I tyle czasu bez słowa głosić tę samą wiarę? Moi patroni cierpliwości!

Zapewniam was o wspólnej z wami modlitwie. Tymczasem dobrze, że was tu nie ma. Dużo się zmieniło. Te tysiąc lat z okładem, które nas dzieli. Cały świat nie pomieściłby ksiąg. Nie pomieściłby. Ale nie ma obawy. Doczesność stoi w ogniu. W pożodze.

Widzę was jak poprzez dym. Mrużę zaprószone popiołem oczy. „Nie są to słowa ani nie jest to mowa, których by dźwięku nie usłyszano: Ich głos się rozchodzi po całej ziemi”. Cyryl i Metody. Patriarchowie. Z krwi i kości. Cieleśni i bezcieleśni.

Niech dobra nowina niesie się dalej. Z siłą psalmów złorzeczących. I w lekkim powiewie, o którym mówi Pismo.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.