Do miłych i niemiłych czytelników

Wpisałem to wprawdzie w komentarzu do innego wpisu, ale komentarz wyszedł przydługi, niektórzy komentarzy nie czytają, więc zrobię osobny wpis, żeby wszystko było jasne.

Jeśli komuś z państwa nie odpowiadają moje poglądy czy moje poczucie humoru, naprawdę, nie musi czytać moich tekstów. Nic na tym nie straci. A już z pewnością nie musi próbować narzucać mi własnych poglądów, jako że ja moich nikomu nie narzucam, tylko je przedstawiam – jak sądzę, jest w tym różnica.

Blog jest rodzajem internetowego pamiętnika, naturalnym więc wydaje mi się zapisywanie w nim własnych myśli, odczuć, idei, także tych dotyczących cudzych myśli, odczuć i idei. Nie jest natomiast żadną trybuną ani pralnią mózgów, dlatego to, co piszę, jest tylko dzieleniem się z państwem moimi myslami, a nie nakłanianiem państwa do zmiany myślenia. Jeśli ktoś z państwa miał lub ma wrażenie, że jednak nakłaniam do przyjęcia moich poglądów (jako jedynych słusznych), to bardzo przepraszam, widać jakaś niezgrabność stylistyczna z mojej strony. Proszę wskazać odnośne fragmenty, chętnie je poprawię.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.