Do wielkości przez uniżenie

Wtorek XV tygodnia zwykłego, lit. słowa: Wj 2,1–15a; Mt 11,20–24

Historia Mojżesza (najważniejszej postaci Starego Testamentu) jest wielką szkołą poznawania Boga. Wszystko zaczęło się, zanim Mojżesz osiągnął świadomość. Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje zagrożenie małego dziecka śmiercią na mocy rozkazu króla. Uratował je właściwie przypadek i kaprys księżniczki. Bóg potrafi przedziwnie komponować ludzkie życie.

Jako młodzieniec wychowany na dworze królewskim Mojżesz miał duże poczucie własnej wartości i siły. W pewnym momencie obudziło się w nim poczucie narodowej solidarności i chciał wyzwolić swoich rodaków spod egipskiej dominacji. Musiał jednak zaraz ratować się ucieczką, ryzykując utratę całego znaczenia i perspektywy władzy. Dalsza jednak historia pokazała, że Bóg go właśnie do tego dzieła powołał, ale nie według jego własnych wyobrażeń i pomysłów, lecz według Bożego planu. Mojżesz musiał przejść 40–letnie rekolekcje na pustyni. Po nich dopiero stał się człowiekiem pokornym, kiedy zrozumiał, że sam niczego nie potrafi uczynić. Autor Księgi Liczb napisał potem o nim: Mojżesz zaś był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi (Lb 12,3). Dopiero tak przygotowany mógł wypełnić swoją misję. W tym wymiarze jego historia przypomina historię Jakuba, który w młodości starał się wykraść błogosławieństwo swojemu bratu. W końcu otrzymał błogosławieństwo od samego Boga, ale także po latach służby u swojego wuja, które nauczyły go pokory.

Kto się wywyższa, będzie poniżony (Mt 23,12). Ta prawda w szczególności dotyczy naszej relacji z Bogiem. Jeżeli podobnie jak młody Mojżesz mniemamy, że znamy Boga, że jesteśmy blisko Niego, bardzo często okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus napomina miasta, czyli właściwie ludzi w nich mieszkających, w których najczęściej przebywał i nauczał. Należały do nich Korozain i Betsaida. Mimo Jego obecności i nauczania ludzie się w nich nie nawrócili. Podobnie było w jego rodzinnym Nazarecie, gdzie Pan Jezus powiedział, że tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu, może być prorok tak lekceważony (Mk 6,4).

Ta prawda odnosi się nie tylko do wymienionych miast, ale ma charakter bardziej uniwersalny. W Ewangelii znajdujemy inne wypowiedzi Pana Jezusa, które mówią o niej. W odniesieniu do sądu ostatecznego Pan Jezus powiedział:

Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym (Łk 13,26– 29).

Nauczając i dokonując cudów, Pan Jezus pragnie naszego nawrócenia, czyli przemiany serca. Bez niej nasza więź z Nim pozostaje zewnętrzna, a przez to sami jesteśmy obcy dla Niego, i to niezależnie od tego, jak mocno byśmy deklarowali i ogłaszali wkoło, że jesteśmy ludźmi wierzącymi i obrońcami wiary. Dopiero wówczas, gdy dokonuje się w nas wewnętrzna przemiana, gdy naszym życiem zaczyna kierować ten sam Duch, który Jego doprowadził do oddania siebie samego za nasze życie, stajemy się Jego przyjaciółmi, braćmi i siostrami i otrzymujemy udział w Jego życiu.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także