Dobra płyta na Boże Narodzenie

Mam polecić Drogim Czytelnikom jedną płytę na Boże Narodzenie. Ba, ale którą wybrać? Po długim namyśle wybrałem zestaw czterech płyt, nagranych pierwotnie osobno między rokiem 1985 a 1995 przez muzyków prowadzonych przez Andrew Parrotta.

Płyta rekomendowana: Christmas Carols – Taverner Consort, Andrew Parrott (możliwość przesłuchania płyty w iTunes tutaj)

Mam polecić Drogim Czytelnikom jedną płytę na Boże Narodzenie. Ba, ale którą wybrać? Chorał sąsiadujący z najdawniejszą polifonią na którejś z płyt Ensemble Organum? Francuskie noels – urocze organowe wariacje na kolędowe melodie, najlepiej wplecione w tok muzycznej mszy w nagraniu pod dyrekcją Martina Gestera – „Une nuit de Noel” (wydawnictwo Temperaments)? A może Paul McCreesh i jego rekonstrukcja luterańskiej mszy na Boże Narodzenie? Bodaj nigdzie tak jak tam chór nie brzmi jak entuzjastyczne zgromadzenie wiernych.

Po długim namyśle wybrałem zestaw czterech płyt, nagranych pierwotnie osobno między rokiem 1985 a 1995 przez muzyków prowadzonych przez Andrew Parrotta.

To istny skarbiec kolęd z różnych miejsc i czasów. Różnorodności stylów kompozycji odpowiada rozmaitość środków wykonawczych. Nie sposób się pomylić: od pierwszych sekund każdego utworu słychać, że ze średniowiecznej Anglii przenieśliśmy się do barokowej Francji, a stąd jednym susem przez Atlantyk. Warto podkreślić tę wielobarwność interpretacji, wszak w naszych czasach nieraz się zdarza, że ci sami muzycy grywają w wielu zespołach muzyki dawnej, co niestety „spłaszcza” i styl wykonania sprawiając, że wszystko brzmi podobnie.

Z drugiej strony najbardziej odległa muzyka ma w tym nagraniu jakiś wspólny rys, co tyleż wynika z osobowości dyrygenta i jego podopiecznych, co ze świątecznego charakteru tej muzyki. Dzięki temu polifoniczne opracowanie gregoriańskiego responsorium, dzieło Thomasa Tallisa, nie przypomina standardowych interpretacji angielskiego renesansu. Wiadomo, o czym mowa: styl obiektywny, precyzyjny, emocjonalnie chłodny. A u Parrotta jest co innego: energia i siła męskich naturalnych głosów. Niedaleko od tak rozumianego Tallisa do amerykańskiego klasyka z końca XVIII wieku, Williama Billingsa, chlubiącego się łamaniem reguł i naśladowaniem natury. Dodać do Billingsa instrumenty i ritornel (instrumentalną przygrywkę), a mamy Johna Fostera.

Varietas delectat. W tym wypadku różnorodność cieszy na wiele sposobów. Mieszają się języki, epoki i instrumenty. Jakież bogactwo! Angielski consort wiol, późnośredniowieczny skład dęty z głośnymi krumhornami, kornety i puzony weneckiego wczesnego baroku, fortepian Liszta, cymbały (przydają osobliwego brzmienia znanemu „I wonder as I wander”), a nawet fisharmonia (w „Weihnachtsmusik” Schoenberga i dziewiętnastowiecznej angielskiej kolędzie).Nie brak niespodzianek: niejednego zaskoczy angielska wymowa w „Adeste fideles” albo pierwotna wersja „Stille Nacht”, z gitarą (ale i z chórem). Moje odkrycie to tropowane Gloria słowackiego kompozytora barokowego Edmunda Paschy (a może Georgiusa Zrunka). Pomiędzy łacińskie wersety twórca wplótł dialogi pasterzy, a klasycznie brzmiący anielski chór tworzy wdzięczny kontrast z ludowymi skalami i pasterskim instrumentarium. Pięknie byłoby usłyszeć kiedyś całą tę pasterską mszę. Angielscy śpiewacy dzielnie sobie radzą ze słowiańską wymową.

Na koniec uwaga praktyczna: nie wiem, czy można gdzieś jeszcze dostać pierwotne płyty kolędowe Parrotta. Szkoda, że w książeczce wydania zbiorczego jest tylko lista utworów z wyszczególnieniem solistów oraz króciutkie omówienie całości (pióra Clifforda Bartletta, jego dłuższy tekst o podobnej tematyce znajdziemy na uroczej płycie „Christmas with Emma Kirkby”). Ale cena opisywanego tu wydania nader korzystna, a świąteczna radość nie podrobiona.

 

Zobacz także

Błażej Matusiak OP

Błażej Matusiak OP na Liturgia.pl

Obecnie w dominikańskim klasztorze w Pradze. Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.