Dopisek (do tekstu Pani M. Poniewierskiej)

„Pokornie błagamy, aby Duch Święty zjednoczył nas wszystkich, przyjmujących Ciało i Krew…”. Gdy po raz pierwszy dotarła do mnie treść tych słów, zacząłem ostrożnie rozglądać się po kościele, czy nikt nie podziela mojego spostrzeżenia i nie czerwieni się jak ja ze wstydu lub − co gorsza − czy nikt nie patrzy na mnie jak na tego, co dał się nabrać.

Gdy jednak lud nie dawał nic po sobie znać, rozważałem: jeśli słowa te z założenia odnoszą się tylko do księży, to po co gra pozorów, sugestie, że chodzi i o „postronnych uczestników Mszy”? A jeżeli dotyczą one także świeckich, jak w sobie je usprawiedliwić, uzasadnić? Lub jak słuchać tego błagania, żeby z powrotem go nie słyszeć, jak zachować dziecięcą nieskazitelność odbioru Mszy, niewinność względem zauważonej niekonsekwencji?

Próbowałem drążyć, podpytywałem się, potem buntowałem, ale jak tu się buntować? Nie iść do kościoła przez jedno zdanie, do tego wyrwane z kontekstu?

I w końcu doszedłem: przecież nie o słowa tu chodzi. Słowa mogą pozostać gołosłowne, zresztą, mogą być i polskie, i łacińskie lub zgoła wcale może ich nie być. Po prostu nie one są istotne.

Wytłumaczenie to nie przyniosło mi jednak spokoju. Co z tym zjednoczeniem nas wszystkich? Kto to są „wszyscy”? Za dużo pytań. Pomimo zaangażowania w tę modlitwę, mój udział w niej pozostawał zaoczny.

Dziś muszę jednak przyznać, iż wiele zyskałem dzięki tej gołosłowności. Mogę śmiało powiedzieć, że gołosłowność ta przez szereg lat mnie wychowywała i prowadziła. Naginała mój krnąbrny charakter, uczyła pokory. To jej zawdzięczam np. osobisty miernik żarliwości: jeśli słyszę dziś owo błaganie i nie jestem zażenowany, znać, że obojętnieję, więc jest powód do niepokoju. W przeciwnym zaś razie − gdy nie umiem przejść nad tym zdaniem bez wewnętrznego poruszenia, bez świętego oburzenia − wiem, że pozostaję na dobrej drodze.

 

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.