Drabina do Boga

Czcigodne święto Zaśnięcia Bogurodzicy Maryi – w tradycji Kościoła zachodniego zwane Wniebowzięciem – jest obecnie w liturgii rzymskiej jednym z sześciu świąt, które mają swoją wigilię, a więc dzień przygotowania. (W tradycji prawosławnej poprzedza to święto 14-dniowy post, tzw. post uspieński). To już jest znak, że chodzi o święto naprawdę wielkie i niezwykłe.

W liturgii godzin pierwsze nieszpory wiążą się z wigilią przez swoją modlitwę końcową, taką samą, jak w mszy wigilijnej: wspominamy, że Bóg wyniósł Maryję do godności (w tekście łacińskim: do łaski) Matki swego Jednorodzonego Syna – z Niej się Chrystus według ciała zrodził, jak mówi tekst łaciński tej modlitwy – i uwieńczył Ją najwyższą chwałą. Prosimy, aby i nas Bóg zechciał wywyższyć, wynieść do chwały (znowu – wg tekstu łacińskiego), poprzez błagania Najświętszej Dziewicy.

Całe pierwsze nieszpory pełne są radości, i to radości paschalnej: w antyfonach pojawia się „alleluja”, jak w okresie wielkanocnym, jako że Wniebowzięcie jest Paschą błogosławionej Maryi, Jej przejściem z tego świata do Boga – nie darmo apokryficzne teksty, mówiące o tej tajemnicy, noszą często tytuł transitus Mariae, przejście Maryi.

W antyfonach pierwszych nieszporów pojawia się też nawiązanie do Wniebowstąpienia naszego Pana, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, i tam też zabrał swoją przeczystą Matkę. Ten motyw nieskalaności Maryi pojawia się też w drugim czytaniu oficjum czytań, z konstytucji apostolskiej Piusa XII; papież cytuje Ojców Kościoła, którzy uważali, iż uwielbienie ciała Maryi Dziewicy to nie tylko skutek Jej Bożego Macierzyństwa, ale i dziewiczości Jej ciała, całkowicie oddanego Bogu. Przez Nią – przez Jej oddanie się Bogu – mamy udział w owocu życia: tak dosłownie brzmi antyfona z drugich nieszporów, per te fructum vitae communicavimus (polski przekład nieco zaciera tę myśl: przez Ciebie otrzymaliśmy Dawcę życia). Owoc życia – Jezus – jest jednocześnie owocem łona błogosławionej Maryi, jest nawiązaniem do owocu z rajskiego drzewa życia. Odniesienia do raju pojawiają się znowu u Ojców Kościoła, cytowanych przez Piusa XII, i w starej antyfonie z pierwszych nieszporów: Brama życia przez Ewę zamknęła się dla wszystkich, a przez Dziewicę Maryję została na nowo otwarta. Święta Dziewica jawi się, jak to postrzegali już Ojcowie, jako nowa Ewa, towarzyszka nowego Adama, Chrystusa. Ma Ona udział w Jego triumfie: zwyciężyła śmierć, grzech i otchłań, jak radośnie głosi to hymn z jutrzni.

Hymny na tę uroczystość przypisywane są św. Piotrowi Damianowi (1007-72). W hymnie z nieszporów Dziewica Bogurodzica jest porównana do drabiny[1] (polski przekład z robił z tego „stopień łaski”), po której Najwyższy zszedł do tego, co najniższe. Ona rzeczywiście stała się – poprzez swoje ciało – drabiną dla Boga, umożliwiła Mu zejście do nas. Dlatego aniołowie i wszyscy zbawieni oddają Jej cześć jako pierwszej po Bogu. Hymn z godziny czytań jeszcze niezwyklej oddaje tę myśl: cuncta sanctorum merita / transcendit una femina, jedna Kobieta przewyższa wszystkie zasługi świętych, jako Matka Tego, który zrodził się przed jutrzenką. W tym samym hymnie mamy też nawiązania do Pieśni nad pieśniami, a pojawiają się też one w antyfonie do pieśni Zachariasza: piękno Maryi jest porównywane do słońca, blasku księżyca i jutrzenki (por. Pnp 6,10). Te „astronomiczne” opisy kierują naszą myśl ku czytaniu z Apokalipsy, które pojawia się w mszy tego dnia i w modlitwie południowej. Niewiasta obleczona w słońce – znak bliskości naszego Pana, który jest Wschodzącym Słońcem (por. Łk 1,78), uwieńczona gwiazdami, depcząca księżyc, znak zmienności i przemijania, staje się obrazem świętej Maryi, Królowej nieba i ziemi, która jest „wszechmocą błagającą” – omnipotentia supplex – który to tytuł słusznie przypisuje Jej tradycja Kościoła.[2]

To Jej błaganie i wstawiennictwo, skierowane do Syna, tak wyraża Piotr Damian: przez Ciebie Pan przyjął to, co nasze – czyli ludzką naturę – błagaj Go więc, aby przez Ciebie dał nam to, co jest Jego – czyli naturę Boską i nieśmiertelną (hymn oficjum czytań, przedostatnia strofka).

Warto zwrócić jeszcze uwagę na jeden element dzisiejszej liturgii: aniołowie[3]. Oni radują się z wzięcia Maryi Dziewicy do nieba, jak to podkreślają responsoria i antyfony. Czyż to niezwykłe: potrafią się cieszyć z czyjejś chwały, cieszą się, że Bogurodzica została wyniesiona ponad nich, że jest tak blisko Boga! Oby i nam ta radość została dana!

W zrodzeniu Syna zachowałaś dziewictwo, w Zaśnięciu świata nie opuściłaś, Bogurodzico; przeszłaś do życia, będąc Matką Życia, i swymi błaganiami wybawiasz od śmierci nasze dusze. (z liturgii bizantyjskiej)


[1] Por. Rdz 28,12. W pochodzącym z VI w. Hymnie – obecnie w jutrzni tekstów wspólnych o NMP – Matka Boża jest nazwana „oknem do nieba”, caeli fenestra. W późniejszych przeróbkach tego hymnu zmieniono to określenie, ale stara forma pozostała w wielu zakonnych brewiarzach przedsoborowych, m. in. u dominikanów i u cystersów: Th. Merton żartował, że u cystersów wciąż się wchodzi do nieba przez okno, a nie, jak reszta Kościoła, przez bramę. Coś w tym jest!

[2] Zob. B.H. Merkelbach, OP, Mariologia, Paris, Desclee de Brouwer, 1939, #191: „Hinc Beata Virgo vocata fuit omnipotentia supplex.” Merkelbach cytuje Ojców Kościoła i określa Maryją jako „omnipotentia quaedam relativa, ministerialis et moralis in impetrando…”

[3]Aniołowie pojawiają się też przy drabinie Jakubowej, a jak wspomniałem, Maryja jest porównana do tej drabiny w hymnie nieszporów.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.