Droga krzyżowa

Stacja I Skazanie na śmierć

Jest jedna rzecz, której Bóg nie może zrobić. Nie może naruszyć ludzkiej wolności. To nasza ludzka władza nad Bogiem. Możemy Boga przyjąć albo odrzucić. Pokochać albo znienawidzić. Bezbronny Bóg, proszący o miłość. Nie możemy jednak skazać Boga, możemy skazać jedynie samych siebie. Bóg nikogo nie potępia. On przyszedł nas ochronić przed nami samymi.

Stacja II Przyjęcie krzyża

Tak często „zaniedbujemy modlitwę”. Tyle pilnych spraw, a czasu wciąż za mało. Towarzyszy nam nieustanne poczucie winy. No, udało mi się wreszcie uporać z licznymi sprawami, muszę się jeszcze tylko pomodlić, byle zdążyć przed północą. Nie zaniedbuję modlitwy, zaniedbuję siebie. Biorę na siebie zbyt wiele, za dużo od siebie wymagam. Jezus pragnie zdjąć ze mnie ciężar niepokoju, smutku, chce dać mi swoje wsparcie. Spotkanie z Nim, to punkt wyjścia, On jest Mesjaszem, nie ja.

Stacja III Pierwszy upadek

Stać się dzieckiem, to nauczyć się upadać. Dzieci często upadają i szybko wstają. To szkoła chodzenia. Za szybko chcemy wydorośleć. Wszystko ma swój czas. Bóg wymyślił ewolucję, my – rewolucję. Dzieci dojrzewają powoli i mają do tego prawo. Prawdziwa miłość jest cierpliwa.

Stacja IV Spotkanie z Matką

Z jednej strony Bóg obiecał, a z drugiej strony fakty zdają się wszystkiemu przeczyć. Gdzie jest Bóg? Wiara, to zawierzenie, bo Bóg powiedział, Bóg obiecał. On nie spełni wszystkich naszych marzeń, spełni jednak wszystkie swoje obietnice. Ostatnie słowo należy do Boga. Jest nim zmartwychwstanie i życie wieczne. Maryja jest tego świadkiem.

Stacja V Szymon z Cyreny

Nie na wszystko mamy wpływ. Nie wszystko dokonuje się po naszej myśli. Niektóre wydarzenia spadają na nas nagle i nieprzewidzianie. Bóg ze wszystkiego ma moc wyprowadzić dobro, nawet ze zła, które uczyniliśmy. Jeśli tylko pozwolimy Mu na to, mówiąc: „Jezu Ty się tym zajmij”. Coś, co wydawało się nam ciężarem nie do udźwignięcia, może okazać się wielkim darem. Bóg ma moc wszystko przemienić dla naszego dobra.

Stacja VI Weronika

Jedyny prawdziwy obraz Boga nie ręką ludzką uczyniony i liczne karykatury, które nosimy w naszych sercach, niestety, ludzką ręką uczynione, często tą najukochańszą. Oblicze ze spojrzeniem miłości i tylko miłości. Tak Bóg patrzy na każdego z nas, z zachwytem i upodobaniem. Bez zniechęcenia i grymasu niecierpliwości.

Stacja VII Drugi upadek

Wrzucamy do jednego wora: grzech i słabość, bunt i bezradność, przewrotność i zranienie, świadomość i nieświadomość. Bóg potrafi to odróżnić, my nie zawsze. On nie widzi winy tam, gdzie jej nie ma. On patrzy na serce i zna serce. Jest miłosierniejszy dla nas, niż my sami dla siebie. On nas podnosi, my często kopiemy leżącego, samych siebie.

Stacja VIII Płaczące niewiasty

Płacz, żałoba, smutek, to takie ludzkie. Serce musi się wypłakać. Bóg jednak otrze każdą łzę z naszych oczu, utuli każde zbolałe serce, bo nie będzie więcej chorób, śmierci, rozstań, wypadków. To nie są rzeczy ostateczne. One przeminą, skończą się. Jednego czego powinniśmy się obawiać, to straty ostatecznej, gdzie płacz nie ustanie. Krainy śmierci, w którą Bóg dla nas zstępuje, aby nas z niej wyprowadzić. Odrzucenie Jego daru jest największą tragedią, przed którą powinniśmy siebie obronić.

Stacja IX Trzeci upadek

„Nie możesz iść wyprostowany, idź na czworaka, ale idź”. Perfekcjonizm zamyka nas na łaskę i zatrzymuje nas w drodze. Doświadczenie grzechu i słabości przypomina nam o naszej ograniczoności i zależności od Boga. To błogosławione przypomnienie, które czyni nas pokornymi i otwartymi na moc Boga. Teraz jest czas niedoskonałości. Róbmy tyle ile możemy, ale nie więcej. Reszta należy do Boga. Wystarczy nam Jego łaski.

Stacja X Obnażenie

Prawie wszystko mogą nam ukraść. Nie pomogą najlepsze zabezpieczenia. Mogą nas pobić, znieważyć, niesprawiedliwie potraktować. Nikt jednak nie jest w stanie odebrać nam godności dziecka Bożego. Niestety skarb ten, często sami oddajemy, ot tak po prostu, bo nigdy tak naprawdę nie odkryliśmy jego wartości. Jestem Bożym dzieckiem, królewiczem, królewną, dziedzicem Bożego królestwa. Tylko to tak naprawdę się liczy. To jesteśmy w stanie ocalić.

Stacja XI Przybicie do krzyża

Bóg nie może przestać nas kochać, po Jego stronie nic się nigdy nie zmienia. Kocha całym sercem, otwartym na zranienia, niewierności, nieodwzajemnienie. Tak Bóg ukochał człowieka, do końca. Bóg nie zamyka się na człowieka, to człowiek zamyka się na Boga. Jego przybite w geście otwartości ręce zawsze są gotowe przytulić tego, który pozwala się ukochać. Zawsze mam prawo wrócić.

Stacja XII Śmierć

I w śmierci Bóg jest z nami, choć czasami czujemy że nas opuścił. Nie zostawia nas nawet na chwilę, choć płaci za to wielką cenę. Modlitwa, to nie abstrakcyjne paciorki. To wołanie z głębi serca. Serca, które płacze, cierpi, lęka się, ale też weseli i błogosławi. Modlitwa to przyzwolenie, aby Bóg towarzyszył mi w moich codziennych doświadczeniach, abym nie musiał być w tym sam.

Stacja XIII Zdjęcie z krzyża

Ciało jest mową duszy. Przez ciało wyrażamy siebie. Ciało Jezusa mówi do mnie: kocham cię bezgranicznie, wart jesteś, aby za Ciebie oddać życie. Teologia ciała – na nowo przywrócić mu jego sens i znaczenie. Kochamy przez ciało, ale człowiek człowieka.

Stacja XIV Grób

„Dziecko nie umarło tylko śpi. I wyśmiewali Go”. Inaczej patrzy się na grób od strony ludzkiej, a inaczej od strony Boga. Bytowanie ku śmierci czy bytowanie ku pełni życia? Z perspektywy zmartwychwstania widać więcej, rodzi się nadzieja, życie nabiera sensu.

 

Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie „Freta 10” Warszawa

 

 

Zobacz także