Dzieje bożonarodzeniowej szopki

GiottoMiejsce narodzenia Jezusa otaczali czcią już pierwsi chrześcijanie zamieszkujący w Ziemi Świętej. W IV wieku papież Liberiusz zainicjował kult betlejemskiej stajenki w Rzymie ‒ na Eskwilinie wzniósł bazylikę Santa Maria Praesepe (Matki Boskiej u Żłóbka) i umieścił tam żłóbek, przechowywany następnie w jednej z kaplic powstałej później w tym miejscu bazyliki Santa Maria Maggiore.

W wieku IX papież Grzegorz IV polecił ustawienie szopki ze żłóbkiem, przedstawieniem Matki Boskiej i innymi figurami w kościele Santa Maria in Trastevere. Zwyczaj ten stopniowo rozpowszechnił się w Italii, a stamtąd przeniknął do innych krajów chrześcijańskich.

Z czasem nieruchome przedstawienia scen związanych z Bożym Narodzeniem przekształciły się w bardziej rozbudowany dramat liturgiczny. Jego pełny rozkwit przypada na wiek XII i XIII. Poszczególne sceny przedstawiano we wnętrzach kościołów lub przed wejściem. Rozpowszechnienie widowisk jasełkowych przypisuje się świętemu Franciszkowi z Asyżu. W grudniu roku 1223 na leśnej polanie w Greccio miał on przedstawić „żywe obrazy” związane z historią Narodzenia Pańskiego. Nocnemu misterium towarzyszył blask pochodni, śpiew zebranych zakonników i wiernych. Tradycja głosi, iż jeden z obecnych braci doznał w tym czasie niezwykłej wizji: zobaczył w żłóbku Dzieciątko, do którego zbliżał się święty Biedaczyna, by obudzić Je ze snu. Nic dziwnego, że za sprawą braci mniejszych jasełka rozpowszechniły się w całej Europie.

Także w Polsce zostały one spopularyzowane przez zakony oparte na regule franciszkańskiej. W bocznych kaplicach kościołów, na tle wyobrażającym skalisty krajobraz i egzotyczną roślinność ustawiano stajenkę z rzeźbionymi przedstawieniami Dzieciątka, Matki Boskiej, św. Józefa, pasterzy, zwierząt. W święto Objawienia Pańskiego dołączano do nich figurki Trzech Mędrców. Pierwsze jasełka były statyczne, ale stosownie do aktualnego przekazu ewangelicznego dokonywano zmian w układzie laleczek. Z czasem zaczęto wprowadzać elementy świeckie: do szopek wkroczyli szlachcice w barwnych kontuszach, szereg bohaterów narodowych, karawany kupieckie… Pod koniec XVII wieku pojawiły się pierwsze ruchome figurki.

W okresie baroku nastąpił rozkwit przedstawień jasełkowych. Miejsce średniowiecznych, pełnych prostoty szopek zajęły ogromnych rozmiarów panoramy urozmaicone sztucznymi grotami i strumieniami, malowanymi przedstawieniami pól i lasów, zamków i miast. Dekoracje te sprowadzano często z odległych krajów, np. Francji czy Włoch. Poszczególne zakony i parafie rywalizowały między sobą, starając się tworzyć coraz atrakcyjniejsze kompozycje: Reformaci, Bernardyni i Franciszkanie dla większego powabu ludu do swoich kościołów, jasełkom swoim przydali ruchawości (…). Tam Żyd wyczesał futrem, pokazując go z obu stron, jakoby do sprzedania… Gdy taka scena minęła pokazywała się druga, na przykład chłopów pijanych, bijących się, albo szynkarka tańcująca z kawalerem, albo śmierć z diabłem najprzód tańcująca (…), które to fraszki dziecinne tak się ludowi prostemu i młodzieży podobały, że kościoły napełnione były spektatorem podnoszącym się na ławki i na ołtarze włażącym. Gdy reakcje widzów były niestosowne wypadał sługa kościelny z prętem i kropiąc nim żywo bliżej nawinionych, nową czynił repezentacyą, daleko śmieszniej od akcji jasełkowych.

Częste incydenty tego rodzaju skłoniły w roku 1736 biskupa Teodora Czartoryskiego do wprowadzenia zakazu ustawiania w kościołach ruchomych szopek. Rozpoczęło to nowy okres ich rozwoju ‒ odtąd kształt szopek zależał wyłącznie od inwencji twórców ludowych. Konstruowali oni przenośne jasełka o bajecznych, niczym nie skrępowanych formach, inspirowanych architekturą pałaców, dworków, ratuszy czy świątyń. Najciekawsze kształty przybrały szopki krakowskie, o których tak pisał Jan Sztaudynger: szopki przez dygnitarzy duchownych na banicję skazane, wyszedłszy z kościołów na ulice i tułając się odtąd przez długie lata po przedsionkach i podwórkach domów prywatnych wyczarowały nad sobą wieże i kopuły (…). Gotyk strzelistości połączył się z barokiem szczegółów, dając dziwną synestezję stylów i architektury. To niezwykłe bogactwo form i inspiracji podziwiać możemy na odbywającym się corocznie Konkursie na Najpiękniejszą Szopkę Krakowską i towarzyszącej mu wystawie pokonkursowej w Muzeum Historycznym.

Zakaz wystawiania jasełek w kościołach przyczynił się do rozpowszechnienia zwyczaju przyjmowania w domach grup teatralno-kolędowych. Zwyczaj „kolędowania”, przychodzenia z wizytą do sąsiadów i przyjaciół połączony ze składaniem im życzeń ma genezę antyczną. Jego nazwa wywodzi się od łacińskiego terminu kalendae, oznaczającego pierwszy dzień każdego miesiąca. W starożytnym Rzymie szczególnie uroczyście obchodzono rozpoczynające nowy rok kalendy styczniowe, kiedy to odwiedzano się wzajemnie, składano sobie życzenia, wymieniano podarunki. Zwyczaj ten w VI – VII wieku przeniknął do zamieszkujących Bałkany ludów słowiańskich a stamtąd na Ruś i do Polski. Po przyjęciu chrześcijaństwa powiązano go ze świętami Bożego Narodzenia i przeniesiono na 25 grudnia. Obchodom świąteczno-noworocznym towarzyszyło śpiewanie pieśni kolędowych. Miały one charakter rymowanych życzeń, wyrażały treści obyczajowe, świeckie.

Trudno ustalić moment powstania polskich kolęd o treści religijnej. Być może zrodziły się w środowisku franciszkanów – przy ustawianych w ich kościołach żłóbkach zgromadzeni wierni śpiewali pieśni bożonarodzeniowe. Według innej hipotezy mogły powstać na gruncie widowisk religijnych organizowanych z okazji Bożego Narodzenia poza obrębem świątyń. Odrębną grupę stanowią pieśni bożonarodzeniowe z końca średniowiecza i początków XVI wieku, będące przekładami z hymnografii łacińskiej i czeskiej. W XVII i XVIII wieku nastąpił wzrost popularności pieśni bożonarodzeniowych, a kolędy polskie osiągnęły wysoki poziom artystyczny. Ich piękno i wysoką pozycję pośród kolęd europejskich dostrzegł Adam Mickiewicz, pisząc: Nie wiem, czy jaki inny kraj może się pochlubić zbiorem podobnym do tego, który posiada Polska… Mówię o zbiorze Kantyczek… Uczucia w nich wypowiedziane, uczucia macierzyńskie, gorliwej czci Najświętszej Panny dla Boskiego Dzieciątka, są tak delikatne i święte, że tłumaczenie prozą mogłoby je spospolitować. Trudno by znaleźć w jakiejkolwiek innej poezji wyrażenia tak czyste, o takiej słodyczy i takiej delikatności.

Bibliografia:

  • Kolędy polskie: średniowiecze i wiek XVI, Warszawa 1966.
  • Szopki Krakowskie, Olszanica 2002.
  • L. Ludwikowski, Tradycyjna krakowska szopka, Kraków 1978.
  • T. Wroński, Konkursy szopek krakowskich, Kraków 1973.

 

Zobacz także