Dzieło rąk moich wspieraj

Komentarz do liturgii XXIII Niedzieli zwykłej, rok C

Ręce ludzkie. Arcydzieło Stwórcy, który tak je wymyślił, że bez trudu mogą pisać teraz te słowa na klawiaturze komputera. Potrafią też wykonać mnóstwo innych czynności. Wszystko dzięki temu, że stanowią doskonałe połączenie mięśni, stawów, kosteczek i kości, naczyń krwionośnych i nerwów. Bez wątpienia – są odbiciem geniuszu ich Stwórcy. Ręce są też głównymi bohaterami dzisiejszych czytań.

Czytam w Księdze Mądrości o tym, jak ograniczone jest moje poznawanie rzeczywistości. Autor nazywa ją tym, „co mam pod ręką”. Co tam się zmieści? Sprawy najbliższe, codzienne, wykonywane odruchowo, to wszystko, co zapełnia teraz moje biurko. Jakże często powtarzam, że tego nie ogarniam, że nie nadążam za wszystkim. Życie „podręczne” jest dla mnie nie do pojęcia. Co dopiero życie duchowe!

Jednak dalej czytam w Psalmie prośbę do Boga, by wspierał pracę i dzieło moich rąk. Mój Pan chce błogosławić moją codzienność, chce okazywać w niej swoją dobroć – skoro pozwala, bym Go o takie wsparcie prosił. Życie, które „mam pod ręką” jest tak samo moim życiem, jak to wszystko, co zajmuje wyższe piętra mojej egzystencji: duch, sumienie, rozumienie. I tak samo jest przez Niego zbawione.

W Liście do Filemona czytam słowa napisane przez Więźnia. Jego ręce są w kajdanach. Czy zrobił coś złego? Nosi je dla Ewangelii – jako świadectwo głoszonej Prawdy. Bo ręce, przy całej swej wszechstronnej – no właśnie – zręczności, mogą zostać unieruchomione. Wtedy, gdy nie mogę przekroczyć czyjejś wolności, czyjegoś niezrozumienia, czyjegoś ograniczenia, wtedy moje możliwości są zamknięte w kajdany. Nie mogę. By nie znieważyć Ewangelii – Prawa wolności, jak  ją nazywa Jakub (1,25).

Jezus w dzisiejszym fragmencie nic nie mówi wprost o rękach. Czytam jednak Jego surowe słowa o noszeniu mojego krzyża. Jak inaczej go wezmę, jak nie moimi własnymi rękami? Tymi samymi, które chwilami nie są w stanie uchwycić pędzącej codzienności. Tymi samymi, które wykonują swoje dzieło i swoją pracę tylko dzięki błogosławieństwu Pana. Tymi samymi, które czasem są tak bezsilne wobec wolności drugiego człowieka.

Rękami wziąć krzyż. Normalnym, „podręcznym”, zwyczajnym życiem nieść krzyż – tak słyszę to dzisiejsze słowo Boga.

Wojciech Dudzik OP

 

Zobacz także