Dziennik jarosławski I

Jarosławski festiwal to naprawdę niezwykła czasoprzestrzeń. Postanowiłem, na ile starczy mi czasu i inwencji, dzielić się w miarę na bieżąco myślami, impresjami i skojarzeniami tłoczącymi mi się w głowie. Czy wszystkie mają sens - nie wiem. Ale wolę dać im wybrzmieć zanim mój skłonny do tworzenia konstruktów umysł zrobi z nich papkę, no i oczywiście zanim część z nich zblednie w mojej pamięci.

Wczorajszy koncert, kantaty XVII-wiecznej, weneckiej kompozytorki, Barbary Strozzi, przeplatane utworami instrumentalnymi, przede wszystkim na lutnię, gitarę i harfę, poza zachwytem, kazał mi po raz nie wiadomo który zadumać się gorzko nad tym, w jak zniekształcony i zubożony sposób przekazywana jest nam wiedza na temat tej niesamowitej epoki, jaką był barok. Człowiek może przeżyć całe życie pozostając w błędnym przekonaniu, że był on wsteczną instalacją średniowiecznego irracjonalizmu, która nastąpiła po świetlanej epoce renesansu. Są to oczywiście – w odniesieniu do wszystkich tych epok – od początku do końca ciężkie brednie, wynikające z nałożenia prostackiego dialektycznego schematu na nieskończenie bardziej skomplikowaną rzeczywistość. Patrząc przez pryzmat muzyki Barbary Strozzi, barok był epoką przelewającej się przez brzegi pełni.

Rano, wiadomo, jutrznia. Odczuwalna była pewna nieporadność, mi samemu utrzymujący się nieżyt gardła nie dał zbyt wielkich możliwiści (zawsze rano jest najgorzej). Ale oczywiście długi okres, w któryn chorał raczej pośpiewywałem, niż regularnie śpiewałem, powodował, że był to śpiew na pół gwizdka. Ale w trakcie okazało się, że jedna z antyfona jutrzni dzisiejszego święta (św. Róży z Limy) ma melodię prawie identyczną jak dobrze mi znana melodia adwentowych "O-antyfon". To był moment, kiedy mogłem z rozkoszą dać się nieść formie.

Przed południem warsztaty śpiewów allelujatycznych prowadzone przez Marcina Bornus-Szczycińskiego. Ciepła, iskrząca się humorem narracja, potem nauka. Niespecjalnie da się to przekazać. Kto wie, jak śpiewa p. Marcin i akceptuje, tudzież (jak ja) entuzjastycznie przyjmuje ten modus śpiewu wie o co chodzi. Śpiewaliśmy Alleluja na święto św. Bartłomieja wg Graduale Triplex a potem drugie Alleluja z Zesłania Ducha Świętego. Melodia tego ostatniego, poza melizmatem, bardzo przypomina Alleluja z templariuszowej wersji antyfony Crucem sanctam, nagranej przez Ensemble Organum. Zaczęliśmy bardzo ostro, co potem p. Marcin kazał nam mocno zniuansować, przypominając, że charakterystyka drugiego tonu każe śpiewać tak, aby uzyskać "smutną radość" – pojęcie, które wydaje mi się kluczowe dla umiejscowienia modlitwy chorałem w porządku antropologicznym (albo też, które wskazuje na takie jej umiejscowienie).

Po południu – warsztaty przygotowujące wykonanie moralitetu Ordo virtutum Hildegardy z Bingen. Tymczasem byłem tylko obserwatorem. Dodam, że zachwyconym i chłonącym wszystko.

Nieszpory. Wszystkie pięć psalmów na jedną, dobrze znaną melodię. Znów mogłem dać się nieść formie. No i wytęsknione Salve Regina.

W czasie przedpołudniowych warsztatów pan Marcin opowiadał dużo o Solesmes i dokonanej tam reformie chorału. Padło przy tym mnóstwo ciekawych uwag, które dobrze byłoby wspomnieć i rozwinąć. Ale to albo w ramach jutrzejszego dziennika, albo w ogóle osobno. Tymczasem powoli się żegnam, mam nadzieję, że uda mi się jutro do tej relacji wrócić.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.