Dziennik jarosławski II

Napięty program sprawia, że siadam do tego pisania na niecałą godzinę przed koncertem. No i nie daję rady wszystkiego spisać, o rozwinięciu nie wspominając. Znów więc więcej impresji, niż wywodu.

Najpierw kilka słów o wczorajszym koncercie. Hiszpański duet Tasto Solo grał program zbudowany wokół postaci Jana I Aragońskiego (XIV w.). A może nie tyle jego postaci, co tego, co po nim pozostało. A pozostało mnóstwo, zwłaszcza listów. Nic natomiast z zapisanej muzyki. To na podstawie listów można dowiedzieć się, jaki rodzaj muzyki preferował (był miłośnikiem muzyki francuskiej), na jakich instrumentach grano na jego dworze, kto tam grywał itd. Te informacje były dla hiszpańskich muzyków podstawą. Grali na portatywie (rodzaj maleńkich organów, trzymanych na kolanach, z ręcznym miechem) oraz na miniaturowych klawicymbałach.

Muzyka bardzo delikatna, wręcz filigranowa (jeśli określenie to ma w ogóle sens w odniesieniu do muzyki), a jednocześnie jakaś pierwotna, budząca raz chęć do dzikiego tańca (nie tracąc nic ze swojej delikatności), a czasem rodzaj "drzewnej" zadumy, kojarzący się z bezczasem lasu.

Dzień drugi.

Strasznie źle zaśpiewaliśmy poranne hymny. Zauważalny dysonans melodii preferowanych przez  obu kantorów odbił się wyraźnie na płynności śpiewu. Choć oczywiście głównym powodem pozostaje ciągle po prostu to, że większość z nas nie umie ich zaśpiewać, melodia jest dla nas nieoczywista, widać brak treningu. Trening to podstawa, i to jest smutna konstatacja… wiadomo dlaczego.

Wziąłem udział w trzeciej w życiu Mszy w formie nadzwyczajnej. Była cicha, śpiewaliśmy tradycyjne polskie pieśni. Pełny paralelizm osobny akcji liturgicznej kapłana i wiernych. O dziwo, zupełnie mi to nie przeszkadzało, dlatego zaskoczył mnie potem Piotrek Kaznowski z "Christanitas", który skrytykował sposób, w jaki została ona odprawiona jako wpasowujący się w obiegowe negatywne stereotypy nt. celebracji w tej formie. Dużo do myślenia…

W południe odbyło się seminarium, które współorganizowaliśmy, a które miało dotyczyć pytania o zakorzenienie nowego rytu. (M.in. ze względu na stres organizatora nie trafiłem ostatecznie na warsztaty allelujatyczne, a szkoda, bo ćwiczono Alleluja z V Niedzieli Wielkanocnej. Porywające – słyszałem je stojąc na ulicy pod oknem.) Rozmawiali: o. Bernard Sawicki OSB (opat tyniecki), Marcin Bornus-Szczyciński, Piotr Kaznowski (red. naczelny "Christianitas") i o. Tomasz Grabowski OP (dyrektor DOL). Rozmowa, szybko zrobiła się wielowątkowa, no i, jak można było się spodziewać, nie przyniosła żadnych konkretnych roztrzygnięć. Ale wiele wskazuje na to, że jest to początek debaty, ewidentnie zaczęliśmy głębiej gryźć temat i zaczęliśmy robić to razem, a to już dużo.

Na warsztatach z Ordo virtutum Hildegardy byłem tylko chwilę, zmorzyła mnie poobiednia senność, a ćwiczone były tylko partie żeńskie (które w tym utworze mocno przeważają). Są urzekające, ale znów w bardzo pierwotnym sensie, wiążącym się z pulsacyjnym rytmem.

Nieszpory, poza powtórzeniem porannego problemu z hymnem, miały formę pneumatoforyczną i to zarówno w sensie cielesnym, jak i nie. Zauważam coś dziwnego, co dzieje się z oddechem po serii psalmów i antyfon. Nazywam to na własny użytek oddechem modlitwy. Jest głębszy i równiejszy niż zwykły.

Uciekamy. Ze względu na wymogi radia, które transmituje koncerty, musimy dotrzeć na koncert trochę wcześniej, aby Marcin Szczyciński zdążył skończyć swoje wprowadzenie, zanim swoje z kolei zacznie pani redaktor.

P.S. Naprawdę chcę wrócić do kwestii Solesmes. Ale czuję, że jeszcze jutro mi się nie uda. Może w czwartek..


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.