Eucharystia jest bożonarodzeniowa

Przywykliśmy przeżywać Święta Bożego Narodzenia w atmosferze błogiej radości i rodzinnego ciepła. Nie ma nic dziwnego w tym, że kierujemy naszą myśl do treści, które dodają nam otuchy, zapewniają o tym, że w świecie nie jesteśmy sami.

Podczas Świąt niekoniecznie myślimy o trudnych tematach teologicznych. Liturgia postępuje inaczej. Wspomina wydarzenia ewangeliczne; one są treścią Świąt, ich rdzeniem, tym, wokół czego wszystkie obrzędy i modlitwy są zbudowane, czego dotyczą. Bez wspomnienia dawnych wydarzeń nie byłoby rytuału. Bylibyśmy pozbawieni podstawy do świętowania, ponieważ nie byłoby niczego, co zmieniałoby nasze życie na tyle, byśmy mieli powód do odnawianej co roku radości.

Giotto

Liturgia nie zatrzymuje się jednak na wspomnieniu ważnych, radosnych i świętych spaw. Sam rytuał – treść modlitw, antyfon, prefacji – to najczęściej owoc refleksji i poruszenia, jakie wywołuje odkrycie Boskiego zamysłu. Liturgia posługuje się tekstami pełnymi znaczenia, głębokich treści, Boskiego sensu. W sposób syntetyczny ujmuje i wypowiada istotę teologicznego rozumienia wydarzeń opisanych w Ewangelii. Dlatego proponuję, byśmy przyjrzeli się kilku wybranym modlitwom, które dziś – w siódmy dzień oktawy Bożego Narodzenia – możemy usłyszeć podczas mszy świętej.

Wszystkie modlitwy przewidziane na dzisiejszy dzień należy czytać w kontekście przeżywanych Świąt. Tajemnica Bożego Wcielenia osłania całą celebrację. Dodatkowo, wydaje się, że teksty nawiązują do ostatniego dnia roku.Wymownym przykładem takiego połączenia jest kolekta, w której mówimy: „Wszechmogący, wieczny Boże, z Twojej woli wszelkie dążenie człowieka do Ciebie ma swój początek i swoje dopełnienie w tajemnicy Narodzenia Twojego Syna, spraw, abyśmy należeli do Chrystusa, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi“. Mowa jest i o początku i dopełnieniu ludzkiego dążenia – przełom roku jest właściwym momentem, by rozważać rozpoczęcie i kres. Ale zasadniczy przekaz modlitwy jest inny. Uświadamia nam, że Wcielenie jest zarówno początkiem jak i uzupełnieniem „naszych dążeń”, czyli głębokiego pragnienia i tęsknoty, którą Chrystus rozbudził i zaspokoił. Rozbudził, ponieważ jesteśmy stworzeni, by w Nim znaleźć szczęście, zaspokoił, ponieważ przyszedł, by siebie nam ofirować.

Co takiego dzieje się podczas mszy św., że taka modlitwa jest właściwa na jej rozpoczęcie? Eucharystia jest „bożonarodzeniowa”. Celebrując ją, możemy wpatrywać się w hostię tak, jak pasterze patrzyli na małego Jezusa zawiniętego w pieluszki. Wschodzące Słońce, Chrystus, przychodzi i oświeca tak, jak przed dwoma tysiącami lat: cicho, w prostocie, pozornie nie naruszając praw rządzących światem. Zarazem przekracza porządek stworzenia, działa z mocą, która nie niszczy, ale przemienia świat od wewnątrz. Eucharystyczny chleb jest tak samo „niemocny” jak Chrystus w żłobie, jest tak samo potężny, jak Chrystus na rękach Maryi. Jedynie nieogarniony Bóg może dokonać cudu Wcielenia i cudu przemiany eucharystycznej. Piękno tychże cudów polega na tym, że stworzenie nie zostaje naruszone, a przyjmuje w siebie rzeczywistość, która je przekracza: Boga samego. Człowieczeństwo Chrystusa nie zostało zmienione przez przyjęcie Bóstw. Człowiek Jezus Chrystus nie był wszechmocny i wszechwiedzący, był w pełni człowiekiem, a nie nadczłowiekiem. To Bóg się uniżył tak, by Chrystus mógł być prawdziwym człowiekiem. Bóstwo było w Nim tak obecne, by nie ograniczyć człowieczeństwa. Podobnie w Eucharystii, chleb pozostaje chlebem, lecz staje się Ciałem Jezusa. Spożywamy chleb, który smakuje i wygląda jak chleb, ale który jest Ciałem. Nie jest mniej Ciałem, niż Ciało Chrystusa narodzonego z Maryi. W sposób sakramentalny jest Ciałem. Tak, jak Chrystus Jezus jest sakramentem Syna Bożego – jeśli wolno tak powiedzieć.

Cuda są owocem nie tylko potęgi i mocy, ale przede wszystkim miłości Boga. Wcielenie jest tego wyraźnym dowodem. O tym też mówi dzisiejsza antyfona na komunię. Tekst zaczerpnięto z Ewangelii według św. Jana: „Bóg zesłał na świat swojego Jednorodzonego Syna, abyśmy życie mieli dzięki Niemu”. Dlaczego Syn zgodził się stać człowiekiem? Odpowiedzi nie można ograniczyć do jednego zdania, ale choć jeden z jej aspektów warto tu zaznaczyć. Argumentem zasadniczym była miłość. Nie tylko miłość do człowieka, ale również miłość do Ojca. To wielki temat teologiczny. Wewnętrzna miłość Trójcy, dzięki której zrodzony jest Syn, dzięki której powstaje świat, człowiek, dzięki której człowiek zostaje odkupiony. Ojciec pragnie szczęścia stworzenia, pragnie dawać mu siebie. Syn spełnia pragnienie Ojca. I od tego momentu, dzięki Wcieleniu, człowiek może uczestniczyć w tajemniczej wymianie. Może przyjmować boskie dary dzięki temu, że Chrystus przyjął człowieczeństwo. Modlitwa nad darami z piątego dnia oktawy mówiła: „Panie, nasz Boże, składamy Tobie dary od Ciebie pochodzące, na eucharystyczną Ofiarę, w której dokonuje się święta wymiana, przyjmij je łaskawie i daj nam siebie samego w Twoim Synu”. Ofiarujemy to, co i tak dostaliśmy – dary z tego, co stworzone i z naszej pracy. Dzięki temu, że zostaną przyjęte przez miłującego Boga, staną się Ciałem i Krwią Jego Syna. Będą darem dla nas, abyśmy mogli uczestniczyć w rzeczach duchowych, boskich. Oto święta wymiana: Chrystus przyjął ciało z Dziewicy, żeby nam ofiarować Ducha Bożego, udział w Jego bóstwie. Dlatego możemy w prefacji za to dziękować, mówiąc: „W Nim zajaśniała tajemnicza wymiana, która nam przyniosła zbawienie. Gdy Nieskończony przyjął granice ludzkiej natury, śmiertelny człowiek stał się królem nad wiekami, i mieszkańców ziemi uczynił dziedzicami nieba” (IV Prefacja o Narodzeniu Pańskim). To zdumiewająca prawda. W małym Jezusie Bóg stał się człowiekiem. Przez to Dziecko ludzie mogą uczestniczyć w tym, co boskie. Chrystus przyjął to, co ludzkie, dał ludziom to, co boskie. Od tej chwili na zawsze związał w sobie człowieka i Boga. Teraz też z ciałem jest w niebie i siedzi po prawicy Ojca. Podczas agonii w śmierć wkroczył z tym, co boskie. Przemienił świat. Teraz my dzięki liturgii uczestniczymy w tych tajemnicach. Dlatego zanośmy modlitwy tak, by otwierać się na łaskę, o której mówią.

 

Zobacz także

Tomasz Grabowski OP

Tomasz Grabowski OP na Liturgia.pl

Od początku zaangażowany w działalność Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, w latach 2005-2010 jego dyrektor, a od przekształcenia w Fundację – prezes w latach 2010-2016. Od września 2016 r. prezes Wydawnictwa Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego „W drodze” w Poznaniu i stały współpracownik Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.