Eucharystia potrzebuje zamilknięcia

Czwartek I tyg. zw., rok I, lit. słowa: Hbr 3, 7–14; Mk 1, 40–45

Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie (Hbr 3,7).

Często słyszymy to stwierdzenie podczas liturgii godzin przy recytacji Wezwania. Dzisiaj słyszymy przed Eucharystią. Otwartość serca jest warunkiem przyjęcia Bożego błogosławieństwa. Ona pozwala wewnętrznie rozpoznać obecność Boga, który działa w naszym sercu i przez to spotkać się z Nim. Jest ona łatwo uchwytna dla człowieka, który się nawraca. Czuje wówczas w sobie łatwość modlitwy, obecność Boga i Jego łaska są niejako namacalne.

Świat jest prześwietlony Bożym spojrzeniem. Zazwyczaj jednak okres takiej przejrzystości mija i stopniowo pojawiają się problemy z odnajdywaniem Boga w codzienności. Problemy życiowe nabierają większej mocy i Bóg powoli niejako się oddala. Stopniowo zbliża się kryzys. Ale wtedy też dokonują się zasadnicze wybory w sercu człowieka. Jeżeli bliskość Boga była przeżywana tylko w emocjonalnej euforii i człowiek ciągle pragnie tylko takiego przeżywania, łatwo zwątpi w zderzeniu z rzeczywistością. Stąd ostrzeżenie:
Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co dziś się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu (Hbr 3,12n).

Nasza wiara wymaga zdecydowania i świadomej walki ze złymi skłonnościami, jakie w nas drzemią. Trzeba mocno zawierzyć Bogu nie na podstawie przeżycia, ale mądrego wyboru. Autor Listu do Hebrajczyków pisze: Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną (Hbr 3,14). To, co ukazało się nam w chwili nawrócenia, musi otrzymać kształt konkretnej hierarchii wartości i wynikającej z niej zasady wyborów dokonywanych w życiu. Właściwie w perspektywie doświadczenia Boga żywego wybór rozgrywa się pomiędzy posłuszeństwem Bogu a pragnieniami odnoszącymi się do życia doczesnego. Nie zawsze takie wybory rozgrywają się pomiędzy tym, co obiektywnie jest dobre i złe. W Ewangelii mamy trafną ilustrację takiej sytuacji.

Człowiek trędowaty miał dobre pragnienie: odzyskanie zdrowia. Otrzymał je. Ale dalszy tekst Ewangelii wskazuje na to, że mimo tak wielkiego daru nie był w stanie głębiej spojrzeć i otworzyć się na Bożą obecność. Jezus pozostał dla niego cudownym lekarzem w wymiarze doczesnym. Otwartość serca to wewnętrzna otwartość, która nie ma nic wspólnego z rozgadaniem, szukaniem potwierdzenia siebie wobec innych ludzi. Powierzchowna otwartość prowadzi raczej do utraty cennego daru spotkania z Bogiem. Dlatego właśnie Pan Jezus zaleca milczenie po doświadczeniu cudownego uzdrowienia.

Eucharystia także potrzebuje naszego zamilknięcia, abyśmy wewnętrznie potrafili sobie uświadomić ogrom łaski, jaki podczas niej otrzymujemy.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 3, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także