Fakty i reakcje (rekolekcje audio)

Czyż nie daje nam do myślenia, że Chrystus zmartwychwstały – jak mówi Piotr w domu centuriona w Cezarei – „nie ukazał się całemu ludowi”?

Posłuchaj rekolekcji
http://www.liturgia.pl/zasoby/uploads/files/dzwieki/12783_1.mp3|duration=836

1. Zacznijmy od faktów.


Faktem jest, że 2000 lat temu żył w Palestynie Jezus z Nazaretu. Mówią o tym nie tylko Ewangelie. Wspomina o nim żydowski Talmud, Toledot Jeszu czy Józef Flawiusz. O Jezusie piszą także rzymskie pióra Tacyta, Swetoniusza, Pliniusza Młodszego czy Lukiana z Samosat.
Faktem jest również, że Jezus umarł. Nie brakło naocznych świadków. Tych co byli za Jezusem a którzy widzieli jak oddał ducha i tych którzy go skazali na śmierć. Potwierdził to żołnierz, który przebił mu włócznią bok, Piłat, który wydał ciało Jezusa Józefowi z Arymatei i arcykapłani, którzy nigdy nie negowali prawdziwości zgonu Galilejczyka.
Faktem jest ponadto, że trzeciego dnia po ukrzyżowaniu Jezusa i złożeniu go do grobu zniknęło Jego ciało. Potwierdzili to strażnicy, którzy pilnowali grobu, kobiety, które wczesnym rankiem udały się na to miejsce, niektórzy z jego uczniów, jak Piotr i Jan a także arcykapłani, którzy nawet wydali pieniądze, żeby rozpowiadano, iż ciało zostało skradzione. Nigdy jednak nie podważali oni tego najprostszego faktu, że 16 dnia miesiąc Nisan roku najprawdopodobniej 30 naszej ery zniknęło z grobu ciało Jezusa.
To są fakty generalnie niepodważalne. Generalnie, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto uważa, że Wawel nie został zbudowany, skoro nikt ze współczesnych nie widział budujących go robotników.

2. W imię uczciwości trzeba też powiedzieć, że w tych faktach – zresztą jak w każdych – są sprawy niewyjaśnione i dyskusyjne.


Na przykład dzisiejsza Ewangelia mówi, że Maria Magdalena udała się do grobu wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno. Natomiast Ewangelia wg św. Marka podaje, że kobiety przyszły do grobu gdy słońce już wzeszło. Czyżby zatem Maria była tam najpierw sama?
Inną zagadką są słowa tej samej Marii z Magdalii: „Nie wiemy, gdzie go położono” Dlaczego, skoro jest sama, mówi „nie wiemy” zamiast „nie wiem”? Czy myśli o kobietach, które jednak były razem z nią przy grobie? Mateusz mówi o dwóch kobietach, Marek o trzech, Łukasz wymienia trzy po imieniu i mówi jeszcze o innych. A może Maria zdradza język aramejski, którym posługiwano się w Galilei, a w którym często – jak twierdzi Gustaw Dalman – używano pierwszej osoby liczby mnogiej zamiast pojedynczej?
Problemem są też słowa Ewangelisty: „Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych”. O jakie Pisma chodzi? Czy o jakiś pojedynczy tekst ze ST, jak chociażby ten z Ps 16,10: „Nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu i nie dozwolisz, by wierny Tobie zaznał grobu”? A może chodzi o serię tekstów ze ST albo o Pismo w swojej całości jak twierdzi Attilio Gangemi albo i nawet o słowa Jezusa zapisane w Ewangelii, za czym optuje Charles Dodd?
W powszechnie znanym fakcie życia, śmierci i zniknięcia ciała Jezusa z grobu jest wiele spraw dotąd niewyjaśnionych, ale co się dziwić, skoro nawet w dobie satelit, telewizji, fotek i internetu zdarzają się fakty powszechnie znane a ciągle dyskusyjne. I nie trzeba tu nawet mówić o Smoleńsku. Wystarczy choćby pomyśleć o demonstracjach. Jeszcze chyba nie zdarzyło się nigdy, żeby media umiały tak policzyć ludzi, by podać jedną zgodną cyfrę.

3. Przejdźmy do sprawy najważniejszej.


Otóż ludzkości nie dzielą fakty powszechnie znane. Ludzi nawet nie tak bardzo dzielą niejasności związane z faktami. Ludzi dzieli najbardziej ich własna reakcja na fakty.
Jak reagują arcykapłani? Stoją oni przecież przed tym samym faktem co Maria Magdalena. Arcykapłani widzą jednak tylko jedną możliwość. To była kradzież! I potrafią nawet wydać pieniądze, żeby uparcie twierdzić, że ciało zostało skradzione. To nic, że nie mają dowodów. To nic, że ośmieszają samych strażników, którzy muszą powtarzać, że kradzież nastąpiła, kiedy oni spali. To nic, że wiedzą, że się to nie trzyma całości, więc z góry w razie problemów żołnierzy obiecują pogadać z Piłatem. Im jednak nie zależy na dojściu do prawdy. Ich reakcją na fakt zniknięcia ciała nie jest próba dojścia do tego jak to się stało. Ich reakcją jest mobilizacja wszystkich sił w celu utrwalania swojej własnej hipotezy. Ludzie po prostu ciaśni. Ludzie, dla których prawda nie jest żadną motywacją ani żadnym wyzwaniem.
Popatrzmy jak na ten sam fakt reaguje Maria Magdalena. Najpierw wysuwa podobną hipotezę jak arcykapłani: „Zabrano Pana z grobu”. Ta hipoteza bowiem była jak najbardziej naturalna. Co robi jednak dalej mieszkanka Magdali? Idzie do uczniów. Co robią uczniowie? Czy idą do innych, żeby powtarzać „Zabrano Pana z grobu”? Nie! Idą sprawdzić słowa Marii. I dzięki takiej reakcji jeden z nich ujrzał i uwierzył. Co robi Magdalena? Nie biega po Jerozolimie z wykładami na temat dwóch hipotez: jej własnej o zabraniu ciała i tej Piotra i Jana o zmartwychwstaniu Jezusa. Ale stoi przy grobie i płacze dotąd, aż poszukiwanie prawdy znajdzie tego, o którym powie „Rabbuni”. Długo Magdalena trzyma się swojej wersji, tak że nawet aniołom powtarza „Zabrano Pana mego” i nawet do Jezusa, którego wzięła za ogrodnika powie: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś”. Maria z Magdali jest przekonana – zresztą tak jak arcykapłani – że zabrano ciało Jezusa, ale w przeciwieństwie do nich nie rzuca oskarżenia na uczniów Jezusa, tylko szuka prawdy do końca. Do końca, czyli aż do znalezienia Jezusa. A przecież nie szuka zmartwychwstałego. Ona szuka tylko Jezusa i jest w tym szukaniu konsekwentna aż do płaczu. Skoro ktoś go zabrał, to muszę się dowiedzieć, gdzie on jest. Tak jakby chciała powiedzieć: „Wolę znaleźć i trzymać się Jezusa umarłego niż niepewnych hipotez na jego temat”. Dlatego mówi do rzekomego ogrodnika: „Panie, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”. I dzięki tej drodze upartego szukania nawet zmarłego Jezusa dochodzi do Jezusa żywego. Dlatego powie uczniom „Widziałam Pana”.
Popatrzmy też na reakcje innych. Co robią uczniowie idący do Emaus? Czy nie chcą rozmawiać o śmierci Jezusa z tajemniczym nieznajomym? Czy uciekają na zawsze od tego, na czym się zawiedli? Nie! Wręcz przeciwnie. Chcą by współpielgrzym został z nimi na wieczerzy. I dzięki takiej reakcji rozpoznają przy łamaniu chleba, że to jest Pan!
Co robi Tomasz niedowiarek? Nie spędził Wielkanocy z innymi uczniami. Ale kiedy donoszą o tym co się stało, nie protestuje: „Głupstwa pleciecie! To niemożliwe!”. Tylko przychodzi za tydzień z mocnym postanowieniem: „Jak nie ujrzę, to nie uwierzę”. I dzięki takiej reakcji wyzna: „Pan mój i Bóg mój!”.

4. Kochani Bracia i Siostry od Zmartwychwstania!


Chrześcijanie od dwóch tysięcy lat powtarzają światu: „Wierzę w Jezusa Chrystusa, który pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo”.
Chrześcijanie nie wymyślają faktów. Dzielą się tylko tym, do czego doszli szukając prawdy o pustym grobie. Bo wybrali szukanie prawdy nad trzymanie się niesprawdzonych hipotez.
Problemem nie są bowiem fakty. Problemem nie są nawet dyskusje nad faktami. Kluczem nie tylko do zmartwychwstania jest zawsze ludzka reakcja. Świat bowiem nie dzieli się na tych co wierzą i tych co nie wierzą, ale na tych co trzymają się uparcie pozornie rozsądnych hipotez i na tych co szukają prawdy do końca, nawet za cenę swojego męczeństwa.
 Czyż nie daje nam do myślenia, że Chrystus zmartwychwstały – jak mówi Piotr w domu centuriona w Cezarei – „nie ukazał się całemu ludowi”? Czyż nie daje do myślenia, że nie stanął żywy przed Piłatem albo nie objawił się na kolejnym posiedzeniu Sanhedrynu? Daje do myślenia. I do pokornego stwierdzenia, że istnieje taki świat, który jest widzialny tylko dla tych, którzy go chcą widzieć. 
I chociaż każde porównanie będzie tu banalne, to wystarczy pomyśleć, że istnieje taki świat, który ma na imię Orla Perć i są w stanie zobaczyć go ci, którzy chcą go zobaczyć. Że istnieje taki świat, którzy ma na imię dobre małżeństwo i doświadczają go ci, którzy wspólnie o nie walczą. Że istnieje taki świat, któremu na imię miłość i znają go ci, którzy od niej nie uciekają.

Dziś, prawie po dwóch tysiącach lat od dnia, w którym ludzkość zobaczyła w Jeruzalem pusty grób, problemem nie jest czy Chrystus zmartwychwstał i czy nadal Chrystus żyje. Problemem bowiem nie są fakty, ale reakcja na nie. Problemem zatem realnym i jedynym jest czy staniemy po stronie tych, którzy nawet zapłacą pieniądze mówiącym, że Bóg umarł czy może jednak staniemy w gronie takich, którzy będą szukać Jezusa dotąd aż znajdą Go Zmartwychwstałego.

Kolegiata św. Anny, 8.04.2012. Tekst pochodzi ze strony ks. Wojciecha Węgrzyniaka: www.wegrzyniak.com.

 

Fakty i reakcje (rekolekcje audio)

Zobacz także