Film

Ja właściwie nie o tym chcę, bo stało się tak, że kolega mój się powiesił. Popełnił samobójstwo. Dowiedziałem się zaraz. Mimochodem zawsze byliśmy ze sobą w miarę na bieżąco.

A jakoś w kwietniu tego roku oglądałem film. „Czysta formalność”. Z Gérardem Depardieu i Romanem Polańskim. Świetne role. Polański jeszcze dosyć młody, niesądzony za swoje czyny. Wyglądający jak bez własnej przeszłości. Ale mniejsza, mniejsza o to. Film ciekawy, z ducha jakby katolicki, alegoryczny. Choć życie nie jest alegoryczne, myślę. W kwietniu nie obejrzałem filmu do końca.

W połowie zjawił się mój brat z kolegą i przerwałem. Brat − rodzony. Kolega − słabo znany. Bliskość tych samych osób, życzliwość. I kilka prostych spraw. Tyle nas łączyło. Mieliśmy potem dużo roboty. Po kilku dniach goście wyjechali i minęło ileś miesięcy. Wielokroć chciałem oglądnąć drugą połowę filmu. Ciągle się nie składało.

I ostatnio udało się. Obejrzałem od początku. W grudniu. Dobry, sugestywny. Warto było poczekać. A znajomy, ten kolega, właśnie się powiesił. Zaraz potem. Po prostu. W swoim mieszkaniu. Właściwie nie swoim, wynajmował. Ale życie było jego. Choć właściwie nie wiem. Mój Boże. Odebrał je. Stracił.

Może mogłem nie oglądać do końca tego filmu. Mogłem zadzwonić, powiedzieć coś. Zdążyć. Czemu nic mnie nie tknęło?

Musiał być jakiś powód. Pogubił się. Zapętlił. Był pod jakimś wpływem. Może nieświadomie. Albo świadomie. Z dwojga złego co byłoby lepsze?

To na pewno zbieg okoliczności, że akurat w tym momencie. Że w ogóle na to wpadł. I tak beznadziejnie się pomylił co do siebie.

To zbieg czegokolwiek. Pchnęło go. Nie wiedział, co robi. Lecz mimo wszystko postąpił niesprawiedliwie. Okrutnie i banalnie. Więc czy będzie mu wybaczone? Czy sam wybaczy temu, którego powiesił?

Co wieczór patrzę jeszcze jego oczami. Zanim wszystko się przedawni. Ale niewiele widzę: pokój, łóżko, rzeczy, które w zarysie znałem. W ostatniej chwili tracę widoczność, zasypiając ze swoją niewiedzą i z tym obrazem. Chyba mam jakieś zdjęcie. Młodzieńcza twarz. Widmo niedługiego życia.

Taki średniego wzrostu, szczupły. Dwadzieścia parę lat. Tomek. Świetnie grał na gitarze. Widzieliśmy się przed przeszło dwoma tygodniami. Wczoraj był pogrzeb.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.