Fratri Maximo in memoriam

Leżę i płaczę, myśląc o br. Maksymie. Inni pewnie znali go lepiej i więcej o nim mogą powiedzieć, ja go tylko greki uczyłem. Jakim go zapamiętałem?

Uśmiechnięty. Zawsze się uśmiechał. Był z Ukrainy, i mówił z tym miękkim, wschodnim zaśpiewem, który pamiętają jeszcze niektórzy. Był bibliotekarzem braci w lektorium, nawet dostał z tego powodu Służewskiego TOTUS-a. Kiedy zastanawialiśmy się nad jakimś trudniejszym ustępem Nowego Testamentu – trzech braci i ja – przynosił na przerwie laptop z Bible Works i sprawdzał w różnych przekładach, jak sobie tłumacze poradzili. Odpowiadał na moje pytania, dotyczące rosyjskiego. Zawsze wiedział, w jakiej formie greckie słowa zachowały się w słowiańskim prawosławiu. Czasami widać było, że jest niewyspany, ale nigdy nie robił z tego wymówki, kiedy trzeba było coś na zajęcia przygotować.

Nai, legei to pneuma, hina anapaesontai ek ton kopon auton, ta gar erga auton akolouthei met’ auton (Ap 14:13)

fr. m.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.