Głos „ludzi Chloe” po Mysterium Fascinans – sprawa liturgii tradycyjnej

Bywało w poprzednich latach, że po rekolekcjach Mysterium Fascinans pisałem krótko swoje wrażenia. Tym razem nie mogę tego zrobić, gdyż po raz pierwszy nie brałem w nich udziału. Nie mogę więc dzielić się swoimi osobistymi doświadczeniami, natomiast dotarły do mnie pewne echa „od ludzi Chloe” (por.

Głosy jakie do mnie dotarły (dla jasności: od wiernych świeckich, nie od księży) dotyczyły jednego aspektu rekolekcji, za to dość istotnego, mianowicie obecności na nich liturgii tradycyjnej, w drugi dzień.  Moi rozmówcy mieli wrażenie pewnej „niekompatybilności” liturgii tradycyjnej wobec całej reszty rekolekcji, tak jakby była ona trochę ciałem obcym. Wyczuwali też jakby pewien opór „w nawie” ze strony części uczestników wobec Mszy „trydenckiej”. Co więcej, słuchając wprowadzenia do liturgii, jakie robili organizatorzy, odnieśli wrażenie, jakby ci trochę się usprawiedliwiali przed uczestnikami z obecności na rekolekcjach tradycyjnej liturgii, jakby była to jakaś rzecz wstydliwa, wymagająca szczególnej apologii, czy wręcz jakby oni sami trochę się od tej liturgii dystansowali. W tym kontekście usłyszałem też pytanie o moją tegoroczną absencję, czy przypadkiem nie była ona spowodowana jakimś pogarszaniem się klimatu wobec dawnej liturgii na MF.

„Ludzie Chloe” dotknęli tu czterech spraw, które teraz krótko skomentuję, zaczynając od końca.

Po pierwsze, moja nieobecność nie miała żadnego drugiego dna. Po prostu pechowo tak się złożyło, że w tym samym czasie przypadły uroczystości dziękczynne za kanonizację o. Stanisława Papczyńskiego w Licheniu (sobota 10 września) i w Mariańskim Porzeczu (niedziela 11 września). Przy całej mojej życzliwości dla MF, tutaj było tak oczywiste co mam wybrać, że w ogóle się nad tym nie zastanawiałem. Są sprawy bliskie sercu i są jeszcze bliższe. Innych powodów mojej absencji nie było.

Po drugie, nie myślę, żeby odczucie „ludzi Chloe”, jakoby sami organizatorzy dystansowali się od obecności tradycyjnej liturgii na MF, było trafne. Nie podejrzewam organizatorów o postawę „mam swoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam” i gdyby sami  nie byli przekonani do obecności Tridentiny na MF, to by po prostu z niej zrezygnowali. Natomiast jak najbardziej wierzę, że zrobili coś w rodzaju apologii tradycyjnej liturgii na MF, będąc świadomi tego, że, po trzecie, istotnie istnieje „w nawie” pewien opór wobec Tridentiny, dający znać o sobie choćby w ankietach, wypełnianych dobrowolnie na koniec rekolekcji. Wiem, że w tych ankietach nierzadko pojawiają się głosy przeciwko tradycyjnej liturgii na MF. Sama obecność takich głosów nie jest argumentem za rezygnacją z Tridentiny, ale wypada się do nich jakoś odnieść, choćby z szacunku dla autorów takich wypowiedzi.

po czwarte, wrażenie pewnego braku harmonii. Nad tym akurat radziłbym się poważnie zastanowić, bo coś jest na rzeczy. Rok temu nie zwerbalizowałem tego w swoim wpisie, ale taka refleksja też chodziła mi z tyłu głowy. Na kilku dawniejszych edycjach MF liturgia tradycyjna była bardziej naturalnie wkomponowana w całość rekolekcji, w ramach referatów były też tematy mniej lub bardziej związane z tradycją i z kwestią współistnienia obu form liturgii, zdarzało się też w przeszłości, że celebransi i ministranci z liturgii tradycyjnej uczestniczyli w całości rekolekcji. Nie wiem jak było w tym roku, ale ostatnio, jeśli dobrze pamiętam (a jeśli się mylę, proszę mnie skorygować), celebrans i służba liturgiczna przychodzili drugiego dnia na Mszę „trydencką” jakby na gościnny występ i po jej zakończeniu opuszczali rekolekcje, co przy braku powiązań tematycznych w treści rekolekcji sprawiało wrażenie jakby „kącika tradycyjnego”, dodanego do rekolekcji i z nimi bliżej nie powiązanego. Gotowego rozwiązania nie mam, ale sygnalizuję problem do przedyskutowania przez organizatorów. W 2011 roku podczas rozmowy kuluarowej, w której uczestniczyłem, o. prof. Cesare Giraudo SJ, ówczesny główny prelegent, spytał o sens obecności liturgii tradycyjnej na MF. Krzysztof Porosło odpowiedział wówczas, na ile dobrze pamiętam, że chodzi o praktyczne wprowadzenie w życie „Summorum Pontificum”, o twórcze spotkanie obu form rytu rzymskiego, o tworzenie płaszczyzny współistnienia obu form. Myślę, że teraz warto z tym pytaniem zmierzyć się raz jeszcze i spytać, czy przy aktualnej formule MF te cele, które przed kilku laty nakreślił Krzysztof, są osiągane oraz czy w ogóle chcemy je osiągać. Rozwiązania są trzy. (1) Można uznać, że obecna sytuacja jest optymalna, nie ma co zbytnio cudować, dobrze, że pewien krąg osób ma możliwość choć w taki sposób zetknąć się z liturgią tradycyjną. (2) Można poszukać jakiegoś sposobu na większe zintegrowanie liturgii tradycyjnej z całością, tak by unikać wrażenia jakiegoś „kącika tradycyjnego”, niezbyt dobrze zharmonizowanego z resztą rekolekcji. (3) Można wreszcie uznać, zwłaszcza wobec sprzeciwu części uczestników, że obecność liturgii tradycyjnej na MF tak naprawdę niczemu nie służy i z niej zrezygnować. Dodam przy tym, że rozwiązaniu ostatniemu byłbym zdecydowanie wrogi i ze swej strony absolutnie go nie doradzam.
Tak przy okazji, za rok mija 10 lat od ogłoszenia „Summorum Pontificum”. Może by tak podjąć jakiś temat z tym związany w ramach MF?

Powyższe refleksje poddaję organizatorom jako impuls do refleksji i dyskusji, a „jeśli Pan pozwoli i będziemy żyli” (Jk 4, 15), do zobaczenia na MF za rok.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....