Gotowość pójścia za Panem

Poniedziałek XXXIII tygodnia zwykłego, lit. słowa: 1 Mch 1,10–15.41–43.54–57.62–64; Łk 18,35–43

Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! (Łk 18,38). Te słowa Bartymeusza stały się podstawą całej tradycji modlitwy Jezusowej. I rzeczywiście sama sytuacja tego niewidomego oraz wytrwałość właściwie oddają naszą sytuację wobec Boga. Wpierw Bóg pragnie, abyśmy Go prosili.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o modlitwie:

Modlitwa – czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie – jest spotkaniem Bożego i naszego pragnienia. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli (KKK 2560).

Istotna jest przy tym autentyczność i prostota naszego pragnienia. Dlatego Pan Jezus pyta Bartymeusza, gdy ten do Niego przychodzi: Co chcesz, abym ci uczynił? (Łk 18,41). Dla wszystkich było oczywiste, o co prosi niewidomy. Jednak Pan Jezus pyta o jego prośbę. Wiąże się to ze wspomnianą autentycznością prośby. Bóg odpowiada na osobistą i autentyczną potrzebę człowieka. Nie może to być jedynie przelotna zachcianka ani ogólnie przyjęta oczywistość. Musimy wiedzieć, o co prosimy Boga. Dlatego często w praktyce potrzeba w prośbach wytrwałości, która wyraża determinację. Pan Jezus, ucząc nas modlitwy, wyraźnie mówi o tym na przykładzie ubogiej wdowy, która przez swoją wytrwałość w prośbach kierowanych do niesprawiedliwego sędziego uzyskała ich spełnienie. Na koniec tej przypowieści Pan Jezus zapewnia nas: A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (Łk 18,7). Niewidomy spod Jerycha ma w sobie ów upór w zanoszonych prośbach. Realizuje on to, o czym mówił wcześniej Jezus.

Panie, żebym przejrzał (Łk 18,41). Taka powinna być nasza autentyczna prośba. Każdy z nas jest ślepy na Boga i Jego miłość. Gdybyśmy potrafili widzieć, pewnie bylibyśmy innymi ludźmi. Nasze zaślepienie jest związane z samą tajemnicą grzechu pierworodnego. Święty Paweł mówi, że teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz (zob. 1 Kor 13,12). Jednak św. Jan dopowiada: gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest (1 J 3,2). Niezmiernie wymowna w tym kontekście jest scena z 9 rozdziału Ewangelii według św. Jana, w której Pan Jezus uzdrowił niewidomego od urodzenia. Okazuje się, że prawdziwe uzdrowienie nastąpiło jednak dopiero na końcu, gdy pozwolił mu zobaczyć w sobie Syna Człowieczego (zob. J 9,35–38).

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga (Łk 18,42n). Cud przejrzenia jest owocem Bożego działania i naszego zawierzenia. To jest uniwersalna prawda życia duchowego. Nasza modlitwa musi zawierać w sobie nie tylko wiarę, ale i gotowość całkowitego pójścia za Panem. Brak takiej gotowości jest niewątpliwie przyczyną wielu niepowodzeń w naszych modlitwach.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także