Historia pewnej „pelerynki”…

Powoli histeria i nerwy w niektórych środowiskach opadają. To już tydzień od momentu, gdy usłyszeliśmy słowa Habemus papam. Ciekawe, że jedno wydarzenie może spowodować tak różne reakcje. I nie myślę teraz wcale o samym wyborze nowego papieża.

To sprawa „pelerynki”, a raczej jej brak w czasie pierwszego spotkania nowego Ojca świętego z wiernymi, spowodowała falę komentarzy. Od zachwytu do nerwic oraz histerii.

Media do dzisiaj rozpływają się na myśl o skromnym papieżu, który miał odrzucić aparat represji w osobie ceremoniarza Mariniego. Co za odwaga! Co za prostota! Słuchając jednak komentarzy na drugi dzień po wyborze biskupa Rzymu wiedziałem tylko tyle, że w swojej diecezji nowy papież jeździł autobusem i… nie założył tej nieszczęsnej pelerynki. Nie mogę się powstrzymać, żeby nie odnieść wrażenia, że media i dziennikarze nie rozumieją symboliki i znaczenia strojów papieży. Chyba wystarczy na potwierdzenie tej tezy fakt, że żadna redakcja (przynajmniej ja nic takiego nie zauważyłem) nie pofatygowała się, żeby sprawdzić jak ta papieska „pelerynka” się nazywa…

Z drugiej strony rozumiem osoby, które wyrażały swoje zaniepokojenie i zdziwieniem widokiem papieża w samej sutannie zaraz po wyborze. Myślę, że nie ważne jest czy „karnawałowa” historyjka z pokoju łez jest prawdziwa. O wiele bardziej ważne jest to co widzimy „na zewnątrz” podczas celebracji. Osobom zaniepokojonym strojem papieża należy oddać to, że czują co on oznacza. Dla mnie również nie jest to jedynie kawałek szmatki, ale drobne rzeczy, za którymi kryje się głęboka symbolika, a wręcz teologia.

W zaistniałej sytuacji wydaje się najlepiej znaleźć złoty środek. Z jednej strony nie dać sobie wmówić, że ubóstwo to dziadostwo. Można być przecież osobą skromną, a porządnie ubraną. Z drugiej zaś strony nie powinniśmy ulegać pokusie histerii i nerwic. Możemy obserwować i swoje myśleć, ale przede wszystkim powinniśmy się modlić. Bez modlitwy staniemy się podobni do komentatorów odrzuconej „pelerynki”…


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.
Historia pewnej „pelerynki”…

Zobacz także

Paweł Beyga

Student Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Od kilku lat katolik chodzący na starą mszę, ale nie tradycjonalista ekstremalny. Pasjonat teologii liturgii.