I stworzył Bóg niewiastę

Święta Paschy to nowe stworzenie świata. To ósmy dzień tygodnia, kiedy Pan Bóg na nowo nas ulepił, dopełnił dzieła, które zapoczątkował u zarania dziejów. Na nowo ukształtował nas jako mężczyznę i kobietę, na swój obraz i swoje podobieństwo, które swoją doskonałość znalazły w Chrystusie.

Dziś i jutro Ewangelia opowiada nam o nowym człowieku, który wyszedł z Chrystusem z łona grobu. Który został naznaczony zmartwychwstaniem. Który na nowo rodzi się mocą tegoż zmartwychwstania. Dziś o nowej Ewie – nowej kobiecie, a jutro o nowym Adamie – nowym mężczyźnie. To dwa dni o człowieku ulepionym ze zmartwychwstania.

Jaka jest ta nowa niewiasta? Spotykamy ją przy grobie kiedy płacze. Jej miłość nie może znaleźć ukojenia, jej tęsknota za Panem nie wie co ze sobą począć, ale jej cierpliwość – dla patrzących z boku może bezrozumna – każe jej czekać, każe jej trwać cierpliwie, choć w smutku niezrozumienia. W jej sercu jest tylko jedno pragnienie – znaleźć Pana. Ważne jest dla niej tylko jedno pytanie: Gdzie jest mój Pan, bo chcę Go zabrać. I nieważne co dzieje się wokół. Kiedy spotyka aniołów wcale nie interesuje jej ich niezwykłość, zachowuje się jakby w ogóle nie zauważyła, że to istoty niespotykane na co dzień, jakby widziała ich każdego dnia. Kiedy rozmawia z „ogrodnikiem” nie myśli o tym, czy sama da radę przenieść ciało Jezusa – cała ogarnięta jest tylko pragnieniem, aby być znów z Nim. A zupełnie niezwykłe jest to, że ona nie wie jeszcze, że Pan żyje. Jej miłości i tęsknocie wystarczy sama obecność martwego ciała Jezusa, byle tylko z Nim być.

Taka właśnie jest nowa niewiasta, którą Pan ulepił swoim zmartwychwstaniem, która wyszła z boku śpiącego Chrystusa. Dla niej wszystko traci znaczenie, wobec faktu, że nie wie, gdzie zabrano jej Pana. Nic nie jest ważne wobec potrzeby znalezienia Go i bycia z Nim. Taki jest obraz każdej kobiety, która stanie przy grobie Chrystusa, czekając na Jego zmartwychwstanie. Do takiego pragnienia każda z kobiet jest wezwana.

Co się rodzi z takiej postawy? Wystarczy, że Jezus zawołał ją po imieniu, a ona już wiedziała wszystko. Nie potrzebowała znaków jak Tomasz, nie miała lęków jak Jan, który bał się wejść do grobu, nie potrzebowała długiej drogi i mozolnego tłumaczenia jak uczniowie z Emaus. Nie potrzebowała tego wszystkiego, czego potrzebują mężczyźni. Wystarczyło jedno słowo Jezusa, żeby wszystko zrozumiała, żeby mogła pierwsza innym o tym opowiedzieć. Nawet pozornie twarde słowa Jezusa, aby go nie zatrzymywała, nie dotykała, nie miały znaczenia. Bo ona już wszystko rozumiała, potrafiła właściwie pojąć Jego zamiary. Najważniejsze, że wreszcie Go spotkała!

Kobiety, bądźcie takie! Nauczcie nas takiej wrażliwości na obecność Pana! Nauczcie nas takiej czujności w oczekiwaniu na każde Jego słowo! Nauczcie nas takiej miłości!

Bo to wszystko jest możliwe mocą zmartwychwstania Chrystusa, kiedy Bóg na nowo stworzył niewiastę.

Adam Szustak OP

Zobacz także