Ikona Trójcy Świętej z Pałacu Erazma Ciołka

Próba zgłębienia tajemnicy Trójcy Świętej zaprzątała umysły teologów od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Prawda o istnieniu jednego Boga nie podlegała dyskusji. Spekulowano natomiast na temat wzajemnej relacji i natury poszczególnych Osób Trójcy. Kontrowersje II i III wieku rozstrzygnięto tymczasowo na soborach nicejskim I (325) i konstantynopolitańskim I (381). Potępiono wtedy nauki negujące bóstwo Chrystusa i ustalono, że relacja między Ojcem i Synem polega na „współistotności”.

Potwierdzono także boską naturę Ducha Świętego, który od Ojca pochodzi i wraz z Ojcem i Synem czczony jest i wielbiony. Jednakże prawdopodonie w VI wieku w Hiszpanii na fali walki z arianizmem do tekstu konstantynopolitańskiego wyznania wiary dodano słowo filioque (i Syna). Do kanonu rzymskiej mszy wprowadzone zostało przez papieża Benedykta VII (1014). Wniosło to pewne zamieszanie w świat chrześcijański. Warto jednak pamiętać, iż „spór o filioque” wynikał w znacznej mierze z różnic językowych między łaciną a greką, a konflikt dogmatyczny, który ostatecznie doprowadził do schizmy, miał przede wszystkim podłoże polityczne; kwestia pochodzenia Ducha Świętego odegrała w nim rolę trzeciorzędną. Skostnienie stanowisk doktrynalnych w tej sprawie nastąpiło w ciągu kolejnych stuleci i z czasem znacznie utrudniło porozumienie między chrześcijanami.

Spekulacje na temat Trójcy Świętej toczyły się, rzecz jasna, nie tylko na soborach. Głos w dyskusji zabierali również ojcowie i doktorzy Kościoła. Szczególnie wymowne jest stwierdzenie Augustyna z Hippony: jeżeli […] mówimy, to nie po to, by o Najświętszej Trójcy coś powiedzieć, ale by o Niej nie milczeć. Chrześcijanin bowiem nie może o Najświętszej Trójcy milczeć. Nauka przybliża nas do zrozumienia, pochodzi jednak moment, w którym rozum ludzki staje się wobec bezsilny wobec największych prawd wiary. Świadomość owej bezradności otwiera przed nami nową przestrzeń, przestrzeń sztuki i kontemplacji. Jeśli przyjdzie do ciebie poganin i poprosi, byś mu pokazał swoją wiarę, zaprowadź go do kościoła i pokaż mu święte obrazy. Sztuka sięga po to, co nieuchwytne, ucieleśnia to, co niewyrażalne, w sposób niemal zuchwały próbuje dotknąć Tajemnicy.  

Szczególne miejsce w dziejach sztuki chrześcijańskiej zajmują ikony. Od wieków pomagały one wiernym zbliżyć się do tego, czego nie sposób ująć w słowa. By zachwycić, pociągnąć ku kontemplacji, musiały być nie tylko piękne, lecz także prawowierne, tzn. wolne od błędów doktrynalnych. Procedurę ich powstawania i formułę przedstawieniową określały dość sztywne zasady.

Ikona Trójcy

Trójcę Świętą przedstawiano na dwa sposoby. Pierwszy inspirowany jest przekazem starotestamentowym. Drugi, opiera się na dogmacie o Wcieleniu Chrystusa. Obydwa wzorce w sposób interesujący połączone są na szesnastowiecznej ikonie Trójcy Świętej znajdującej się obecnie w zbiorach krakowskiego Muzeum Narodowego, w Pałacu Biskupa Erazma Ciołka.

W górnej części ikony widzimy Trójcę nowotestamentową. Bóg Ojciec ukazany jest jako Odwieczny Dniami z proroctwa Daniela: Patrzałem,
aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła ‒ płonący ogień
. Na tle Odwiecznego wyobrażono Chrystusa Emanuela, którego przyjście zapowiada prorok Izajasz: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Chrystus Emmanuel przedstawiany jest jako chłopiec o proporcjach ciała i rysach twarzy dorosłego człowieka. Wizerunek ten interpretuje się jako symboliczne wyobrażenie Słowa Bożego w jego preegzystencji, przed wcieleniem.

Poniżej mandorli z wyobrażeniem Ojca i Syna widnieje napis „Święty Duch”. Po bokach widzimy Matkę Boską i św. Jana Chrzciciela tworzących grupę Deesis. Usytuowanie jej w tym miejscu ma swoje uzasadnienie, gdyż prezentowane dzieło pierwotnie umieszczone było w zwieńczeniu ikonostasu.

Na „naszej” ikonie w sposób szczególny wyeksponowany został wątek ikonograficzny zwany „Gościnnością Abrahama”. Nawiązuje on do historii opisanej w 18 rozdziale Księdze Rodzaju: Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. […] Oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: „O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej […] Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: „Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki”. Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem.

Ikona przedstawia zatem trzech niebiańskich przybyszów zasiadających wokół stołu oraz Abrahama i Sarę. W tle widzimy ich dom, stromą górę i dąb Mamre. Scena ta, poza płaszczyzną narracyjną, ma także głęboką wymowę teologiczną. Drzewo oznacza bowiem utracony raj, odkupieńczą ofiarę krzyża i czasy eschatologiczne, opisane w Apokalipsie: pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia. Dom jest symbolem Kościoła ziemskiego i Niebieskiego Jeruzalem. Urwisty szczyt zapowiada ofiarę Abrahama na górze Moria i ofiarę Chrystusa na Golgocie; przypomina o najważniejszych wydarzeniach w historii Zbawienia. Stół, przy którym usadowili się trzej młodzieńcy, to stół eucharystyczny, ołtarz.

Przyjrzyjmy się teraz postaciom niebiańskich gości. Są oni niemal identyczni: mają podobne rysy twarzy, wszyscy wykonują gest błogosławieństwa. Każdy trzyma w ręku berło – symbol boskiej władzy. Jedynie środkowy „anioł” wyróżniony jest nimbem krzyżowym. Brak wyraźnej identyfikacji poszczególnych postaci ma uzasadnienie teologiczne: w ten sposób twórca ikony starał się zobrazować jedną naturę, a trzy hipostazy, wielość nie przeciwstawiającą się jedności. Ukazał Osoby Trójcy obdarowujące się nieprzerwanie pełnią Siebie, prowadzące nieustanny dialog miłości.

Patrzący na ikonę widz zdaje się być zaproszony do tej cichej rozmowy. Postaci Abrahama i Sary przypominają, że niepojęta prawda o Trójcy Świętej ma bardzo konkretne odniesienie do naszego życia. Stworzeni jesteśmy przecież na obraz i podobieństwo Trójjedynego, jesteśmy zaproszeni do uczestnictwa w tym, czym On jest. Z drugiej strony Bóg pragnie wkroczyć w nasze życie tak, jak do namiotu Abrahama i Sary, i przybliżyć nas do Swej Tajemnicy…

Literatura:

  • M. Janocha, Ikony w Polsce. Od średniowiecza do współczesności, s. l. s.d.
  • D. Klejnowski-Różycki,Dogmatyka w ikonie. Propozycja wykładu teologii w postmodernistycznych czasach, „Ateneum kapłańskie”, 560, 2002.
  • T. Kwiecień, Zwierzenia Boga, „W drodze”, 5, 2002.
  • K. Onasch, A. Schnieper, Ikony. Fakty i legendy, s. l. s.d.
  • M. Żakowska, Prawosławne widzenie dogmatu o Trójcy Świętej. Filioque, „Seminare”, 24, 2007.

 

Zobacz także