Inna perspektywa

Dziś o Robinie Williamsie mówią i piszą wszyscy. Zaskoczeni, przerażeni, smutni. 63 lata to nie jest wiek na umieranie.  W ogóle – nie ma wieku na umieranie. Zwłaszcza takie z własnej woli.

Bardzo lubiłam Robina Williamsa jako aktora. Nie zastanawiałam się jakim jest człowiekiem, najwygodniej było myśleć, że takim jak z ekranu: zawsze pogodnym, miłym. Nic nie wiedziałam o jego życiu. O depresji tym bardziej.

Był genialny jako Pani Doubtfire czy Patch Adams. Niezwykły w „Buntowniku z wyboru”, przejmujący w „Między piekłem a niebem”. Ale jako nauczycielka szczególnie upodobałam sobie „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”.

Scenę ze stawaniem na biurku wykorzystuję zawsze na pierwszych lekcjach w nowo poznanych klasach. Rozmawiamy wtedy o tym, po co nam katecheza w liceum. Uczniowie sami mówią, że już i tak wszystko wiedzą: o Bogu, wierze i najwięcej oczywiście o Kościele, ile tam złego się dzieje. Już nic nowego nie muszą i nie chcą poznawać, bo nawet zakres programu katechezy w szkole ponadgimnazjalnej jest – teoretycznie – zbliżony do tego, co w ubiegłych latach. Teoretycznie, bo stanowi przecież pogłębienie pewnych treści i przekuwanie ich na swoje życie. Ale o tym wie katecheta. Przeciętny licealista niekoniecznie.

I gdy tak rozmawiamy o tym po co i dlaczego – według sceny z filmu – wybieram jednego ucznia i proszę by uważnie rozejrzał się po miejscu w którym jesteśmy. Pytam, czy wyraźnie wszystko widzi, czy dostrzega wszystkie rzeczy tak samo dokładnie. A potem proszę, by stanął na biurku, tak jak zrobił to w filmie John Keating. Pytam, co teraz widzi, jak widzi, czy tak samo, czy może pewne rzeczy „z wysokości” widać inaczej. Pamiętam jak na biurku stawał Filip, Ilona, Kuba, Karolina…nie wiem, może oni też jeszcze pamiętają?

„Z wysokości” znaczy tu: z innej perspektywy. Dojrzalszej, mądrzejszej, bardziej wrażliwej i odpowiedzialnej. Bo religia w liceum, ta pogłębiająca, kształtująca świadka wiary, jest właśnie po to, by patrzeć na – teoretycznie – znane rzeczy z tej INNEJ PERSPEKTYWY. Zastanowić się: jaki jest mój punkt widzenia – czy jest uczciwie i lojalnie wobec Boga wypracowany, czy jest tylko ślepym odtwarzaniem tego co widzi ktoś inny. Tego mamy na tych lekcjach spróbować. Tego mamy się nauczyć. I z tym wyruszyć w dojrzałe życie i dojrzałe chrześcijaństwo.

Ilekroć o tym mówiłam stawała mi w pamięci twarz Robina Williamsa w roli nauczyciela, którym bardzo chciałabym kiedyś się stać – twarz uśmiechnięta, wzruszona. Słyszałam nawet jak mówi: „Dziękuję chłopcy. Dziękuję”.

Dziś – czytając informacje o Jego nagłej śmierci – widzę tę twarz jeszcze wyraźniej. I choć mi smutno cieszę się, że Jego talent, profesjonalizm i pracowitość wciąż mogę wykorzystywać we własnej zawodowej codzienności.

Również dziś – gdy szukam słów modlitwy w intencji Jego i bliskich, przypomniał mi się wiersz, który kiedyś napisałam. Bardzo dawno, zainspirowana niestety identycznym, tragicznym wydarzeniem:

Boże

który pragniesz człowieka

nawet gdy ten

pragnie już tylko

nie pragnąć

 

który nie odchodzisz

słysząc jego ludzkie„nie”

i nie uciekasz

nawet od jego ucieczek

 

który kochasz

najmocniej tam

gdzie śmierć udaje

silniejszą niż miłość

 

który widzisz wiedząc

i jesteś rozumiejąc

nawet wtedy gdy

widząc przestaje się rozumieć

 

który zbawiasz

nie dlatego że możesz

lecz – że chcesz

 

zamień

 

wybraną przez człowieka

poranioną nieobecność

w upragnioną przez Ciebie

świętą Obecność
listopad 2009r. Kraków

 

Nie chcę głupio pytać: dlaczego. W tym co się stało też trzeba poszukać tej INNEJ PERSPEKTYWY.

Spoczywaj w pokoju, Robin. Dzięki za wszystko. We wrześniu znów będę stawiać uczniów na biurko.

 

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

  • Nic już nie będzie takie samo

    Święto Objawienia Pańskiego jest świętem samego Jezusa i Jego szczególnych gości z daleka. Dla mnie,... więcej

  • Ona i On

    Byłam kiedyś wychowawcą klasowym. Katecheta rzadko nim bywa. Trafiłam do klasy na zastępstwo. Miałam być... więcej

  • Wszystko jest możliwe

    Czasami moje życie zaczynają zmieniać ludzie, których właściwie nie znam. Których nigdy nie widziałam. I... więcej

Małgorzata Janiec

Małgorzata Janiec na Liturgia.pl

Teolog i dziennikarka. Na świecie obecna od ponad 30 lat. W szkole jako katechetka – 10 razy krócej. Na lekcjach pyta z pytającymi. Szuka z szukającymi. Wierzy z wierzącymi i wierzy w „niewierzących”. Modli się ze wszystkimi i za wszystkich. Do pracy ma pod górkę. A w pracy uczy siebie i innych, że do nieba idzie się zwyczajnie – pod górkę lub nie – po ziemi.