Ireneusz z Lyonu o Kainie, Ablu i „niewłaściwym podziale”

Z całej historii chrześcijaństwa lubię najbardziej pierwsze trzy wieki. Fascynuje mnie ich całkowita odmienność w stosunku do okresu późniejszego, różnorodność pozbawiona łatwo dostrzegalnego spoiwa, otwartość na, z jednej strony, na poły mityczne wyobrażenia żydowskiej apokaliptyki, a z drugiej, na filozofię grecką w jej charakterystycznej hellenistycznej formie. W pewnym sensie lubię ten okres również dlatego, że jest on pełen niespodzianek i zagadek, jeden z tych, które ciągle są otwarte na poznawanie.

Irytuje mnie za to podchodzenie z wyższością do tych czasów, traktowanie ówczesnej aktywności teologicznej jako prymitywnej. Nie jest to może podejście bardzo częste (dużo częstsze jest pozytywne mitologizowanie pierwszych wieków, ale ono zwykle nie zahacza w ogóle o tworzone wtedy koncepcje), tym niemniej istnieje. Za takiego właśnie prymitywa uważany był swojego czasu Ireneusz z Lyonu (myśleli tak o nim np. A. von Harnack, J. Quasten i H. von Campenhausen). Bardzo słusznie podsumował to już w XXI w. jeden z badaczy, T. Ferguson, pisząc, że problem nie tkwił w nieudolności Ireneusza, tylko w zbyt dużej ilości założeń nt. "właściwego" sposobu prowadzenia teologicznego wywodu, jakie w badanie wnosili współcześni uczeni. Ale, ale, żeby nie wsiadać za bardzo na konika, bo miałem pisać nie o samym Ireneuszu tylko o jego interpretacji historii Kaina.

Dzieła biskupa Lyonu (niestety tylko dwa się zachowały) są interesujące m.in. z powodu jego sposobu egzegezy Pisma, a także – jakkolwiek może to zabrzmieć dziwnie – trudności z jaką przychodzi ustalić jaką jego wersją się posługiwał (myślę tu głównie, choć nie tylko, o Starym Testamencie). Dokładniej mówiąc, o ile bezsprzecznie najczęściej przywołuje Pismo w wersji Septuaginty (LXX), to zdarza mu się cytować je w postaci zbliżonej do tekstu masoreckiego (a więc "standardowej" Biblii hebrajskiej) – w każdym razie wierzę tu na słowo W. Myszorowi -, cytować hebrajskie chrześcijańskie targumy (choć w zachowanym przekładzie ormiańskim tekst jest całkowicie zniekształcony),  a nawet, co sam stwierdziłem, w postaci bliskiej przekładowi Theodocjona. Oczywiście Ireneusz, jak wielu Ojców, na podstawie tych różnych wersji Pisma tworzył całe myślowe konstrukcje, nie martwiąc się zgodnością z oryginałem. W przykładzie, który chcę przytoczyć, opiera się na – dość dziwnym zresztą – przekładzie LXX.

Czytając Rdz 4 narzucającym się wyjaśnieniem zabójstwa dokonanego przez Kaina jest zazdrość o Bożą łaskę i żal z powodu odrzucenia ofiary. Zdaniem Ireneusza było inaczej. Opiera się on w tym właśnie na dziwacznym przekładzie Rdz 4,7a w LXX.

Są takie momenty w badaniu tekstów źródłowych, kiedy człowiek zostaje nagle postawiony wobec zagadki. Tak było i w tym przypadku. W III księdze Adversus haereses, głównego zachowanego dzieła Ireneusza, bp Lyonu pisze:

„To samo powiedział i Pan w Ewangelii do tych, którzy są po lewej stronie: Odejdźcie przeklęci w ogień wieczny, który mój Ojciec przygotował diabłu i jego aniołom (por. Mt 25,41), wskazując, że wieczny ogień nie był początkowo przygotowany dla człowieka, lecz dla tego, który zwiódł człowieka i uczynił go grzesznym, dla [powiadam, tego który jest przewodnikiem/prowodyrem apostazji] początku odstępstwa i dla tych aniołów, którzy razem z nim stali się apostatami; [ogień] który zaiste sprawiedliwie poczują ci, którzy jak on, trwają bez pokuty i nawrócenia przy niegodziwych uczynkach. [Ci są] jak Kain, który, jako że w sposób niewłaściwy rozdzielił tę, która u jego brata stanowiła jedno, otrzymał od Boga radę, aby się wyciszył, to jednak z zazdrości i niegodziwości sądził, że może nad nim [Ablem] zapanować [i] nie tylko nie usłuchał, ale dodał grzech do grzechu, ujawniając swoją intencję przez swoje działanie. To bowiem, co zamierzył to też wykonał: zapanował nad nim  i zamordował go.” (AH III,23,3)

O co chodzi? Wyjaśnia to fragment księgi IV:

„Na początku bowiem Bóg wejrzał na dary Abla, ponieważ były ofiarowane z prostotą i sprawiedliwością, na ofiarę zaś Kaina nie wejrzał, gdyż jego serce było podzielone przez zazdrość i złość, jakie żywił przeciwko bratu. Zaś Bóg ujawnił jego ukryte [myśli, kiedy] rzekł: Czyż nie zgrzeszyłeś jeśli ofiarowałeś właściwie, właściwie zaś nie podzieliłeś? Wycisz się! (Rdz 4,7a LXX), ponieważ ofiara Go nie zadowoliła. (…) Jemu bowiem rzekł: Wycisz się!, a ten się nie zgodził. Czy wyciszenie zaś jest czymś innym jak zaniechaniem zamierzonej napaści?” (AH IV,18,3)
 
(Rozpisuję konkurs na wyjaśnienie jak należy rozumieć Rdz 4,7a w LXX. Ja nie wiem )
 
Zacząłem pisać ten tekst bez pomysłu na pointę… no i pointy nie będzie. 

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.