Jak było na początku…

„Nieskalana” to płyta niezwykła. To pocztówka sprzed 15 lat, wysłana nam przez naszych poprzedników. Jest to bez wątpienia jedno z pierwszych nagrań związanych z odnową muzyki liturgicznej, która miała miejsce w latach 90. w dominikańskich klasztorach. Ciekawie jest spojrzeć na wydarzenia sprzed kilkunastu lat teraz, gdy już wiemy, co zdarzyło się później i dokąd nas to (przynajmniej na razie) doprowadziło.

Często mówi się, że nowa, czterogłosowa muzyka liturgiczna, przywędrowała do nas z Francji, a jako źródło jej pochodzenia wskazuje się zarówno Taizé, jak i twórczość dominikanina, o. André Gouzes’a. To w dużej mierze prawda. Jednak bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na to, co z tą przejętą z zewnątrz muzyką stało się w naszej polskiej rzeczywistości. Nie tylko została ona uzupełniona o nowe kompozycje pozostające w stylu tych francuskich, ale cały repertuar liturgiczny został wzbogacony w bardzo interesujący sposób.

Z jednej strony pojawiły się czterogłosowe opracowania tradycyjnych polskich pieśni religijnych, zarówno tych doskonale znanych wszystkim wiernym, jak i tych po wielu latach już zapomnianych. Przykładem niech będzie opracowana przez Jacka Sykulskiego, doskonale dziś znana pieśń O, Matko miłościwa.

Posłuchaj nagrania „O, Matko miłościwa”
z płyty „Nieskalana”
/zasoby/uploads/files/prasa/nieskalana/audio/nieskalana_prom1.mp3

Z drugiej strony, do repertuaru włączono wielogłosowe, renesansowe pieśni polskie, co miało bardzo duży wpływ na późniejsze losy muzyki liturgicznej. W obu tych repertuarowych uzupełnieniach wyraźne jest jedno, charakterystyczne dążenie: dążenie do uhonorowania tradycji, do zwrotu w stronę naszych korzeni. Zupełnie, jakbyśmy nie wyobrażali sobie stworzenia w liturgii jakości zupełnie nowej, kompletnie od zera. Jakby potrzeba zakorzenienia była w nas nie do pominięcia. Sięgnięcie po pieśni tradycyjne otwarło nasze oczy na dziedzictwo, które od wieków w naszej tradycji było i okazało się, że nie trzeba wszystkiego „wymyślać” od nowa. Zainteresowanie muzyką renesansową natomiast wysubtelniło podejście do muzyki w ogóle oraz pomogło udoskonalić śpiewaczy warsztat – szlachetność brzmienia wypracowana w kontakcie z dawnym, wymagającym materiałem, wydała swe owoce w późniejszym wykonawstwie pieśni nowych. Zaznaczmy przy tym, że nie chodzi tu o czysto muzyczną maestrię i koncertowe wykonywanie muzyki liturgicznej, a o modlitwę: opanowanie warsztatowe pieśni pomaga bowiem skupić się na modlitwie śpiewem, a nie na walce z nutami, które sprawiają nam problem. Delikatność i stopliwość brzmienia, tak charakterystyczna dla śpiewaków zajmujących się muzyką dawną, świetnie podkreśla służebny charakter muzyki wobec liturgii, o którym nigdy nie można zapominać.

W odkrywaniu na nowo bogactwa dawnych wieków bardzo wiele zawdzięczamy lutniście Antoniemu Pilchowi i założonemu przez niego Bractwu Lutni z Dworu na Wysokiej, które muzykę dawnych wieków popularyzowało na każdym kroku. Większość śpiewaków nagrywających płytę Nieskalana pochodzi właśnie z Bractwa Lutni. Mimo, że na płycie nie znajdziemy polskich utworów renesansowych, musimy być świadomi, że brzmienie śpiewającego tu zespołu ukształtowało się w olbrzymiej mierze dzięki pracy nad utworami dawnych wieków.

Naturalną konsekwencją sięgnięcia do korzeni jest zarówno zastosowanie łaciny w pieśniach liturgicznych współcześnie powstających, jak również wyraźny zwrot w stronę chorału gregoriańskiego, który ponownie zaczął w muzyce liturgicznej odgrywać ważną rolę.

Zaskakujący jest sposób przenikania i wzajemnego uzupełniania się tego połączonego, polskiego i francuskiego repertuaru. Współczesne pieśni czterogłosowe z Francji obok starszych o 400 lat polskich utworów autorstwa Mikołaja Gomółki, Wacława z Szamotuł, Cypriana Bazylika. Ekumenizm wspólnoty z Taizé przeplata się tu z nabytym po latach ekumenizmem pieśni polskiego renesansu. W momencie powstawania kojarzone one były wyłącznie z nurtem reformacyjnym, dzielącym chrześcijan. Dziś już nikt tak o nich nie myśli: swoim pięknem i maestrią bardziej łączą niż dzielą przedstawicieli różnych wyznań.

Materiał nagrany na płycie „Nieskalana” jest dziś świetnie znany – to kompozycje m. in. o. André Gouzes’a, Jacka Gałuszki, Jacka Sykulskiego, które po rejestracji tego nagrania, trafiły do pierwszego tomu śpiewnika „Niepojęta Trójco”. Dzięki tej płycie możemy usłyszeć „jak było na początku”, spotkać się z pionierami odnowy muzyki liturgicznej, dzięki którym jesteśmy dziś w takim, a nie innym miejscu naszej pracy nad dbałością o liturgiczne celebracje. To oni rozpropagowali ten rodzaj śpiewu liturgicznego: Paweł Bębenek dzięki swym kompozycjom i prowadzonym warsztatom, Mateusz Kowalski – zakładając zespół Perfugium, Ania Siciarek powołując do istnienia Mirabilia Musica. Śpiewając w wielu miejscach i zespołach – we wspomnianym Bractwie Lutni czy w chórze Piotra Pałki Voce Angeli, zarazili wiele środowisk miłością do godnej i uroczystej muzyki liturgicznej.

Fundacja dziękuje:

Bogu w Trójcy Jedynemu za możliwość chwalenia Go śpiewem. Matce Najświętszej za opiekę, dzięki której nie wyrzuciliśmy starego, zakurzonego pudła, na dnie którego ukryte było niniejsze nagranie. Ojcu Mirosławowi Pilśniakowi OP za pomysł, wybór śpiewaków i realizację całego przedsięwzięcia.

Wykonawcom, którzy w pionierskich czasach podjęli się nagrania, oraz wszystkim, którzy byli w realizację płyty zaangażowani, a których nazwisk po tylu latach nie udało się precyzyjnie ustalić. Oli Brandys i Patrycji Wierzbickiej za inspiracje graficzne. Ani i Pawłowi za pomoc finansową w wydaniu płyty. Wszystkim, którzy przyczyniają się do rozwoju muzyki liturgicznej, za ich pracę i zapał.

Nieskalana

 

Zobacz także