Jak stać się pasterzem

Wtorek XIV tygodnia zwykłego, lit. słowa: Rdz 32,23–33; Mt 9,32–37

A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza (Mt 9,36).

Jak bardzo aktualne są do dzisiaj te słowa! Pan Jezus widział przewrotność uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Widząc Jego dobre czyny, jakich jeszcze nikt inny nie dokonywał, starali się przewrotnie nadać im charakter demoniczny: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy (Mt 9,34).

Przywódcy duchowi nie odróżniają dobra od zła albo zamiast sami szukać dobra, walczą o swoje wpływy, które widzą jako zagrożone przez kogoś, kto nie był z nimi i nie potwierdzał ich autorytetu, a nawet go podrywał. Tak czy inaczej nie są oni dobrymi pasterzami. A potrzeba pasterzy, którzy będą prowadzili ludzi po dobrych ścieżkach, będą uczyli ich odróżniać to, co dobre od tego, co złe. Dzisiaj, niestety, istnieje ogromne zamieszanie w tej materii, a ponadto są tacy, którzy jednoznacznie wskazują zło i dobro, ale przewrotnie. Dobro, jakie wskazują, jest takim samym złem, jakie piętnują, a piętnowane zło jest przypisywane arbitralnie komuś, kto nie jest tego zła winien. Wszystko po to, by posiadać autorytet prawie boski, co wyraźnie ujawnia pychę i szatańską pokusę.

Aby stać się pasterzem, trzeba przejść oczyszczenie, takie jakie przeszedł Jakub. Kiedyś, aby zdobyć błogosławieństwo, uciekł się do podstępu i oszustwa. Po 20 latach „rekolekcji” u swojego wuja stał się innym człowiekiem. Nie zmieniło się tylko jedno – to, co się Bogu w nim bardzo podobało: uparte pragnienie błogosławieństwa: Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz! (Rdz 32,27). Takiej determinacji potrzeba w osobistym dążeniu do Boga. Bez niej nie można przejść pomyślnie wszystkich trudnych prób i pokus prowadzących jedynie do zewnętrznej i pozornej znajomości Boga.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także