„Jakby mi umarł ktoś bliski”

Nie mam zamiaru robić tu jakiegoś długiego komentarza albo pogłębionej analizy tego wydarzenia czy sytuacji Kościoła, dużo słów już padło, mądrzejszych i mniej mądrych. Po prostu chcę krótko podzielić się tym co czuję po zakończeniu pontyfikatu Benedykta XVI. Wyraża to tytuł wpisu.

We wtorek przed Środą Popielcową (dzień po ogłoszeniu decyzji przez papieża) uczestniczyłem w katechezie wielkopostnej dla wspólnot neokatechumenalnych. Katechista głoszący słowo na samym początku odniósł się do tego wydarzenia, oczywiście zapraszając do odczytywania tego w duchu wiary, mówiąc też o samym Benedykcie („po gigancie Janie Pawle mieliśmy giganta Benedykta i długo będziemy jeszcze asymilowali jego teologię„), ale mówił też osobiście o tym, co czuł i powiedział m.in.: „Wczoraj jak usłyszałem tę wiadomość, poczułem się tak, jakby mi umarł ktoś bardzo bliski„. Bardzo się wtedy w tych słowach odnalazłem, to było też to, co czułem wczoraj wieczorem, kiedy Benedykt XVI odlatywał z Watykanu, a potem kiedy minęła godzina 20.

Spośród wielu komentarzy, które w tych tygodniach padły publicznie na temat ustąpienia papieża, najbardziej spodobały mi się dwa: Grzegorza Górnego „Plan Benedykta. Papież od dawna szykował swoje odejście” w tygodniku „W sieci” nr 7 (2013), s. 15-17 – tu znalazłem najsensowniejsze porównanie Jana Pawła II i Benedykta XVI, bez żadnego konfrontowania ich wyborów i wykazywania który zrobił „lepiej”, za to z pokazaniem, że obaj wybrali zgodnie ze swą samoświadomością papieską (Jan Paweł II bardzo dosłownie traktując tytuł „Ojciec Święty”, Benedykt XVI definiując siebie jako „skromnego pracownika Winnicy Pańskiej”). Drugi tekst to artykuł Pawła Milcarka „Papiestwo – portret czy rama?”, w tygodniku „Do rzeczy” 4 (2013), s. 26-27 – tekst o rozróżnieniu dwóch rzeczywistości: osoby papieża i jego posługiwania Piotrowego.

Teraz oczywiście jest bardzo ważne modlić się za kardynałów o wybór następcy według woli Chrystusa, potem modlić się za nowego papieża, ale do końca nie zapominajmy o Benedykcie, od wczoraj żyjącym w ukryciu.

n/a


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.
„Jakby mi umarł ktoś bliski”

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....