Jaki sens ma dialog międzyreligijny?

KAI donosi: "Główny rabin Wenecji Elia Enrico Richetti oskarża Benedykta XVI, że jego pontyfikat zmierza do przekreślenia 50 lat historii dialogu żydowsko-katolickiego. [...] Chodzi o stanowisko Benedykta XVI, które czyni dialog niecelowym, bo miałby się on opierać na poczuciu wyższości chrześcijaństwa nad judaizmem - przekonuje Elia Enrico Richetti". Dodam od siebie: "A jak wiadomo, jest odwrotnie".

Im dłużej dialog międzyreligijny trwa, tym bardziej czuję się zagubiony. Może dlatego, że się na nim totalnie nie znam. O co chodzi w dialogu międzyreligijnym? W szczególności o co chodzi w dialogu chrześcijańsko-żydowskim? Zgaduję, że najpierw chodziło o eliminację tego, co negatywne. Pozbycie się wzajemnej wrogości w relacjach pomiędzy Kościołem a Synagogą. Do wzajemnego szacunku i ustalenia status quo. A dalej, do czego ma zmierzać wzajemna rozmowa? W pewnym momencie – jak mi się zdaje – musi stać się wymianą poglądów. Nie chodzi o poglądy na kwestie pogody, smaku czy sztuki… W końcu staną na wokandzie tematy teologiczne i co wtedy? Dialog przestanie być uzgadnianiem stanowisk, a stanie się emocjonującą debatą.

Wydaje się, że dialog polega na kompromisie. Dwie strony rezygnują z ostrej polaryzacji na rzecz postawy bardziej ugodowej. Chowają trudne kwestie do zamkniętych teczek, by w ogóle zacząć rozmawiać jak ludzie. No dobrze, ale w dyskusji dwóch środowisk religijnych jest groźniej. Religia nie jest światopoglądem, który można zmodyfikować. Wiara "definiuje" wyznawców, określa ich i tłumaczy. Judaizm to dla chrześcijan pierwszy krok objawienia, które wyłącznie w Chrystusie osiąga pełnię. Bez Jezusa chrześcijaństwo jest "nie na temat". Dla Żydów, no cóż, chrześcijaństwo to sekta. Owszem, duża i dość stabilna, ale sekta.

Skoro rozwiązano spory podstawowe i już wiemy, że na macę nie mieli się chrześcijańskich niewiniątek, to co dalej? Let’s talk business! No i właśnie tu zaczynają się schody. Sprawy tak się mają, że jesteśmy sektą, która jest słusznie przekonana o wyższości objawienia, jakie otrzymała. Nie może być inaczej i inaczej nie będzie. W imię dialogu z Synagogą czy Partią Komunistyczną Chińskiej Republiki Ludowej nie można oczekiwać od chrześcijan, by nie mówili o tym, że zbawienie dostępne jest wyłącznie w Chrystusie, nie można oczekiwać, że przestaną się modlić za niewiernych, wiarołomnych, szukających, nieznających itp. itd.

Dlaczego nie można tego oczekiwać? A no dlatego, że chrześcijaństwo jest przekonane o swojej wyższości nad innymi religiami. Problem polega na tym, że każda religia jest przekonana o swojej wyższości nad innymi. W odwrotnym przypadku religia nie ma sensu, bo nie daje definitywnej odpowiedzi, a takiej oczekujemy od religii.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Grabowski OP

Tomasz Grabowski OP na Liturgia.pl

Od początku zaangażowany w działalność Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, w latach 2005-2010 jego dyrektor, a od przekształcenia w Fundację – prezes w latach 2010-2016. Od września 2016 r. prezes Wydawnictwa Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego „W drodze” w Poznaniu i stały współpracownik Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.