Jan Chrzciciel – przykładanie siekiery do korzenia

Jan Chrzciciel – bo o niego przecież chodzi – własnym życiem wskazuje zresztą na postawę właściwą dla tych, co nie chcą zatracić tęsknot Starego Przymierza i rozminąć się z nadprzyrodzoną rzeczywistością Nowego.

Święty, którego wspomnienie uroczyście obchodzimy, nie jest może dla nas (…) postacią zbyt pociągającą. Surowy anachoreta, przyobleczony w wielbłądzie skóry, wygłaszający na pustkowiach wezwania do pokuty i to wezwanie stylizowane na starą hebrajską modłę, jakieś napomnienia trącące ascetycznym radykalizmem – wszystko to nie wydaje sie skrojone na nasz gust, nie budzi żywego oddźwięku i nie pociąga wzruszającymi doznaniami. A jednak w długim szeregu świętych Pańskich jest on kimś wyjątkowym, a podziw dla niego i uznanie, a więc także nasze do niego nabożeństwo jest zaleceniem samego Chrystusa.

Ale bo też stanowisko, jakie on zajął, jest w dziejach zbawienia, czymś unikalnym i nad wyraz doniosłym. To złota klamra, co spina ze sobą dwa Testamenty. Ukazuje nam sobą samym, że Stary nie jest bynajmniej czymś zaprzeszłym i minionym, czymś, co dokonane w Nowym, nie miałoby nam, żyjącym w innym czasie, przekazać swej eschatologicznej i mesjańskiej tęsknoty oraz swych aspiracji za doskonałym spełnieniem Bożych tajemnic. W nim zresztą ten Stary odnajduje się w Nowym, a Nowy ogłaszając, że dobra zapowiadana Nowina nadeszła, staje się rzeczywistością, zstępującą z nieba, tajemnicą ukrytą w Chrystusie. By dostąpić do tej tajemnicy, należy przyjąć jego rady, tzn. przyłożyć siekierę do korzenia i zdobyć się na konsekwencję.

Jan Chrzciciel – bo o niego przecież chodzi – własnym życiem wskazuje zresztą na postawę właściwą dla tych, co nie chcą zatracić tęsknot Starego Przymierza i rozminąć się z nadprzyrodzoną rzeczywistością Nowego. Chrystus ma róść, a my umniejszać. Tylko taka jest droga do pełnego przyjęcia Jego posłania, do realizacji tego, o czym mówi apostoł: „Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus“. (Ga 2,20)

Za: Wprowadzenie do Mszy o świętych, cz. 1, Warszawa 1980, s. 477.

 

Zobacz także