Jarosław rozbrzmiewa muzyką dawną – trwa Festiwal Pieśń Naszych Korzeni

W Jarosławiu na Podkarpaciu trwa 25. Festiwal „Pieśń Naszych Korzeni”. To wydarzenie nieprzypadkowo od kilkudziesięciu lat odbywa się w świątyniach Jarosławia. Te kościoły – jak podkreślają organizatorzy – są świadectwem dawnego splendoru i historycznej wagi tego miasta.

Z pewnością temat tegorocznej edycji festiwalu czyli ruch reformacyjny intryguje. Uczestnicy festiwalu przyglądają się zmianom kulturowym, a zwłaszcza muzycznym aspektom tego co wydarzyło się 500 lat temu w Kościele zachodnim. Mowa oczywiście o rozłamie. Wówczas powstały różne formy muzyczne: literackie, propagandowe, edukacyjne. Muzyka przenosiła wtedy nie tylko treści religijne, ale była też ważnym orężem w sporach wyznaniowych.

– W tym roku wypada dokładnie 500 lat reformacji. To właśnie wtedy zajęto się pewnymi problemami, które ciągle są obecne. Chrześcijaństwo zachodnie nadal jest podzielone i ciągle pewne kwestie są podnoszone na nowo. Jest to taki pretekst dla nas, żeby zastanowić się nad tym napięciem, które ten akt reformy spowodował. W jakiej my się teraz plasujemy w sytuacji do tych zagadnień. Zajmujemy się także kontrreformacją Warto pamiętać, że reformacja zrodziła ruch reformy po stronie katolickiej. Tegoroczny festiwal ma służyć zestawieniu tych dwóch stron oczywiście bez sporów teologicznych. Tylko raczej z pochyleniem się nad tym, jak my dzisiaj możemy się ustosunkować to tych zdobyczy (zdobyczy sztuki, zdobyczy formalnych), które wypływają z żywej wiary – mówi nam Maciej Kaziński, dyrektor artystyczny festiwalu.

Festiwal tradycyjnie odbywa się pod koniec sierpnia. Jego program to siedem ważnych koncertów. W niedzielę 20 sierpnia na początek wystąpił estoński zespół Linnamusikud, który wcześniej zagrał na krakowskim Festiwalu Muzyki Niezwykłej, organizowanym przez Fundację Dominikański Ośrodek Liturgiczny. W sobotę 26 sierpnia wystąpi Schola Węgajty, która zaprezentuje „kondakion o Nawróconej” – Bizantyjskie oficjum według hymnu św. Romana Melodosa (VI w.).

Jak można scharakteryzować program festiwalu? Wystąpią artyści z całej Europy, który zaprezentują m. in. czeskie pieśni mistyczne, nieszpory maryjne hiszpańskiego kompozytora Diego Ortiza, czy w końcu wykonanie dwóch  mszy. Jedna z nich powstała w 1617 roku w Dreźnie na 100-lecie reformacji. Ostatni koncert festiwalowy to wykonanie bizantyjskiego oficjum, które jest jednym z najstarszych dramatów chrześcijańskich.

– Program festiwalu zakłada pewien parytet. To tak jakby zaprosić na wesele dwie strony pewnej rodziny i mimo, że są jednak są skłóceni to mają wiele wspólnego i odwołują się do wspólnego źródła – dodaje Kaziński.

Festiwal zakończy niedzielna uroczysta msza gregoriańska w oprawie chóru festiwalowego. Warto podkreślić, że podczas trwającego tygodnia festiwalowego młodzież z całej Polski uczy się m.in. śpiewu bizantyjsko-słowiańskiego. Poznaje chorał gregoriański i luterański.

– Uczestniczę w festiwalu od 2009 roku. Przyjechałam tu, bo wiedziałam, że Marcel Peres organizuje warsztaty i miałam możliwość uczestniczyć w tych warsztatach. To była zachętą do tego, żeby przyjeżdżać co roku. Uczestniczę w warsztatach, czy w liturgii. Spotykam wielu ciekawych ludzi, którzy też interesują się muzyką dawną. To jest taki błogosławiony czas dla mnie, który jest z jednej strony rekolekcjami, a z drugiej wakacjami – mówi nam Halina z Warszawy.

– Ten festiwal jest wyjątkowy. Zdecydowanie repertuar, który mamy możliwość poznać różni się od repertuarów sal koncertowych. Często my też możemy włączyć się w wykonywanie niektórych utworów. Ważna jest też dla mnie liturgia godzin. To jest ważny moment odcięcia się od rzeczywistości i zanurzenia się w liturgii – mówi Marcel z Katowic.

Ten festiwal to także seminaria i spotkania dyskusyjne. Można tu spotkać wiele osób, które poszukują muzyki tradycyjnej.

–  Ja się nie martwię tym, co będzie dalej. My w ciągu ostatnich 25 lat zapraszaliśmy tutaj najwybitniejsze osoby zajmujące się muzyką liturgiczną w Europie. Co będzie dalej? Pomysłów nie brakuje. To jest tylko kwestia siły i kwestia odczytywania potrzeb – dodaje Maciej Kaziński, dyrektor artystyczny festiwalu.

sb

 

Zobacz także