Jerozolima: Dach Bazyliki Grobu Świętego grozi zawaleniem

Dach nad Bazyliką Grobu Świętego w Jerozolimie może się w każdej chwili zawalić – ostrzega izraelski dziennik „Haaretz”. Zagrożenie to wywołane jest fatalnym stanem stojącego wzniesionego na nim niewielkiego kompleksu klasztornego Deir Al Sultan, któremu grozi zawalenie. Nadzór budowlany ustalił, że konieczne są natychmiastowe prace remontowe.

Gotowość ich sfinansowania wyraziło izraelskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Jako warunek postawiło jednak zakończenie trwających od wieków sporów między Kościołami sprawującymi opiekę nad bazyliką. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, klasztor, w którym w 26 maleńkich kamiennych celach mieszkają strzegący bazyliki etiopscy mnisi, zawali się, niszcząc znajdujące się poniżej kaplicę św. Heleny oraz kaplicę ormiańską, w której znajduje się Golgota, skała na której ukrzyżowano Jezusa.

Spory dotyczą kwestii własności i szczegółowych uprawnień zarządzających świątynią. Wynikają one z różnic w interpretacji tzw. „status quo”, ustanowionego w XIX w. przez Imperium Osmańskie i oficjalnie regulującego prawa sześciu wyznań. Określa ono dokładne pory procesji i modlitw, miejsca, w których mogą stać świeczniki, oraz ich ilość, prawo do otwierania i zamykania bazyliki, a także własność różnych części świątyni – również poszczególnych schodów. Do największych konfliktów, kończących się niekiedy rękoczynami, dochodzi między wyznawcami prawosławia z Greckiego Kościoła Prawosławnego i Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego.

Zagrożony zawaleniem klasztor znajduje się obecnie w rękach Etiopskiego Kościoła Prawosławnego. Przejął go na własność przed ok. 150 laty, gdy mieszkający tam mnisi koptyjscy zmarli podczas epidemii dżumy. Koptowie egipscy, którym dawniej podlegał Kościół etiopski, domagają się jednak zwrotu części tych pomieszczeń.

Nie tylko „etiopski dach” stanowi problemem dla władz izraelskich oraz Kościołów. Kilka lat temu straż pożarna zażądała zbudowania wyjścia ewakuacyjnego z bazyliki, które mogło powstać tylko w obrębie należącym do Kościoła katolickiego. Pozostałe Kościoły nie wyraziły na to zgody, przez co od Wielkanocy w 2001 r. na ceremonię zapalenia ognia policja wpuszcza do świątyni tylko kilka tysięcy pielgrzymów, choć może ona pomieścić nawet 15 tys.

Prawosławny patriarchat Jerozolimy twierdził, że stanowiłoby to dodatkowe prawo dla „łacinników”. Ze względu na podobne stanowisko nie można też przeprowadzić remontu spróchniałego dachu nad Bazyliką Narodzenia w Betlejem.

inf. KAI

 

 

Zobacz także